Suzuki GSX 1300 R Hayabusa - najtańsze 300 km/h [cz. 2]

Autor: Paweł Boruta 2017.03.29, 09:51 6 Drukuj

Oto drugi artykuł z serii, w którym przedstawimy wam jeden z najtańszych dostępnych na rodzimym rynku motocykli używanych, mogący zbliżyć się lub nawet przekroczyć magiczne 300 km/h. Poznajcie popularną Hayę, czyli Suzuki GSX 1300 R Hayabusa.

10 tysięcy złotych. Budżet ten pozwoli ci nie tylko na zakup używanego nakeda, ale dzięki niemu możesz stać się właścicielem jednej z motocyklowych legend. Legend wywodzących się bezpośrednio z „najbardziej romantycznych” czasów przemysłu motocyklowego, kiedy to liczyła się przede wszystkim prędkość maksymalna, jaką dany motocykl był w stanie rozwinąć. Honda CBR 1100 XX Blackbird, Suzuki GSX 1300 R Hayabusa i Kawasaki ZX 12R – ta trójka chyba na zawsze będzie symbolem motocyklowego wyścigu zbrojeń, jaki miał miejsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Przedstawiamy drugą z legend:

Suzuki GSX 1300 R Hayabusa

To chyba jeden z najbardziej kultowych motocykli, który kiedykolwiek trafił na rynek. Haya do dzisiaj jest uznawana za jeden z najszybszych motocykli na świecie i pomimo wieku kilkunastu lat, nadal jest łakomym kąskiem dla wielbicieli szybkiej motocyklowej turystyki. Model ten zadebiutował w 1999 roku, robiąc zamieszanie na rynku zarówno pod względem osiągów, jak i nietypowej, futurystycznej wręcz stylistyki.

Silnik generujący 175 KM (184 z doładowaniem dynamicznym) ma moc „zawsze i wszędzie”, co w parze z dobrze pracującą skrzynią biegów czyni jazdę bardzo przyjemną. Owszem, czuć masę, Hayabusa nie prowadzi się jak lekkie sześćsetki, ale nie ma co narzekać na precyzję jazdy czy stabilność. Bolączką tego modelu są jednak hamulce. Sześciotłoczkowe zaciski Tokico, znane z innych modeli Suzuki i nie tylko, po prostu nie dają sobie rady z ciężkim sport-turystykiem. Trzeba pamiętać o doborze klocków najwyższej jakości i koniecznie zamontować przewody w stalowym oplocie.

GSX 1300 R miał kilka problemów okresu dziecięcego. Były to awaryjne napinacze łańcuszka rozrządu i pękające, aluminiowe ramy pomocnicze. Przy zakupie używki z pierwszych dwóch lat produkcji warto zwrócić uwagę na to, czy części te zostały wymienione podczas akcji serwisowych. Szansa na egzemplarz z aluminiowym stelażem jest jednak mała - większość z nich po prostu popękała, a naprawy w postaci spawania okazywały się nieskuteczne - pęknięcia pojawiały się obok, co zmuszało właścicieli do zakupu stalowych odpowiedników. Problemu tego nie ma w modelu przygotowanym na 2001 rok (oznaczenie roku modelowego K1) – od tego czasu wszystkie Hayki mają stalowe ramy pomocnicze. W tym roku zmieniono także liczniki (nie da już się pojechać licznikowo ponad 300 km/h), przeniesiono pompę paliwa do zbiornika, a także ograniczono prędkość do 290 km/h (poprzez wcześniejsze odcięcie zapłonu na szóstym biegu). To ostatnie ograniczenie można jednak obejść, poprzez wstawienie elektronicznego modułu, który „oszukuje” fabryczny komputer i nie powoduje odcięcia.

Kolejne zmiany wprowadzono w modelu K3 – za sterowanie wtryskiem odpowiada 32-bitowy komputer, nowy jest alternator, a lagi pokryto azotkiem tytanu. Rok później na rynku europejskim w wydechu zagościła sonda lambda.

Przy zakupie używanej Hayki, podobnie jak w przypadku CBR 1100 XX, trzeba zwrócić uwagę głównie na przeszłość wypadkową. Ale to nie wszystko – motocykl ten lubi jeździć na gumie i wielu właścicieli nie odmawia sobie tej przyjemności. Z tego względu trzeba dokładnie sprawdzić łożyska główki ramy i sprzęgło. Pojawiają się także wycieki z wysprzęglika.

Poza tym, Suzuki GSX 1300 R jest motocyklem przyjaznym dla właściciela. Serwis nie jest skomplikowany, do zaworów trzeba zerkać co 24 tys. km, można przy okazji sprawdzić synchronizację klap przepustnic. Nie licząc tego, czeka nas po prostu typowa, okresowa eksploatacja – wymiana oleju co 6 tys. km (warto stosować najlepsze, syntetyczne oleje). Łatwego życia nie ma także zestaw napędowy i tylna opona, która potrafi zniknąć nawet po 3 tys. km. Doliczając do tego spalanie na poziomie 8-10 litrów na setkę, można śmiało powiedzieć, że jest to motocykl mało awaryjny, ale mimo to drogi w utrzymaniu.

Tutaj nieco naciągnęliśmy założenia tego artykułu. Ciężko znaleźć sztukę za 10 tys. zł, ale jest to możliwe. Banki dają teraz tanie kredyty, więc warto uzupełnić budżet o dodatkowe 2 tys. zł. W tej cenie dostępne są modele z pierwszych lat produkcji, ale pozbawione już typowych problemów (np. pękającej ramy pomocniczej). Na rynku znajdziemy na pewno egzemplarze, do których dodatkowo otrzymamy pełne wyposażenie do turystyki, w postaci kompletu stelaży i trzech kufrów.

Jako ciekawostkę wspomnę o moim bezpośrednim porównaniu Hayki z XX-em. W dużym skrócie. Honda – spokojna, ale mocna, grzeczna, cicha i ułożona, a przy tym piekielnie szybka! To taki gentleman w tej klasie! Pracuje jedwabiście, tak też oddaje moc. Hayka? Brzęczy (dużo większe wibracje), warczy, ale pędzi jak szalona! Ma super „kopyto”, po prostu urywa… głowę. Ciężki wybór.

Zdjęcia
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę