RedLight rozszerza działanie. Miliony na bezpieczeństwo na drogach
Na polskich drogach szykuje się kolejna zmiana w kwestii bezpieczeństwa. Jeszcze w tym roku rozpocznie się montaż nowych kamer RedLight, które mają wychwytywać kierowców wjeżdżających na skrzyżowania i przejazdy kolejowe na czerwonym świetle.
Dziesięć kolejnych skrzyżowań i pięć przejazdów kolejowo-drogowych trafi pod elektroniczny nadzór, a docelowo system obejmie 60 skrzyżowań i 10 przejazdów. Montaż i dostawę urządzeń przeprowadzi firma VITRONIC EASTERN Europe, która już rozpoczęła analizę technicznych możliwości instalacji. Pierwsze kamery mają być gotowe najpóźniej do końca lutego 2026 roku, a wszystkie nowe urządzenia zostaną uruchomione do połowy przyszłego roku.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Inwestycja kosztować będzie niemało, bo pięć systemów na przejazdach kolejowych to wydatek blisko 2 milionów złotych, a dziesięć zestawów na skrzyżowaniach to ponad 10,8 miliona. Informacje o uruchomieniu poszczególnych punktów kontroli będą publikowane na Facebooku. Zasada działania systemu jest prosta - kamery śledzą tor jazdy pojazdu i gdy kierowca złamie zakaz wjazdu za czerwone światło, wykroczenie zostaje automatycznie zarejestrowane i przesłane do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Tam nagranie trafia do analizy, a następnie właściciel pojazdu otrzymuje pełny pakiet dokumentów: zdjęcia, dane o czasie i miejscu wykroczenia, długości trwania czerwonego sygnału i formularz oświadczenia do wypełnienia.
RedLight nie działa w próżni - już w 2024 roku 47 aktywnych systemów zamontowanych na skrzyżowaniach zarejestrowało 60,5 tysiąca przejazdów na czerwonym. Najwięcej wykroczeń odnotowały kamery w Łodzi przy al. Puszkina i ul. Rokicińskiej - aż 6,8 tysiąca. W Krakowie na skrzyżowaniu Tischnera i Brożka było ich 3,6 tysiąca, a w stolicy Małopolski przy al. Pokoju i Nowohuckiej - 5 tysięcy. Również przejazdy kolejowe okazały się miejscem szczególnie problematycznym. Cztery systemy działające w 2024 roku wyłapały 12,3 tysiąca wykroczeń. W Warszawie na ul. Cyrulików było to aż 5 tysięcy, na ul. Średzkiej 4,5 tysiąca, we Wrocławiu na ul. Szczecińskiej 2,2 tysiąca, a w Radomsku, gdzie system ruszył w lipcu, 600 przypadków. Skala naruszeń zależy przede wszystkim od natężenia ruchu, ale liczby i tak robią ogromne wrażenie.
Mandaty za wjazd na czerwonym świetle nie należą do niskich. Na skrzyżowaniu zapłacimy 500 zł, a na przejeździe kolejowym już 2 tysiące. Jeśli kierowca wpadnie ponownie w ciągu dwóch lat, kwota rośnie dwukrotnie, do 4 tysięcy złotych. Do tego dochodzi 15 punktów karnych, które mogą skutecznie przybliżyć do utraty prawa jazdy.
Cała akcja to element większego programu "Rozwój operacyjności Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym w zarządzaniu bezpieczeństwem ruchu drogowego na polskich drogach", finansowanego z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. W sumie projekt zakłada zakup i instalację aż 128 urządzeń rejestrujących. Na listę trafiły 43 zestawy do odcinkowego pomiaru prędkości, 70 do pomiaru punktowego, 10 do kontroli przejazdu na czerwonym świetle na skrzyżowaniach i 5 na przejazdach kolejowych. Wszystko to znajdzie się na drogach krajowych.
Budżet przedsięwzięcia robi wrażenie. Całkowita wartość to ponad 160 milionów złotych, z czego 130 milionów to środki kwalifikowane. Realizacja całego projektu ma zakończyć się do 31 sierpnia 2026 roku. Celem jest ograniczenie liczby wypadków i wyeliminowanie najbardziej niebezpiecznych zachowań kierowców.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze