tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Modlin WMMP 2010 - oficjalna strona i relacja z 1999 roku
NAS Analytics TAG
Advertisement
NAS Analytics TAG

Modlin WMMP 2010 - oficjalna strona i relacja z 1999 roku

Autor: Łukasz Świderek 2010.03.27, 15:54 5 Drukuj

Dziś rusza oficjalna strona inaugurującej rundy WMMP 2010 w Modlinie. Znajdziecie na niej wszystko, co dotyczy tych zawodów.

Po rozwiązaniu wątpliwości, czy tegoroczna runda w Modlinie w ogóle się odbędzie, możemy przekazywać Wam kolejne informacje na temat tego wydarzenia.

Dziś rusza oficjalna strona rundy w Modlinie, inaugurującej WMMP 2010. Znajdziecie na niej wszystko, co dotyczy tych zawodów: zegar odliczający czas do rozpoczęcia, harmonogram czasowy imprezy, czy karty zgłoszeniowe i regulamin uzupełniający.

Wszyscy spodziewamy się, że runda ta będzie spektakularna pod względem promocyjnym. Z naszych informacji wynika, że mają być podstawione autobusy dla kibiców, zapraszane będą okoliczne szkoły i tylko szkoda, że linia kolejowa do lotniska już nie istnieje, bo pociąg z Warszawy byłby wspaniałym rozwiązaniem dla kibiców. Na bieżąco będziemy Was informować o kolejnych postępach prac i wydarzeniach związanych z inauguracją sezonu WMMP 2010. Dziś, w ramach przypomnienia co działo się w 1999 roku, przytaczamy relację Pani Janiny Świderek z tygodnika Motor nr 26/1999. Dla wielu kibiców będzie to ciekawe streszczenie tamtych zawodów, ponieważ dziś w Internecie nie można znaleźć żadnej relacji z tego wydarzenia.

Piknik pod parasolem.

Automobilklub Rzemieślnik i Polonia Cup Sp. z o.o., organizatorzy drugiej rundy wyścigów motocyklowych, rozgrywanych na terenie lotniska Modlin k. Warszawy, zadbali o festynową oprawę zawodów sportowych.

Była parada Harleyowego Bractwa, konkursy, wystawy motocykli i akcesoriów, bufet pod parasolem (przeciwdeszczowym), a po wyścigach jeszcze i koncert gwiazd (były jeszcze pokazy „tańczących" Ursusów, podium na scenie, telebim i tysiące kibiców - przypomnienie Ścigacz.pl). I mimo przenikliwego zimna i deszczu na „Moto Piknik Modlin 99" przybyło sporo publiczności.

W klasie Supersport 600 pierwszy raz w MP pole position wywalczył Adam Rajek, a główny pretendent do tytułu, Artur Wajda, po deszczowej sesji mógł ustawić motocykl dopiero w trzecim rzędzie, w finale jednak z łatwością oddalił się od rywali, a uwagę widzów przyciągały przetasowania w walce o pozostałe miejsca na podium- te przypadły Marcinowi Filipowiczowi i Kirke Niczejewskiemu.

„Młodzieżówce" (kl. NSR125 - MMP) przyszło ścigać się w strugach deszczu. Fenomenalny jeździec Paweł Szkopek zameldował się na mecie z 32-sekundową przewagą przed Markiem Nygą (zwycięzca I rundy) i Marcinem Kosowskim. Z 11 startujących, wszyscy dojechali do mety, tyle że aż pięciu zostało zdublowanych.

Już osiemnastu zawodników ściga się w klasie Superbike (motocykle o poj. 750-1000 ccm, 2- i 4-cylindrowe czterosuwy). W Modlinie wszyscy dotarli do mety, choć niektórym przytrafiły się ześlizgi na pobocze. Broniący tytułu Tomasz Kędzior miał „przygodę" podczas drugiego treningu (pęknięta obręcz koła), więc do wyścigu przystąpił z 14. pozycji. Pierwsze pole position w MP SBK wywalczył Teodor Myszkowski i w finale prowadził przez trzy okrążenia. Silnik w jego Yamasze doprasza się jednak gruntownego remontu i Myszkowski stopniowo tracił kontakt z czołówką (piąty na mecie). Po nim prowadzenie przejął Marcin Purtak, także zawodnik bardzo utalentowany, ale i on ze zbyt „chudą kasą" by mieć lepszy sprzęt. Stąd również nie utrzymał tempa jazdy i najpierw uległ Francuzowi Laurentowi Roosowi (Motopol Honda Team), a na ostatnich metrach trasy drugiego miejsca na podium pozbawił go Tomasz Kędzior.

W klasie markowej Hornet Cup, Paweł Szkopek jeszcze raz potwierdził, że gdyby mógł mieć rasową wyścigówkę (co kosztuje), to byłby groźnym rywalem nawet dla „superbike'owców". Na metę przybył z przewagą 35 sek. nad Dariuszem Pawelcem i 56 sek. nad Grzegorzem Karczewskim.

W klasach „amatorskich", podobnie jak w Poznaniu, brylowali bracia Molikowie. Jacek Molik (wielbiciel Kevina Schwantza) wygrał klasę Sport 600 „mając na kole" Andrzeja Pawelca (na mecie +0,619, trzeci - Krystian Onyśko +31,041 s.).

W klasie Sport powyżej 600, Jędrek Molik, podobnie jak Rossi mijał metę na stojąco z rękami w górze, na co mógł sobie pozwolić, bo jego koledzy mieli w tym momencie jeszcze pół okrążenia do przejechania.

Tę relację można uzupełnić jeszcze ciekawostkami, że Teodor Myszkowski przed wyścigiem odpalał swój motocykl na holu za samochodem, a dziś ma na koncie tytuł Mistrza Polski w wyścigach samochodowych. Po drodze zdobył też upragnione medale na dwóch kołach. Jacek Molik jest dziś dyrektorem zawodów w Poznaniu, a jak potoczyła się kariera przegrywającego wtedy z nim Andrzeja Pawelca wszyscy wiemy. Artur Wajda jest aktualnie trenerem motocyklowym. W zawodach pod Warszawą nie startowali liderzy teamu Aral Yamaha (fabryczny team importera tej marki w Polsce), Janusz Oskaldowicz i Heniu Wróblewski. Pierwszy połamał się jeszcze w Poznaniu, drugi już na lotnisku w Modlinie. Paweł Szkopek też chyba jest znany kibicom, natomiast Marek Nyga odnosi sukcesy w rajdach samochodowych.

Paddock był „zabezpieczony" przed postronnymi (co było ewenementem na polskie warunki), kibice mieli telebim i takie atrakcje, jak park Ursusa oraz scenę z gwiazdami muzycznymi, znalazło się też podium. Wspaniale było...

Jaki będzie ten tegoroczny Modlin? Zobaczymy już w majowy weekend.

Artur Wajda:

"Modlin 1999 pamiętam bardzo dobrze z dwóch powodów. Po pierwsze po kilkuletniej przerwie wyścigi wyszły w Polsce poza jedyny Tor Poznań. Nie wróciły jednak na ulicę, lecz na okazjonalnie, przygotowane do rozgrywek lotnisko w Modlinie. Drugi powód to, że runda w Modlinie w klasie Supersport 600 była dla mnie początkiem serii wygranych wyścigów, które zakończyły się zdobyciem tytułu Międzynarodowego Mistrza Polski. Pamiętam atmosferę niepewności unoszącą się nad zaimprowizowanym parkiem maszyn. Wszystko na tych zawodach było jakieś inne niż dotychczas. Po pierwszym treningu zrozumiałem, że ustawienia zawieszeń będę musiał zmodyfikować, nie wiedziałem jak, ale czasu było mało. Kolejne wyzwanie, to niejednorodna nawierzchnia. Część betonowe płyty, część asfalt. Dostępne wtedy opony, to Dunlop 207, czy ktoś jeszcze pamięta ten model? Nie chciały się za bardzo zużywać, ale trzymały się podłoża, co przy w miarę równej nawierzchni wyglądało nie najgorzej. Zmienna pogoda dodawała emocji. Wychowałem się na wyścigach rozgrywanych na ulicy i na lotniskach. Piotrków Trybunalski, Łódź, Białystok, Bydgoszcz, Stalowa Wola, nawet Warszawa były ulicznym poligonem uczącym mnie pokory, ale też dającym potrzebne doświadczenie do odnalezienia się w zgoła nowej sytuacji. Zresztą przed Modlinem przez wiele lat wyścigi były też rozgrywane na lotnisku w Toruniu. Na nic jednak zdały się spekulacje, bo sam start został okraszony tęgim deszczem, a od połowy dystansu wyścig przyszło mi kończyć na oponach deszczowych na całkiem suchej nawierzchni. Nic nie można było zaplanować, mogłem polegać tylko na intuicji. Ostatnio przeczytałem wpis internauty pod jednym z moich zdjęć z sezonu 1999. Napisał on, że już nigdy nie było takiej atmosfery jak wtedy. Coś w tym jest, bo często wracam pamięcią do Modlina sprzed jedenastu sezonów."

Bartek Wiczyński:

„Modlin zapamiętałem jako bardzo dobre zawody, mimo że pogoda nie dopisała. Pamiętam głównie to, że było mnóstwo ludzi (widzów) i koncerty, które towarzyszyły zawodom. Ja wtedy jeździłem w klasie Honda NSR 125R Cup i miałem piętnaście lat, także z mojego punktu widzenia wszystko wyglądało super. Patrzyłem na takich zawodników, jak Tomek Kędzior, Xavier Retat, Laurent Ross, Adam Badziak, Artur Wajda, Krike Niczejewski, czy Janusz Oskaldowicz jak na bogów i kogoś, z kim pewnie nigdy się nie poznam. Teraz jeżdżę z częścią z nich i wydaje mi się to normalne. Wyścigi w Polsce w owym czasie były naprawdę mocno rozwinięte i mam cichą nadzieję, że w Modlinie będzie równie ciekawie, jak jedenaście lat temu, a pogoda dopisze i kibice z tej części Polski będą mogli obejrzeć wyścigi na żywo. Oczywiście liczę na lepszy wynik, niż wtedy, kiedy jeździłem jako młody chłopak, traktujący ten sport z wielkim strachem w oczach. Tak czy inaczej zmieniłem motocykl na większy, trochę więcej pojeździłem po różnych obiektach i nabrałem więcej doświadczenia przez te lata, także liczę na dobry wynik w pierwszej rundzie, która będzie już w maju. Dla mnie dodatkowym atutem jest odległość do Modlina, gdyż mieszkam w Skierniewicach i mam 65 km na tor. Chciałbym pogratulować i podziękować jednocześnie osobom, które przyczyniły się do organizacji wyścigów w Modlinie w tym roku, gdyż będzie to na pewno coś innego i ciekawego."

Henryk Wróblewski:

„To był rok 1999, z wyścigów mam chyba najgorsze wspomnienia ze wszystkich zawodów, w jakich startowałem. Dwie ręce złamane, jedna noga i obojczyk. Taki był mój finał jazdy w Modlinie. Lekarze tak mnie zagipsowali, że miałem problem zmieścić się w drzwi od przyczepy. Mimo, że czasy na treningach miałem dobre i była szansa objechać wszystkich, to kontuzja zniweczyła wszystkie plany. Nawierzchnia była fatalna, na prostej gdy padało, na drugim biegu opona wodna mieliła się w miejscu, a przecież Supersport miały wtedy ledwie sto osiemnaście koni na kole. Ja jestem jednak przeciwny wyścigom na lotniskach, ale taki jest kalendarz i mój syn Kuba będzie musiał tam starować."

Paweł Szkopek:

„Tak naprawdę zbyt wiele nie pamiętam z roku 1999, ponieważ byłem jeszcze wtedy młodym i niedoświadczonym zawodnikiem i wszystko, co wiązało się z wyścigami było dla mnie piękne i wspaniałe. Nie ważne było dla mnie, gdzie się wyścigi odbywały, ważne, że mogłem startować. Najmilszym wspomnieniem z Modlina jest to, że wygrałem tam dwa starty, z dużą przewagą, w ogromnym deszczu. Wtedy w regulaminie mieliśmy zapisane, że nie możemy używać opon deszczowych i to doskonale zapamiętałem. Sama atmosfera wyścigu była bardzo dobra, mnóstwo kibiców, ponad piętnaście tysięcy, ponieważ rozgrywane to było obok dużego ośrodka, jakim jest Warszawa. To wszystko było bardzo piękne, ten doping, telewizje, całą organizację wspominam, jako bardzo dobrą. Mam nadzieję, że w tym roku będzie podobnie, czy nawet zdecydowanie lepiej, niż jedenaście lat temu."

Teodor Myszkowski:

„To były inne czasy i inne wyścigi. Można wręcz powiedzieć, że Modlin był jakimś punktem kulminacyjnym fajnej epoki. Sportowo ta impreza była pierwszą rundą, kiedy poczułem, że mogę wygrać i walczyć o tytuły. Do tamtej pory jeździłem, robiłem postępy, ale zawsze gdzieś z boku słyszałem, że Kędziora czy Sławińskiego nie objadę. W Modlinie poczułem, że jestem blisko Tomka, który jeszcze się porozbijał na treningu i udało mi się wywalczyć pierwsze miejsce na starcie. Niestety później pojawiły się problemy ze sprzętem i wyścigu nie wygrałem, bo Modlin był fajnie odkurzony i pięknie się jeździło jak było sucho, ale gdy spadł deszcz na tor spłynął piasek. Z pod przedniego koła do silnika dostały się ziarenka, bo filtr powietrza ich nie zatrzymał. Spowodowało to nieszczelność zaworów, straciłem luzy zaworowe, a co za tym idzie, kompresję. Wyścig ukończyłem chyba na piątej pozycji."

  NAS Analytics TAG

Zdjęcia

Partner działu:

zostan partnerem

Wsparcie działu:

Grandys duo
yam paw
logo rutmar
Komentarze 3
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę