Hulajnogi poza kontrolą. Szara strefa na dwóch kołach
Rynek hulajnóg elektrycznych w Polsce rośnie w imponującym tempie i coraz częściej widzimy je także z perspektywy motocyklowego siodła, gdy spotykamy je na drogach i poza nimi. Dynamiczny wzrost sprzedaży ma jednak drugie dno.
Eksperci z Polskie Stowarzyszenie Lekkiej Elektromobilności alarmują, że wraz z popularnością tych pojazdów lawinowo narasta problem sprzętu niespełniającego norm bezpieczeństwa. Do kraju trafiają masowo hulajnogi kupowane przez internet, często z pominięciem unijnych i krajowych przepisów, co oznacza realne zagrożenie dla użytkowników oraz poważne straty finansowe dla państwa.
Każdego roku na polski rynek może trafiać od 40 do 60 tys. nielegalnych hulajnóg, podczas gdy w rękach prywatnych użytkowników znajduje się już ponad 2 mln legalnych urządzeń. Wartość szarej strefy w ostatnich miesiącach oceniana jest na co najmniej 200 mln zł złotych, przy czym nie obejmuje to sprzedaży prowadzonej przez zagraniczne platformy, których obrót jest trudny do precyzyjnego oszacowania. Duża część tych pojazdów omija odprawy celne, dzięki czemu nie są odprowadzane należne podatki ani cła. Strata budżetu na jednej sztuce sięga około 550 zł, co jednocześnie stawia w gorszej pozycji uczciwych importerów i dystrybutorów. Stowarzyszenie wielokrotnie zgłaszało ten problem do służb skarbowych, domagając się skuteczniejszych działań.
Pierwsze sygnały zaostrzenia kursu już się pojawiły. Krajowa Administracja Skarbowa przeprowadziła kontrole, między innymi na terenie powiatu sochaczewskiego, gdzie zabezpieczono ponad 2 tys. elektrycznych hulajnóg i rowerów sprzedawanych w sieci, a także dokumenty i nośniki danych. Postępowanie prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Płocku wskazuje, że potencjalne straty Skarbu Państwa z tytułu nieopłaconych podatków i ceł mogą sięgać co najmniej 168 mln złotych.
Równolegle wychodzą na jaw problemy z jakością oferowanych urządzeń. Inspektorzy handlowi skontrolowali 10 modeli hulajnóg w 4 województwach i w połowie przypadków stwierdzili błędne oznakowanie. Takie nieprawidłowości mogą wprowadzać użytkowników w błąd co do parametrów technicznych i realnych zagrożeń. Słaba egzekucja przepisów sprzyja rozrostowi szarej strefy, a to bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu, w tym motocyklistów.
Statystyki wypadków pokazują, że problem szybko narasta. Coraz częściej ofiarami są dzieci i nastolatki, podczas gdy wcześniej dominowali młodzi dorośli. Policja odpowiada wzmożonymi kontrolami, ale przy tak szybko rosnącej liczbie hulajnóg i użytkowników, te akcje są jak kropla w morzu.
Dane z kraju są alarmujące. Od 1 stycznia do połowy sierpnia 2025 roku doszło do 798 wypadków z udziałem hulajnóg elektrycznych, czyli o 338 więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Rannych zostało 729 osób, co oznacza wzrost o 334 przypadki, a liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 7, czyli o 2 więcej. Rzeczywista skala może być jeszcze większa, ponieważ wiele zdarzeń, zwłaszcza z udziałem najmłodszych, nie jest zgłaszanych i nie kończy się hospitalizacją.
Warto przypomnieć podstawowe zasady, które obowiązują każdego użytkownika hulajnogi elektrycznej, a niestety są często ignorowane. Maksymalna dopuszczalna prędkość to 20 kilometrów na godzinę, przy czym zawsze należy ją dostosować do warunków panujących na drodze. Osoby w wieku od 10 do 18 lat muszą posiadać kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 albo T.
W Polsce hulajnogi elektryczne mają obowiązek jazdy po drodze dla rowerów lub - w wyjątkowych sytuacjach - po jezdni, a użytkownik musi przestrzegać zasad ruchu drogowego jak inni uczestnicy. Ale jeśli wiele hulajnóg jest przerabianych lub w ogóle nie spełnia wymogów, również dla motocyklistów oznacza to nieprzewidywalność. Jadąca zgodnie z przepisami hulajnoga zachowuje się inaczej niż taka, która nagle przyspiesza do 40-50 km/h. Przy dwóch kołach i braku stref zgniotu każdy gwałtowny manewr zwiększa ryzyko kolizji.
Do tego dochodzi aspekt prawny. Kolizja z hulajnogą poruszającą się niezgodnie z przepisami to często długie ustalanie winy, nawet jeśli motocyklista zrobił wszystko prawidłowo. Egzekwowanie przepisów dotyczących hulajnóg w Polsce jest ważne także dla motocyklistów, bo przekłada się na bardziej przewidywalny ruch i realnie większe bezpieczeństwo. Im więcej niekontrolowanego sprzętu i nieprzygotowanych użytkowników na drogach, tym większe ryzyko dla wszystkich.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze