Dutch TT - Podsumowanie
W ostatnią sobotę czerwca wyścigiem o Dutch TT na holenderskim torze w Assen zawodnicy MotoGP minęli półmetek tegorocznej rywalizacji. Czas więc na podsumowanie.
Za nami już dziewięć z osiemnastu zaplanowanych na ten sezon wyścigów więc tym razem, zamiast opisywać jedynie ostatni wyścig, podsumujemy pierwszą połowę tegorocznych zmagań zawodników „królewskiej klasy". Rok temu na tym etapie rywalizacji Casey Stoner miał już 21 punktów przewagi nad Valentino Rossim, 66 nad trzecim w tabeli Danim Pedrosą i aż 91 nad czwartym, Johnem Hopkinsem. Tym razem obrońca tytułu jest dopiero trzeci. W mistrzostwach prowadzi Pedrosa, jednak Rossi traci do niego zaledwie 4, Casey 29, a czwarty w tabeli Jorge Lorezno 57 punktów.
Bez wątpienia rywalizacja jest więc znacznie bardziej wyrównana, tym bardziej, że aż czterech zawodników stawało do tej pory na najwyższym stopniu podium - rok temu na tym etapie zwycięstwami wymieniali się Rossi i Stoner, z pojedynczym wyjątkiem w postaci triumfu Chrisa Vermeulena na zlanym deszczem torze Le Mans.
O ile w sezonie 2007 tempo rywalizacji narzucał dystansujący rywali przez cały rok Stoner, w tym roku nie brakuje dramatycznych zwrotów akcji. Zwycięstwo obrońcy tytułu w otwierającym zmagania wyścigu o Grand Prix Kataru wydawało się być zwiastunem dominacji Australijczyka, jednak w kolejnych wyścigach górą byli rywale - Pedrosa, Lorenzo, a następnie trzy razy z rzędu Rossi.
Jeszcze kilka tygodni temu sytuacja zawodnika ekipy Ducati Marlboro nie wyglądała najlepiej, jednak to właśnie kolejny zwrot akcji znów wywrócił wszystko do góry nogami.
Stoner na fali
Od początku sezonu Casey nie był zadowolony ze swojego motocykla. Silnik pracował zbyt agresywnie, a tylne koło nie było w stanie zachować odpowiedniej przyczepności. Wielokrotnie zawodził także przód, który nie dawał Australijczykowi wystarczającej pewności siebie.
Choć pakiet działał idealnie podczas otwierającego sezon wyścigu w Katarze, później sprawy się skomplikowały. Tak naprawdę Casey Stoner mógłby mieć w ten chwili znacznie więcej punktów gdyby nie odrobina pecha. W Jerez Ducati nigdy nie spisywało się najlepiej, ale finisz w pierwszej piątce byłby możliwy gdyby nie dwa wyjazdy poza tor na nawrocie „Dry Sack". W Portugalii problemów dostarczył oberwany kawałek pokładowej kamery, który blokował kierownicę i dźwignię sprzęgła. W Chinach Australijczyk nie był wystarczająco szybki aby walczyć o zwycięstwo, ale trzecia pozycja była i tak solidnym wynikiem. We Francji być może kolejnego podium, a na pewno finiszu w pierwszej piątce, pozbawiła go awaria motocykla, ale we Włoszech i Katalonii znów wrócił na podium.
Przełomem okazały się właśnie testy po Grand Prix Katalonii, na które Ducati udostępniło Stonerowi nowy pakiet elektroniczny i mapy silnika, upłynniające pracę jednostki napędowej, a także ustawienia podwozia poprawiające zachowanie zawieszenia. Nagle, z okrążenia na okrążenie, Casey znów stał się tym samym „Dominatorem", którego pamiętamy z ubiegłego roku.
Obrońca tytułu był w zupełnie innej lidze podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii i nie inaczej było podczas Dutch TT. Jeszcze przed przyjazdem do Assen 22'latek uspokajał swoich kibiców twierdząc, że nowe części i ustawienia mogą nie działać na innych torach. Działają, a rywale mogą być tylko wdzięczni losowi za pech, jaki spotkał Stonera w pierwszych kilku wyścigach.
Po drugim z rzędu zwycięstwie, na półmetku rywalizacji trzeci w tabeli Australijczyk do lidera traci tylko 29 punktów i gdyby nie problemy z Jerez, Portugalii i Francji, bez wątpienia byłby teraz - choć pewnie z niewielką przewagą - na czele klasyfikacji generalnej.
Z czterech kolejnych torów w tegorocznym kalendarzu, Stoner aż na trzech był nieuchwytny rok temu. Noga podwinęła mu się tylko na Sachsenringu, gdzie Australijczyka oraz pozostałych zawodników Bridgestone, przechytrzył nowy asfalt. Przez cały weekend w Niemczech Casey narzucał jednak fenomenalne tempo więc jeśli sytuacja się powtórzy, jeszcze w te wakacje zawodnik ekipy Ducati Marlboro może wrócić na czoło klasyfikacji generalnej.
Rossi popełnia błąd
Podczas treningów i kwalifikacji do Dutch TT nic nie wskazywało na to, że Valentino Rossi będzie w stanie nawiązać ze Stonerem walkę o zwycięstwo w sobotnim wyścigu. Podczas porannej rozgrzewki ekipa Włocha przetestowała jednak kilka poprawek ustawień motocykla i „Doktor" był przekonany, że ma szanse na wygraną.
29'latek udowodnił swoim tempem podczas wyścigu, że bez problemu mógłby sięgnąć po drugą pozycję, ale błąd w pierwszym lewym zakręcie przekreślił jego szanse. Rossi zbyt mocno opóźnił hamowanie, a następnie przesadził z tylnym hamulcem ratując się przed nieuniknionym zderzeniem z Randy'm de Puniet i po uślizgu tylnej opony z impetem wpadł w Hondę Francuza.
Po wyścigu Valentino przyznał: „Jestem w stanie pogodzić się z jednym słabym wynikiem po siedmiu wizytach na podium z rzędu." Pikanterii całemu zajściu dodaje jednak fakt, że rok temu, podczas Grand Prix Niemiec, na które za dwa tygodnie udaje się karuzela MotoGP, Rossi także zaliczył wywrotkę po brawurowej próbie wyprzedzenia... Randy'ego de Puniet.
Większość torów w drugiej połowie sezonu wydaje się bardziej sprzyjać ogumieniu Bridgestone, a do tego na krętych trasach - jak Sachsenring czy Laguna Seca - nikt nie będzie miał przewagi z powodu mocniejszego silnika. Rok temu Rossi strasznie męczył się na Michelinach w Niemczech, USA i Czechach, więc choć i tym razem faworytem na tych torach będzie Stoner, „Doktor" powinien tym razem dotrzymać mu kroku.
Problemy Hondy
Teoretycznie na dzień dzisiejszy 7'krotny Mistrz Świata bardziej niż obrońcą tytułu powinien martwić się aktualnym liderem tabeli, który prowadzenie w generalce zapewnił sobie wyjątkowo równą jazdą. Dani Pedrosa, bo o nim oczywiście mowa, tylko raz nie załapał się w tym roku na podium (czwarta pozycja w Grand Prix Francji), a dzięki drugiej pozycji w Assen po krótkiej przerwie spowodowanej dominacją Rossiego, powrócił na czoło tabeli.
Pedrosa pokazuje w tym sezonie ogromną dojrzałość, ale jak do tej pory wygrał tylko dwa wyścigi - oba niesiony dopingiem własnych kibiców na hiszpańskich torach w Jerez i Barcelonie. Na obcym gruncie zawodnik ekipy Repsol Honda nie dominuje już tak, jak zrobił to w Grand Prix Katalonii, chociaż tak naprawdę winien temu nie jest on sam, a raczej jego motocykl.
W Chinach było to ewidentne, a zdaniem niektórych sytuacja powtórzyła się także w Wielkiej Brytanii i być może w Holandii. Chodzi o nadmierne zużycie paliwa. Tory w Szanghaju, Donington Park i Assen słynną z zawrotnej prędkości z jaką opróżniają zbiorniki paliwa i wygląda na to, że Pedrosa, choć najmniejszy i najlżejszy w stawce, w tym roku cierpi z tego powodu najbardziej.
Przypominamy, że zbiorniki paliwa motocykli MotoGP mogą pomieścić maksymalnie 21 litrów paliwa, co przy kręcących się bardzo wysoko silnikach o pojemności 800ccm praktycznie niemal idealnie wystarczy na przejechanie liczącego około stu kilometrów wyścigu. Inaczej - wystarczy zawsze i na pewno - ale jeśli elektronika zdecyduje, że zawodnik zużył zbyt wiele paliwa w pierwszej części wyścigu, ograniczy moc silnika w jego końcówce, aby pozwolić maszynie dojechać do mety.
To właśnie dlatego Pedrosa dominował na niezbyt wymagających pod tym względem torach w Jerez i Montmelo, a także był w stanie utrzymać się tuż za Rossim na Mugello, ale wyraźnie „odpuścił" w końcowej fazie wyścigów w Chinach, Wielkiej Brytanii i Holandii, a także podczas trzeciej rundy sezonu w Portugalii.
Teoretycznie Honda powinna zrobić wszystko dla swojego „złotego dziecka" i szybko poradzić sobie z tym problemem, ale jego rozwiązanie Japończycy z HRC widzą w nowej, wykorzystującej pneumatyczny rozrząd, jednostce napędowej... z której Pedrosa nie chce korzystać w tym roku.
W drugiej połowie sezonu może z tego powodu znów kilkukrotnie zwolnić na ostatnich okrążeniach, ale przynajmniej dojedzie do mety. Nicky Hayden, drugi filar ekipy Repsol Honda, z nowego silnika skorzystał w dwóch ostatnich wyścigach i maszyna dwukrotnie go zawiodła. Na Donington Park wariowała kontrolka odpowiedzialna za sygnalizację awarii motocykla, a w Assen elektronika dopuściła do skończenia się paliwa na kilkaset metrów przed metą, co teoretycznie nie miało prawa się stać.
Nawet jeśli Honda dopracuje nową jednostkę napędową i Dani zdecyduje się ją wykorzystać w kolejnych wyścigach, jego zmartwieniem w drugiej połowie sezonu mogą okazać się opony Michelin, które nienajlepiej radziły sobie w zeszłym roku na kilku torach. Mistrzostwa bardzo często wygrywa się nie dzięki zwycięstwom w wyścigach, a równiej jeździe, więc jeśli Dani do końca sezonu będzie regularnie meldował się na podium, nawet dominacja Stonera może nie wystarczyć, by odebrać Hiszpanowi pierwszy tytuł w królewskiej klasie.
Kto czwarty?
Co prawda do samego Stonera traci tylko 28 punktów, ale do prowadzącego w tabeli Pedrosy już dwa razy tyle i biorąc pod uwagę jego trochę nierówną jazdę, trudno oczekiwać, by Jorge Lorenzo w drugiej połowie sezonu był w stanie nawiązać walkę o mistrzowski tytuł.
Debiutujący w MotoGP Hiszpan stracił ostatnio sporo punktów z powodu wypadków, kontuzji, a w efekcie braku pewności siebie i słabych początkach wyścigów w Wielkiej Brytanii i Holandii.
Jeśli po wakacyjnej przerwie „Por Fuera" nie weźmie się w garść i nie zacznie jeździć tak, jak na początku sezonu, ostatecznie może nawet stracić czwartą pozycję w tabeli. W rewelacyjnej dyspozycji jest ostatnio Colin Edwards i choć on także raczej nie ma szans na mistrzostwo, czy nawet miejsce w pierwszej trójce w generalce, to jednak jest bez wątpienia w stanie odebrać Lorenzo czwartą pozycję w tabeli.
Od czasu problemów w Chinach „Teksańskie Tornado" regularnie kończy wyścigi w pierwszej piątce, a w Assen, co prawda rzutem na taśmę ale jednak, wywalczył swoje drugie w tym sezonie podium. Jesteśmy dopiero na półmetku sezonu, ale Colin wydaje się w tym roku znacznie silniejszy niż debiutujący w MotoGP Andrea Dovizioso (szósty w tabeli ze stratą 19. punktów do Teksańczyka) a tym bardziej Nicky Hayden, a do tego jest jedynym zawodnikiem prywatnej ekipy, któremu udało się w tym roku stanąć na pudle. Jeśli tylko utrzyma taką formę, 33'latek może w tym roku zaliczyć najlepszy sezon w swojej karierze, tym bardziej, że wkrótce czekają go dwa wyścigi przed własnymi kibicami - na Laguna Seca i Indianapolis.
Ostatni wyjazd przed wakacjami
Zanim rozpoczną krótkie, bo zaledwie trzytygodniowe wakacje, zawodników czeka w lipcu jeszcze jeden - znów podwójny - wyjazd ze swoich domów. Za dwa tygodnie MotoGP zobaczymy na niemieckim Sachsenringu, skąd karuzela uda się prosto na amerykański tor Laguna Seca. Już dzisiaj zapraszamy na naszą ekskluzywną relację prosto z Grand Prix Niemiec.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze