tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Kawasaki KLE 500 2026 - test nowego modelu na A2. Lekki adv na asfalt i pierwsze kroki w off-roadzie
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
moto lewy
moto prawy
cut left
cut right
Zobacz film i szczegóły »
?? loading...
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Kawasaki KLE 500 2026 - test nowego modelu na A2. Lekki adv na asfalt i pierwsze kroki w off-roadzie

Autor: Marlena Dudek 2026.05.05, 11:06 Drukuj

Kawasaki KLE 500 wraca jako lekki adventure z silnikiem 451 cm³, kołami 21 cali z przodu 17 cali z tyłu. Co więcej ma ambicję, żeby być motocyklem do codziennej jazdy, weekendowych wypadów i pierwszych kroków poza asfaltem. Dla mnie był to pierwszy prawdziwy kontakt z off-roadem. I właśnie dlatego ten test okazał się ciekawszy, niż się spodziewałam.

Są motocykle, na które wsiada się bez większych emocji, bo mniej więcej wiadomo, czego się spodziewać. I są takie, które jeszcze przed pierwszym kilometrem uruchamiają w głowie cały zestaw czarnych scenariuszy. Kawasaki KLE 500 zdecydowanie należało do tej drugiej… Uwielbiam asfalt, tor, punkty hamowania i zakręty, które da się powtarzać w przewidywalnych warunkach. KLE 500 lubi coś innego: szuter, kurz, dziury, kamienie i drogi, które dla mnie do tej pory były raczej miejscem do zawracania niż zaproszeniem do jazdy. Przed testami zastanawiałam się, czy dam radę, czy moja pierwsza przygoda z off-roadem nie skończy się spektakularną glebą. Let’s make the long story short - nie skończyła się wywrotką, ale zakończyła się zafascynowaniem jazdą w offie!


Reklama


NAS Analytics TAG

Sercem Kawasaki KLE 500 jest rzędowy, dwucylindrowy silnik o pojemności 451 cm³. W europejskiej specyfikacji to jednostka wpisująca się w kategorię A2. To motocykl, który ma łączyć codzienną użyteczność, komfort jazdy po asfalcie i możliwość zjechania poza utwardzone drogi. Brzmi jak przepis na sprzęt dla osób, które chcą zacząć przygodę z adventure, ale niekoniecznie chcą od razu mierzyć się z dużą, ciężką maszyną. I dokładnie tak KLE 500 zachowuje się w praktyce.

Wieczorem, podczas prezentacji motocykla, usłyszeliśmy, że jazdy zaczniemy od off-roadu. Dla kogoś, kto nie jeździ w terenie, to nie jest informacja, po której spokojnie zasypia się jak dziecko. Emocje były spore, ale rano sytuacja zaczęła się uspokajać. Dostałam szybkie instrukcje, jak przetrwać w terenie, jak pracować ciałem i jak nie przeszkadzać motocyklowi. Najważniejsze było to, że ten KLE nie reaguje brutalnie i nieprzewidywalnie. Po odkręceniu gazu nie dzieje się nic nerwowego. Silnik ma wystarczająco dużo mocy, żeby sprawnie jechać, ale nie próbuje udowadniać riderowi, kto tu rządzi. To ogromna zaleta, kiedy pierwszy raz jedziecie w terenie i macie w głowie więcej pytań niż odpowiedzi.

Układ hamulcowy jest prosty. Z przodu mamy tarczę 300 mm z dwutłoczkowym zaciskiem, z tyłu tarczę 230 mm. W jeździe off-roadowej ważniejsza od samej specyfikacji jest możliwość szybkiego wyłączenia ABS-u. W KLE 500 wystarczy przycisk. To duży plus, bo kiedy jesteście w terenie, naprawdę nie chcecie przeklikiwać się przez rozbudowane menu. Prościej znaczy lepiej. ABS działał, pomagał i kilka razy naprawdę mnie uratował. Trzeba tylko pamiętać, że aby go wyłączyć, należy się zatrzymać, a po ponownym uruchomieniu motocykla system włącza się automatycznie.

KLE 500 dostał zawieszenie KYB. Z przodu mamy 210 mm skoku, z tyłu 196 mm. Do tego przednie koło 21 cali i tylne 17 cali. Zaraz pojawi się pytanie - dlaczego z tyłu nie ma 18 cali? Pewnie część osób będzie tego żałować. Przy moim poziomie doświadczenia w terenie nie robiło to jednak żadnej różnicy. Warto dodać, że to nie jest motocykl do hard enduro. KLE 500 ma być motocyklem, którym można pojechać do pracy, w weekend ruszyć w Bieszczady, a po drodze bez stresu zjechać na szuter. W tej roli wypada bardzo sensownie.

Na asfalcie KLE 500 jest bardzo łatwy w obsłudze. Reakcja na gaz jest przyjemna, liniowa i przewidywalna. Dla początkującego motocyklisty albo kogoś, kto wraca do jazdy po przerwie, to będzie duży plus. Motocykl wybacza błędy i nie przytłacza. Czy na drodze chciałabym więcej mocy? Tak. Przy moim doświadczeniu na asfalcie czułam momentami lekki niedosyt. Rozwiązanie było proste - manetka do końca, zmiana biegów i jazda dalej. Na krętej, górskiej drodze bez problemu utrzymywałam się za dużo większymi, litrowymi motocyklami, więc nie jest tak, że KLE nie jedzie. Jedzie. Tylko trzeba zaakceptować, że to nie jest motocykl do imponowania nadmiarem mocy. Natomiast w terenie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tam 451 cm³ i łagodna charakterystyka silnika są ogromną zaletą. Dla osoby początkującej w off-roadzie KLE ma zapas mocy na naukę. Właśnie w takich warunkach najlepiej widać sens tej pojemności. Na asfalcie można chcieć więcej, ale poza asfaltem można bardzo szybko docenić to, że motocykl nie próbuje wyrwać się spod kontroli.

Na asfalcie prowadzi się neutralnie i lekko. W zakręty wchodzi bardzo naturalnie, bez walki i bez konieczności długiego przyzwyczajania się. W terenie daje podobne poczucie prostoty. Dla mnie sam off-road był wyzwaniem, bo wszystko było nowe - pozycja, praca gazem, kurz, luźna nawierzchnia i fakt, że czasami obok pojawiała się przepaść, do której nie chciałam pojechać. Ale motocykl nie dokładał mi stresu. Wręcz przeciwnie - pomagał.

Pozycja na Kawasaki KLE 500 jest wyprostowana, naturalna i wygodna. Kierownica jest szeroka, co daje dobre poczucie kontroli. Czuć, że Kawasaki dużo pracy włożyło w to, żeby motocykl był wygodny zarówno podczas jazdy na siedząco, jak i na stojąco. Bardzo ważne jest też to, że podczas zmiany pozycji elementy motocykla nie zaczepiają o odzież. W terenie, szczególnie kiedy robicie coś pierwszy raz, każda drobna niewygoda potrafi urosnąć do rangi problemu. Tutaj nic mnie nie rozpraszało. Jest jednak jedna rzecz, na którą niższe osoby powinny zwrócić uwagę. Mam 170 cm wzrostu i na KLE 500 nie dotykałam ziemi całymi stopami. Dotykałam palcami. Na asfalcie nie był to dla mnie problem, bo czuję się pewnie. W terenie, kiedy dochodzą dziury, nierówności i emocje, robi się z tego już większe wyzwanie. Zdarzały się momenty, w których zatrzymywałam się tak, że nie sięgałam pewnie jedną nogą i musiałam szybko szukać rozwiązania. Dlatego Kawasaki przewiduje akcesoryjną, niższą kanapę.

Testowany egzemplarz był wersją SE. W porównaniu z bazową odmianą dostajemy między innymi kolorowy ekran TFT, wyższą szybę, wzmocnione handbary, aluminiową osłonę silnika, tylne kierunkowskazy LED i dodatkowe malowania. Bazowa wersja ma wyświetlacz LCD. Szyba jest regulowana w trzech stopniach i to jest praktyczne, bo można dostosować ją do jazdy po asfalcie albo w terenie. Kokpit jest czytelny, a lusterka nie drżą podczas jazdy, co zawsze bardzo doceniam. Nie wszystko jest jednak idealne. Nie ma regulacji klamek i nie przekonał mnie przycisk do włączania halogenów. Wygląda jak element, który można było zaprojektować lepiej.

Kawasaki KLE 500 2026 jest dla osób, które chcą motocykla uniwersalnego, ale nie przesadzonego. Dla tych, którzy w tygodniu chcą dojechać do pracy, a w weekend pojechać gdzieś dalej. Dla motocyklistów z kategorią A2. Dla osób wracających do motocyklowej pasji. To nie jest motocykl, który będzie udawał hard enduro. Nie jest też litrowym adventure do szybkiego połykania autostrad z kuframi, pasażerem i kompletem sprzętu na trzy tygodnie. Ale jako lekki, przyjazny i wszechstronny motocykl do rozpoczęcia przygody z off-roadem jest świetny.

Najlepsza rekomendacja? Przyjechałam na test z obawą, że off-road mnie pokona. Zjechałam z trasy z poczuciem, że chcę się więcej. I spora w tym zasługa Kawasaki KLE 500, bo jest prosty w obsłudze, neutralny w prowadzeniu i przyjazny dla ridera. Na asfalcie może zostawić lekki niedosyt mocy w przypadku bardziej doświadczonych motocyklistów, ale w terenie ta sama charakterystyka okazuje się ogromnym atutem. Motocykl daje poczucie bezpieczeństwa, wybacza błędy i nie przeraża gabarytami. Jeżeli szukacie motocykla na A2, który nie zamyka się wyłącznie w mieście i nie boi się zjechać z asfaltu, Kawasaki KLE 500 zdecydowanie warto sprawdzić. Najlepiej samemu, na jeździe próbnej. Bo czasami wystarczy kilka kilometrów po szutrze, żeby z "oby nie gleba" zrobiło się "kiedy jedziemy znowu?".

NAS Analytics TAG

Reklama


NAS Analytics TAG
Zdjêcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s± prywatnymi opiniami u¿ytkowników portalu. ¦cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶æ opinii. Je¿eli którykolwiek z komentarzy ³amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usuniêty. Uwagi przesy³ane przez ten formularz s± moderowane. Komentarze po dodaniu s± widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadaj±cym tematowi komentowanego artyku³u. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu ¦cigacz.pl lub Regulaminu Forum ¦cigacz.pl komentarz zostanie usuniêty.

NAS Analytics TAG

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualno¶ci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep ¦cigacz

    NAS Analytics TAG
    na górê