Najstarszy tor w Polsce czeka na odrodzenie. Wielkie plany po otwarciu S74
Tor Kielce ma szansę na lepsze działanie. Otwarcie drogi ekspresowej S74 na odcinku Mniów, Kielce, planowane około 2027 roku, może sprawić, że tor w Miedzianej Górze znowu stanie się miejscem pełnowymiarowych wyścigów.
Marcin Wołczyński, prezes Automobilklubu Kieleckiego, nie kryje optymizmu. "Liczymy, że niebawem takie możliwości się pojawią" - mówi Wołczyński. Przypomnijmy, że pełna pętla toru liczy sobie ok. 4160 m i biegnie częściowo drogą krajową nr 74. Właśnie ten fragment wyklucza dziś jakiekolwiek zawody w tej formule, bo ruch na DK74 jest zbyt intensywny, żeby ją zamknąć. Gdy S74 przejmie ten ruch, krajówka stanie się drogą lokalną i sytuacja zmieni się diametralnie. Taka perspektywa sprawiła, że na torze pojawił się niedawno Dariusz Klimczak, minister infrastruktury, razem z europosłem Adamem Jarubasem. Obaj zadeklarowali wsparcie zarówno dla przywrócenia pełnej pętli, jak i dla modernizacji całego obiektu.
Reklama
KTM 125 Duke vs 390 Duke 2026. Który pasuje do ciebie lepiej i dlaczego odpowiedź nie jest oczywista
KTM konsekwentnie buduje klasę swoich nakedów, a obecny rok przynosi kolejny rozdział w wykonaniu 125 Duke i 390 Duke. Oba motocykle dzielą tę samą filozofię, podobne ramy i tę samą agresywną stylistykę, ale różnice też są niemałe. Czy można porównywać te maszyny?
POZNAJ MOTOCYKLE, KTÓRE DAJĄ FRAJDĘ! »
A modernizacja będzie konieczna, i to niemała. Prezes Automobilklubu Kieleckiego wprost stwierdził, że tor będzie wymagał sporych nakładów, zanim jednak zaczniemy mówić o mistrzostwach Polski czy homologacji, trzeba najpierw wyjaśnić, czy po rozszerzonej pętli w ogóle będzie można jeździć. Dopiero wtedy uruchamia się cała reszta procedur, inwestycji i planowania.
Do rozmów o przyszłości toru włączy się też samorząd. Damian Sławski, wójt Gminy Miedziana Góra, widzi w tym szansę nie tylko dla obiektu, ale i dla całej okolicy. Przyznaje jednak szczerze, że czas na konkretne działania przyjdzie dopiero w momencie, gdy droga zostanie zamknięta dla ruchu tranzytowego. Wtedy otworzy się przestrzeń do wypracowania rozwiązań, które będą możliwe do zaakceptowania przez lokalną społeczność.
Tor Kielce to obiekt z historią sięgającą 1977 roku. Co ważne, oficjalnie otwarto go wówczas jako pierwszy w Polsce tor samochodowo-motocyklowy. Obiekt powstał z inicjatywy Automobilklubu Kieleckiego, a jego projektantem był Józef Marcinkowski. Już inauguracyjne zawody rozegrano na pełnej pętli, w randze Polskich Mistrzostw Samochodowych i Motocyklowych. Charakterystyczny układ 16 zakrętów i przewyższenie rzędu ok. 60 m sprawiały, że obiekt był technicznie wymagający i ceniony przez zawodników. Do 2007 roku gościł regularne rundy krajowe, w tym pełnoprawne wyścigi motocyklowe. Potem intensywny ruch drogowy zepchnął organizatorów do małej pętli, liczącej ok. 1140 m, oraz do imprez takich jak wyścigi górskie, zawody supermoto czy szkolenia.
To właśnie szkolenia stanowią dziś trzon działalności toru. Wołczyński mocno podkreśla, że obiekt służy na co dzień setkom kierowców podnoszących swoje umiejętności. Trudno nie zauważyć, że restrykcje drogowe są coraz surowsze, a statystyki wypadków wyglądają nienajlepiej, więc legalna i bezpieczna przestrzeń do treningu ma sporą wartość. "Chciałbym, żebyśmy zrozumieli, że taki obiekt to nie jest prywatny interes, tylko dobro wspólne wyższego rzędu" - przekonuje prezes Automobilklubu Kieleckiego.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Tor Kielce może stać się znowu jednym z kluczowych obiektów motorsportu w Polsce. Kraj liczący niemal 40 mln mieszkańców dysponuje zaledwie dwoma kompletnymi torami wyścigowymi. Kielce od lat są trzecim, ale niekompletnym. Może czas to zmienić.












Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze