tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Czy zakup motocykla powypadkowego ma sens?
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Czy zakup motocykla powypadkowego ma sens?

Autor: Jakub Olkowski 2020.09.02, 14:42 1 Drukuj

Sporo motocykli używanych sprowadzonych jest po mniejszym lub większym "dzwonie". Czy to oznacza, że nie nadają się do ruchu? Gdzie jest granica pomiędzy pojazdem nadającym się do złomowania a jednośladem, który po remoncie będzie cieszył swojego właściciela przez wiele lat?

Umówmy się, sprowadzenie względnie nowego (do 10 lat), dobrego, bezwypadkowego i zadbanego motocykla z zagranicy dla nikogo nie będzie opłacalne. Cena okaże się zauważalnie wyższa, niż rynkowe w Polsce a jak wiadomo nasi rodacy rzadko kiedy chcą kupować pojazdy te droższe, szczególnie, że handlarze ostatnie ulepy wystawiają jako stan perfekcyjny za naprawdę duże pieniądze.

NAS Analytics TAG

Wracając do meritum, jeśli sprowadzalibyśmy w miarę nowe modele w stanie idealnym, handlarze mieliby duży problem ze sprzedażą swoich pojazdów. Zatem klient nasz pan, i szukamy pojazdów tanich.

Gruzy w chińskich dresach

Powypadkowe lub przerobione gruzy, w przeciętnym stanie technicznym po różnych przygodach, to za naszą granicą towar, którego właściciel chętnie się pozbędzie za niewielką kasę. I właśnie takie sztuki, najczęściej po sporym wypadku trafiają do Polski. Naprawa "na sztukę", zawias niewiadomego pochodzenia do lekkiego prostowania, podróba sportowego tłumika i owiewki z Chin, do tego ładne zdjęcia i sprzęt szybko idzie do ludzi. Mówiąc krótko, mina trafia w obieg.

Oczywiście nie zawsze będzie to zupełny gruz, w końcu każde zderzenie czy wypadek są inne. Ale przy obecnej sztywności przedniego zawieszenia możemy założyć, że większość zderzeń czołowych może (choć nie musi) skutkować zmianą geometrii ramy. Jak taki pojazd zachowa się podczas szybkiej jazdy? Nie wiem, nie jestem wróżką. Sam szlif jest mniej groźny o ile nie kończy się mocnym uderzeniem.

Czy to normalne w Suzuki GSXR?

Swoją drogą ostatnio widziałem pytanie na jednym z forów czy to normalne, że w GSXR (podobno super stan) przednie koło trze o kolektory. Sprzedający wmówił klientowi, że nowych sportach geometria zawieszenia jest regulowana na półkach. Dlaczego o tym w ogóle piszę? Żeby ludzi uświadomić - idealne owiewki i fajny wydech nie oznaczają automatycznie miny. Ale każdy z moich 10 letnich sportów miał ślady użytkowania, więc stan perfekcyjny w wielu wypadkach może wynikać z przeszłości torowej lub owiewek z Alibaby…

Co ciekawe byłem oglądać kilka motocykli coraz mniej dostępnych na rynku. Raz w ogłoszeniach znalazłem YZF-R1 z pierwszego roku produkcji. O dziwo, mechanicznie był ok. Sprzęt wyglądał, jakby był z fabryki. Pomyślałem sobie, że będzie fajnym, sportowym youngtimerem z czasów mojej fascynacji sportami. Pojazd był w charakterystycznym czerwono-białym malowaniu, posiadał kilka dodatków z epoki (tuningowy układ wydechowy, akcesoryjną nakładkę na siedzenie pasażera) ale cena odstraszała.

Panie, nie bity, piękny stan, igła!

Chcąc posiadać jednego z najbardziej przełomowych sportów byłem jednak w stanie zacisnąć zęby i kupić ten sprzęt po mocno zawyżonej cenie. Akurat kumpel wracał z wyjazdu służbowego przez miasto, w którym R1 czekała na zmianę właściciela. Wstępne oględziny wypadły obiecująco, więc dzień później pożyczyłem vana, poleciałem z banknotami i nadzieją, jak się okazało próżną.

Nie wiem, czy był to odcień lakieru, faktem jest, że podjąłem decyzję o rozbiórce sprzęta. Podczas odkręcania boków owiewki sprawiały wrażenie, jakby miały się rozpaść w ręku. Nie było na nich wybitych żadnych znaków, numerów, nie było przyklejonej żadnej maty, wygłuszenia, gąbki, a przy zakładaniu wymagały sporo doginania, żeby otwory się zgrały.

Najlepsze były jednak krzywa chłodnica i wgnieciony kolektor wydechowy przy głowicy silnika. Sporo silikonu i taśmy izolacyjnej wokół dekla zaworowego świadczyły o kunszcie i profesjonaliście mechanika. Nawet, jeśli sprzęt nie był uderzony mocno, miał dobrą geometrię, to cena była adekwatna do najniższych ofert i był to ulep a nie klasyk. Tak naprawdę wziąłbym ten motocykl co najwyżej na tor za 60% ceny i oddał właścicielowi owiewki z powrotem.

To tak, jakbyście chcieli skompletować wieżę Technicsa z klocków wstawiając jeden z nich podrabiany. W sprzęcie z zadatkami w przyszłości na youngtimera, owiewki w podróbie będą zdecydowanie nie na miejscu.

Sam się naciąłem...

Takich przykładów są setki. I żeby nie było, sam też dwa razy naciąłem się na miny. Raz kupując VFR750F z 1990 roku, w którym monowahacz okazał się krzywy (ale cena była dobra, słowo klucz dla Polaków - dobra cena), po raz kolejny biorąc ZXR750 z wstawionym silnikiem z ZX7R. Przekładka była profesjonalna - w końcu ZX7R bazował na ZXR750, ale zawsze to przeróbka. Gdybym o niej wiedział, pewnie nie byłoby problemu, a tak poczułem się nabity w butelkę.

Na szczęście stan owiewek i podzespołów pozwalał przypuszczać, że była to celowa modyfikacja, wymuszona np. urwanym korbowodem a nie owinięciem motocykla wokół latarni. Od tego czasu, jeśli nie znam motocykla, poświęcam mu mnóstwo uwagi w czasie oględzin.

Z niewiadomych przyczyn zjechał na przeciwległy pas...

Na rynku i tak jest lepiej, niż w latach 90 kiedy dostępność danych technicznych czy zdjęć prasowych była gorsza i łatwiej było naiwnemu klientowi wmówić, że to fabryczne malowanie (tia, bo pewnie Fireblade SC33 wychodził w kolorze "lime green" z Kawasaki). Znam przypadki szpachlowania ramy czy półek zawieszenia i malowania ich srebrzanką, wspawywanie fragmentów ramy, czy samodzielnego prostowania felg na oko. O naprawach w klimacie wstawiania przedniego zawieszenia z kołem z Kawasaki KZ400 do starej Kawy Z1000ST nawet nie wspomnę.

Czy takie motocykle choć tanie, będą bezpieczne? Ocenę pozostawiam wam, chociaż komunikaty na stronach lokalnej policji w klimacie: "z nieznanych przyczyn, motocyklista zjechał na przeciwny pas" być może zweryfikują tę tezę...

Reasumując: jeśli już znajdziecie super ofertę, nie żałujcie kilku stówek na diagnostykę i pomiar geometrii. Jeśli z ramą wszystko będzie w porządku, mechanika nie wzbudzi wątpliwości a stan "nadwozia" będzie adekwatny do kilku/kilkunastu lat eksploatacji - motocykl można polecić. W przeciwnym razie nadaje się co najwyżej do stuntu...

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 1
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama

sklep cigacz

    NAS Analytics TAG
    na gr