tr?id=1223146534440221&ev=PageView&noscript=1

California Superbike School w Polsce - szybciej, płynniej, pewniej

Autor: Łukasz „Boczo” Tomanek 2012.08.22, 11:47 29 Drukuj

„What we gonna do, is we gonna get your speed faster!” – Andy Ibbott, ambassador CSS UK

To ważny moment dla polskiej sceny motocyklowej. Kiedy pojawiły się pierwsze potwierdzone informacje, że California Superbike School zawita do naszego kraju niewielu ludzi wiedziało czym tak naprawdę szkoła się zajmuje, jak uczy i właściwie dlaczego mają „tyle” zapłacić  za to szkolenie. Jesteśmy już po i wniosek jest prosty. Brytyjczycy nie tylko pokazali nam jak jeździć, ale także otworzyli nasze umysły, aby zrozumieć jak robić to lepiej.

Kwestie organizacyjne

W czwartek ok. godziny 7 rano na miejsce zaczęły się zjeżdżać motocykle. Ich różnorodność była ogromna. Oprócz spodziewanych sprzętów sportowych przybyli motocykliści na nakedach, turystycznych enduro, a także, uwaga, na chopperach. Motocykl każdego z uczestników został dokładnie obejrzany przez trenerów, podobnie zresztą  jak i odzież motocyklowa. Kursanci zostali podzieleni na trzy grupy: zieloną, białą i żółtą. Wszystko po to, aby wdrożyć świetne, jak się okazało rozwiązanie. Jedna grupa miała wykład, jedna jeździła na torze, jedna miała przerwę. Dzięki temu całe szkolenie przebiegało efektywnie i nikt nie czuł się nim znużony. Kwestie organizacyjne zostały dopięte na ostatni guzik. Nie było sytuacji,  w której ktoś nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Warto wspomnieć, że każdy z uczestników otrzymał pakiet dydaktyczny oraz torebkę z upominkami. Organizatorzy zapewnili także jedzenie i wodę, której picia kursanci otrzymali wręcz nakaz.

Dzień 1 - stabilizacja motocykla

Po prezentacji zespołu CSS i odprawie dotyczącej bezpieczeństwa, rozpoczął się pierwszy wykład prowadzony przez Glenna Rothwella. Tematem było ogólne pojęcie stabilizacji motocykla. Glenn w sposób ciekawy, przystępny i interesujący omówił pierwsze ćwiczenie, które czekało nas na torze – operowanie gazem. Ten element okazał się kluczowy i od tego momentu był wykorzystywany przez cały czas trwania szkolenia. Instruktorzy sygnalizowali kursantom gestem „odciągania” dłoni od kasku kiedy mają na to zwrócić szczególną uwagę. Po tym przyszedł czas na ćwiczenie nr. 2 – inicjowanie skrętu. Na nawierzchni toru zostały umieszczone krzyże oznaczające miejsca, w których należało szybko zainicjować skręt motocykla stanowczym pchnięciem odpowiedniej strony kierownicy. Można to było zrobić dokładnie w miejscu znaku, 2 m wcześniej lub 2 m dalej. Trzecie ćwiczenie ściśle wiązało się z drugim i obejmowało szybsze i efektywniejsze inicjowanie skręcania. Ćwiczenie nr. 4 wszyscy uczestnicy zgodnie określili najfajniejszym. Nosiło ono nazwę „Relaks” i było dokładnie takie, jak brzmiało. „Pozwól motocyklowi robić swoje, rozluźnij się, nie przeszkadzaj mu” – mówił Glenn. Rozluźnienie rąk na kierownicy pozwala motocyklowi poprawić przejeżdżanie właściwej linii w zakręcie w sposób dramatycznie sprawniejszy. Krótko mówiąc, nie-wiszenie na łapach czyni wszystko lepszym. Piąte, ostatnie w tym dniu ćwiczenie było wprowadzeniem do dnia kolejnego. Skręcanie dwustopniowe to tak naprawdę meritum całego szkolenia i sposób na poznanie zakrętu. Znacznie więcej pracujemy oczami, niż samym motocyklem.

Co ciekawe, w każdym z ćwiczeń kursanci mieli pewne ograniczenia. Np. w pierwszym ćwiczeniu można było używać tylko jednego biegu, ale nie można było używać hamulców. W drugim można było używać dwa biegi i lekkie hamulce, w czwartym dorzucono trzy biegi i lekkie hamulce, a w  ćwiczeniu piątym używać można było wszystkiego. Po pierwszym dniu wszyscy zadowoleni kursanci zaproszeni zostali na pysznego grilla organizowanego przez firmę JBB, specjalistów od pieczonych mięs. Ten dzień zakończyliśmy bardzo pozytywnie.

Dzień 2 - oczy otwarte

Dzień drugi przywitał nas mokrym torem. Rozpoczęliśmy od krótkiego ćwiczenia w grupach polegającego na udoskonaleniu techniki przeciwskrętu. Następnie rozpoczął się wykład traktujący o zagadnieniu, które towarzyszyło nam cały dzień. Punkty odniesienia. Każdy kursant dostał za zadanie wyszukać charakterystyczne punkty na torze, które pomogą mu określić, w jakim  miejscu zakrętu aktualnie się znajduje i znaleźć swoje punkty wyjścia. Wszystko po to, aby zaplanować przejazd przez zakręt. Trenerzy wykazali się tutaj niezłymi umiejętnościami. Cóż, jeśli ktoś potrafi jedną ręką prowadzić BMW S1000RR w bardzo głębokim złożeniu, drugą wskazywać kursantowi potencjalne punkty referencyjne na torze, jednocześnie zerkając w lusterko czy faktycznie na nie patrzy, prawdopodobnie potrafi jeździć motocyklem. Prowadzący wykłady w drugim dniu Gary Adshead genialnie ujął to w słowa pokazując zdjęcie zawodnika w zakręcie, który patrzy w kolejny: „On nie musi patrzeć pod koło motocykla. Tam już wszystko zostało zrobione i rozwiązane”.

W jednym z kolejnych ćwiczeń pierwsze okrążenie mieliśmy pokonać wyłącznie po prawej stronie toru, drugie wyłącznie po lewej, trzecie normalnie. To w bardzo wyraźny sposób uzmysłowiło nam, jak tor jest szeroki i ile na nim jest miejsca oraz jak efektywnie je wykorzystywać. Zadaniem kursantów było także znalezienie punktów referencyjnych w momencie, kiedy któryś zaliczy wycieczkę poza swój tor jazdy. Łatwiej jest wrócić na nitkę toru, kiedy mamy punkt zaczepienia, a wiadomo, że jedziemy tam gdzie patrzymy.  Szukaliśmy swoich punktów wyjścia z zakrętu oraz dowiedzieliśmy się nieco więcej na temat zjawiska jakim jest fiksacja wzroku. Wbrew pozorom jest to jeden z większych wrogów motocyklisty. Ostatnie ćwiczenie wieńczące drugi dzień szkolenia było moim zdaniem najprzyjemniejsze. Wyraźnie było widać, że wszyscy jeżdżą pewniej a sama jazda sprawia im jeszcze większą przyjemność.

Warto również wspomnieć o samym systemie szkolenia. Obsługa wyraźnie zaznaczyła, aby po sesji na torze nie rozchodzić się, ale bezpośrednio udać się do trenera, który omówi wszystkie elementy, które wymagają  poprawy. Każdy z nas był traktowany indywidualnie. Zaraz po rozmowie na dywaniku odpowiednia grupa udawała się na kolejny wykład. To rozwiązanie spisało się idealnie. Wróćmy na chwilę do zaklejonych prędkościomierzy  i klapniętych lusterek. Patrzenie w nie rozprasza, a w trakcie tych dwóch dni my mieliśmy skoncentrować się na technice jazdy. Kiedy wydawało się nam, że jedziemy sami, trener trzymał się dosłownie 2-3 metry za kursantem i dokładnie śledził nasze poczynania.

Warto?

Cena jednego dnia szkolenia jest wysoka, ale jednego można być pewnym. Nigdzie indziej w Polsce motocyklista nie jest w stanie otrzymać tak obszernej wiedzy, podanej w tak przystępny i efektywny sposób przez takich profesjonalistów. Ekipa CSS okupiła swoje umiejętności tysiącami zjeżdżonych opon i motocykli, udziałem w wyścigach oraz latami praktyki w trenowaniu motocyklistów. Ci goście wiedzą, co robią, a robią to naprawdę dobrze. No i mają najbardziej odjazdowe ksywy na świecie – Hollywood, Gormit, Badger, Bullet i Lord R.

Debiut California Superbike School w Polsce można uznać za udany. Kultura na torze, warunki szkolenia, praca z trenerami, wiedza zaserwowana w przystępny i ciekawy sposób, świetna organizacja całego eventu, świetny system szkolenia (tor/wykład/przerwa) i co najważniejsze – efekty. Informacje zwrotne pod koniec szkolenia były jednogłośne – wszyscy byli zadowoleni i wszyscy nabrali pewności siebie. Czy warto zatem wydać pieniądze na California Superbike School?  Jak to powiedział jeden z zawodników "Żałuję tylko, że CSS nie pojawiła się w Polsce pięć lat temu, kiedy zaczynałem jeździć po torze. Zaoszczędziłbym sporo na oponach, motocyklu i na własnym zdrowiu".

Patelnia tor poznan wejscie w zakret
Bullet instrukcje Bullet K1300S
Bullet rozmowa Bullet w akcji
Bullet z kursantem chillout po sesji
CSS Logo demonstracja
Diversion F dragstar na torze
Dragstar slawiniak Dragstar startuje
Dragstar zielona grupa dziewczyna zkaret
F800R jazda Gary rysuje zakret
Glenn wyklad gormit i hollywood
Gormit Lovtza Gormit pit lane
gotowi do jazdy grupa zolta
GS w zakrecie GS zlozenie
Harley i Vstrom Hollywood instruuje
Hollywood Maria Hornet R6
instrukcje przed jazda instrukcje przed startem
Instruktorzy sie szykuja instruktor goni Zmije
JBB w tle K1300R Hollywood
K1300S CSS Kamery tor
kamerzysta Karol Godyn na torze
KTM 690 kursanci gotowi
kursanci przed wyjazdem kursanci w depo
lezakowanie Lord R
Lord R tlumaczy Lovtza Gormit
motocykle pitlane motocykle uczestnikow
motocylle w depo Mundo 71
na kolano na Road Kingu
na torze na wykladzie

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę