tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 California Superbike School - szybko na mokrym
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

California Superbike School - szybko na mokrym

Autor: Łukasz "Boczo" Tomanek 2013.05.17, 10:41 14 Drukuj

Rok temu gościliśmy California Superbike School na torze w Poznaniu i debiut tej szkoły w Polsce można jednoznacznie nazwać udanym. Brytyjscy szkoleniowcy w sposób klarowny i co najważniejsze ciekawy przekazali wiedzę, która pozwala jeździć motocyklem o wiele płynniej, bezpieczniej i szybciej. W dniach 9-10 maja na torze Poznań szkoła CSS zawitała po raz kolejny, tym razem ze wszystkimi poziomami nauczania. Było szybko, ekscytująco i... mokro.

Dzień pierwszy – upalny welcome back!

Pogoda podczas pierwszego dnia szkolenia dopisała. Było słonecznie, bezchmurnie i gorąco. Na torze pojawiło się bardzo wielu kursantów, którzy byli w zeszłym roku, aby odbyć szkolenie 3 i 4 poziomu, ale przybyło jeszcze więcej nowych osób, którzy chcieli przekonać się na własnej skórze o co chodzi w California Superbike School. Dzień rozpoczął się od rejestracji uczestników. Następnie kontrola odzieży i motocykli, potem prezentacja zespołu i odprawa bezpieczeństwa. Chwilę później uczestnicy byli już w klasach, by po pierwszym wykładzie zająć miejsce za sterami motocykli i ustawić się do wyjazdu na tor.

Kursanci byli podzieleni na grupy pod kątem poziomu szkolenia, który odbywali. W relacji z zeszłego roku możecie poczytać jak dokładnie wygląda 1 i 2 poziom. Spora grupa stawiła się na trzecim poziomie, który rozpoczął się od krótkiego wykładu w namiocie z motocyklami i instrukcją do pierwszego ćwiczenia – zacieśniania zakrętów. Trudno opisać satysfakcję, kiedy jesteś na torze, robisz to, co powiedział trener, a to wyraźnie działa. Następne ćwiczenie to „Przeciwskręt ze wspomaganiem”, prawdopodobnie najbardziej wymagające fizycznie i psychicznie ćwiczenie z całego szkolenia, po którym można było poznać dokładnie, gdzie znajdują się mięśnie nóg (które nota bene przypominały o swoim istnieniu na drugi dzień). Zresztą, dwa kolejne ćwiczenia skupiały się na kończynach dolnych i pokazały nam, jak istotne są one przy jeździe motocyklem. W czasie czwartej sesji na torze (było ich w sumie 5 na każdy poziom) zaczęło się chmurzyć i błyskać, a to, co rozpętało się kilkanaście minut później można określić mianem jedynie biblijnej ulewy. Część kursantów załapała się na sesję w takich warunkach, ale o jeździe w deszczu powiemy za chwilę.

Dzień drugi – singing in the rain

W piątek pogoda powiedziała „nie”. Od godzin porannych niebo spowite było chmurami, z których z małymi przerwami sączył się deszcz. Na szczęście, kursanci powiedzieli „tak” i postanowili na kiepską aurę nie zwracać uwagi. Zresztą, wszyscy stwierdzili, że jazda w deszczu była świetna, bo pozwoliła na nowo poznać motocykl, jego reakcje, zachowania i przezwyciężyć własne lęki i obawy. Dzień drugi to także poziom 4 dla wszystkich tych, którzy zaliczyli wcześniejsze levele. Poziom czwarty to spersonalizowany program dla każdego z kursantów, w którym trenerzy skupiali się na ewentualnych niedomaganiach i kwestiach, które wymagały poprawy lub przedyskutowania. Ostatni poziom szkolenia to po części powtórka wcześniejszych trzech, wykorzystanie wszystkich znanych ćwiczeń i zastosowanie nabytej wiedzy w praktyce, ale także szkolenie w wybranym przez kursanta kierunku – np. wyścigowym. Poczynania były na bieżąco omawiane w mniejszym pomieszczeniu. Jeśli chodzi o jazdę w deszczu, to w pewnych momentach było naprawdę mokro, a deszcz chwilami przestawał być rzęsisty i stawał się ulewny. Mimo to, żaden z kursantów nie zrezygnował z jazdy. Mało tego, wszyscy, którzy wracali do paddocku byli zachwyceni. Jazda w takich warunkach, o wiele bezpieczniejszych niż na ulicy, pozwoliła wyzbyć się strachu i popracować nad swoją techniką przystosowaną do jazdy na mokrym. Była to także idealna okazja oraz miejsce do sprawdzenia, jak zachowuje się motocykl i jakie reakcje pojawiają się u kierowcy. Wszystko zakończyło się bardzo pozytywnie, a opinie uczestników szkolenia możecie zobaczyć w książce gości na stronie brytyjskiej centrali szkoły.

Trenerzy

Słowo o kadrze trenerskiej, bo to właśnie ci ludzie sprawiają, że po tak krótkim czasie motocyklista otwiera oczy i zaczyna jeździć zupełnie inaczej. Żaden wykład nie był nudny, a jak już wspomnieliśmy wcześniej, satysfakcja z praktycznego zastosowania wiedzy była przeogromna. Trenerzy śledzili każdego kursanta i dokładnie obserwowali, co robi. Po zakończonej sesji w głównym namiocie każdy rozmawiał ze swoim trenerem na temat ostatniej sesji. Zresztą, kadra była cały czas dostępna i otwarta na wszelkie pytania. Ci ludzie nie mają nic wspólnego ani z nauczycielami czy wykładowcami na uczelniach, ani z instruktorami, dla których głównym zmartwieniem są pieniądze. Warto dodać, że w porównaniu do zeszłego roku podczas wieczornego grilla po pierwszym dniu szkolenia trenerzy i kursanci wspólnie siedzieli przy stolikach i dyskutowali o dosłownie wszystkim. Zaangażowanie, otwartość i sposób, w jaki trenerzy przekazują wiedzę i motywują jest już znakiem rozpoznawczym tej imprezy.

Motocykle

Nie sposób nie wspomnieć o sprzętach, które pojawiły się na paddocku poznańskiego toru. Było ich mnóstwo i mieliśmy tam szeroki przegląd tego, czym obecnie jeżdżą Polacy. Były pięćsetki – CB500 oraz nowa CBR500R, sporo sportowych sześćsetek, Hornety, Yamaha FZ8, BMW R1200GS Adventure, Kawa ZX-10R, dwie Daytony 675, S1000RR, Honda NTV, kilka wyścigówek, a nawet MV Agusta Brutale i Aprilia RSV4 w specyfikacji torowej. Trenerzy mieli do dyspozycji flotę motocykli BMW.

Organizacja

To zdecydowanie jedna z największych zalet szkolenia California Superbike School w Polsce. Format imprezy jest bardzo konkretny i klarowny. Wszyscy kursanci zostają podzieleni na trzy grupy. W danym momencie jedna grupa jest na torze, jedna w sali wykładowej, jedna ma przerwę. Działa to idealnie i eliminuję nudę, oczekiwanie czy przemęczenie. Oczywiście w okolicach godziny 13 odbywała się przerwa na obiad. Nie było sytuacji, kiedy ktoś nie wiedział, gdzie aktualnie ma się znajdować. A jeśli były pytania i wątpliwości, to obsługa toru i organizatorzy byli do dyspozycji. Co niemniej ważne, przez dwa dni nie było sytuacji stresowych między kursantami a trenerami, a na torze panowała pełna kultura. Wszyscy mieli cały czas dostęp do kawy, herbaty, jedzenia itd., a także zapasów wody, której picie było obowiązkiem narzuconym przez trenerów. Na miejscu był także rozstawiony Bridgestone reprezentowany przez poznańskiego dystrybutora tych opon, firmę MotoGum, gdzie można było dowiedzieć się wszystkiego, co związane jest z oponami motocyklowymi. Wszyscy kursanci udali się tam sprawdzić ciśnienie w gumach i dostosować je do jazdy po torze. W piątek w paddocku można było odwiedzić też stoisko Spidi i Schubertha, oraz przetestować na torze kaski motocyklowe przygotowane przez producenta.

Słowo o interakcji trenerów z kursantami. Jak wspomnieliśmy wcześniej, każdy był przydzielony do oddzielnej grupy (zielona, biała, żółta). Na motocyklach naklejone były numery kursantów w odpowiednim kolorze, które ułatwiały trenerom ich identyfikację. Lusterka i zegary w motocyklach były zasłonięte, co nie rozpraszało kursantów, co nie rozpraszało, a trenerzy trzymali się dosłownie kilka metrów za nimi, w razie czego wyprzedzając i sygnalizując, co należy zrobić. To sprawdziło się rok temu i sprawdziło się także teraz.

Podsumowując...

Naturalnie, na koniec pojawia się temat kosztów. Jeśli chodzi o CSS, jest bardzo wyraźny powód, dlaczego będą to pieniądze wydane bardzo mądrze. To po prostu najwyższa światowa jakość szkolenia, dokładnie taka, jaką dostalibyście szkoląc się w CSS na Silverstone w Wielkiej Brytanii, czy na Laguna Seca w USA. Zresztą California Superbike School to jedyna okazja w Polsce, aby porozmawiać i pojeździć ze światowej klasy trenerami, którzy na swoich listach kursantów mają nazwiska zawodników z MotoGP, WSBK, BSB i wielu innych znanych serii wyścigowych. Debiut CSS w zeszłym roku był bardzo udany. Tegoroczna majowa edycja szkoły udowodniła, że sukces szkoły i jej pozytywny odbiór wśród polskich motocyklistów nie był dziełem przypadku.

  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
yellow groupzakret CSS
zaczyna padacYamaha R125
zakret kursantzaparkowane motocykle
ZmijaZmija zakret
Adshead Gromitbeemy obok siebie
bez trzymankiBiernat
BlackbirdBMW paddock
BMW S1000RRBMW zakret
BridgestoneCBR500R
CBR jazda przodCBR na mokrym
CBR na torzeCSS trener
cwiczenie na motocyklucwiczenie z lokciem
Daytona dynamikaDaytona przod
deszczDucati 848
Ducati jazdaDucati w deszczu
duze motocykledwie beemy
ekipaF800GT
F800 jazdaF800 przod
F800 trenerFazer
FZ jazdagastronomia
gesty instrukcyjnegesty trenera
Gixxer jazdaGixxer mokro
Glenngotowi do akcji
gotowi do jazdyGromit
GSXR deszczGSXR jazda
GS adventureGS przod
GT przodHayabusa zakret
Komentarze 6
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę