Benelli TRK 502X czy Morbidelli T502X? Dwa podej¶cia do tej samej przygody
Ilekroć otwieram laptopa z myślą o napisaniu kolejnego artykułu, zastanawiam się, ile nowych modeli przybyło od czasu, gdy pisałem poprzedni. I za każdym razem dostaję oczopląsu.
Nie dość, że pojawiają się nowe modele motocykli, to jeszcze dochodzą zupełnie nowe marki. Kiedyś popularne były artykuły porównujące wszystkie dostępne modele z danego segmentu. Dziś napisanie takiego zestawienia mija się z celem — byłoby tak długie, że kończąc jego czytanie, zapomnielibyśmy, co oferował pierwszy opisywany motocykl.
Tym razem więc będzie to porównanie tylko dwóch modeli, dwóch różnych marek. Ale jak się okaże, mających ze sobą znacznie więcej wspólnego, niż można by przypuszczać na podstawie samego przeglądania stron internetowych producentów.
Warto też od razu zaznaczyć jedną rzecz. Dziś obie te marki należą do jednego koncernu — QJ Group. I można się oczywiście zastanawiać, dlaczego konkurują ze sobą na tym samym rynku, w tym samym segmencie i z bardzo podobną ofertą. To jednak już bardziej decyzja biznesowa niż motocyklowa.
Z naszej perspektywy, z perspektywy motocyklistów, taka konkurencja jest po prostu dobra. Oznacza niższe ceny, lepsze wyposażenie w standardzie i większy wybór — różne stylizacje, podobne osiągi i możliwość dopasowania motocykla bardziej pod własny gust niż pod tabelkę w Excelu.
Ten tekst będzie o dwóch motocyklach: Benelli TRK 502X oraz Morbidelli T502X. Zanim jednak zaczniemy je porównywać, warto na moment cofnąć się do miejsca, w którym wszystko się zaczęło — do Pesaro i do historii Benelli.
Rys historyczny - Benelli
Jest rok 1911. W nadmorskim Pesaro Teresa Benelli otwiera niewielki warsztat naprawy rowerów. Ma sześciu synów i to właśnie z myślą o ich przyszłości powstaje to miejsce — na początku skromne, bardziej rzemieślnicze niż przemysłowe.
Myślę, że wielu z nas potrafi sobie to wyobrazić. Sześciu chłopaków, którzy odkrywają, że nie tylko mogą naprawiać rowery, ale też je sami budować. Wchodzą w to od razu, po uszy. A gdy okazuje się, że do roweru można przypiąć silnik, fascynacja rośnie jeszcze bardziej.
Prawdziwa iskra pojawia się jednak wtedy, gdy wychodzi na jaw, że na takim pojeździe można się ścigać. I tu szczególnie wyróżnia się jeden z braci — Tonino Benelli, który ma niesamowitą smykałkę do wyścigów. Talent, odwagę i głód rywalizacji, które bardzo szybko wynoszą nazwisko Benelli na tory wyścigowe.
Wszystko to dzieje się właśnie tutaj — w Pesaro, tuż przy krętej, nadmorskiej drodze znanej dziś jako Strada Panoramica del Monte San Bartolo. Trasą widokową Monte San Bartolo przejeżdżałem trzy razy, przy okazji różnych wypraw do Włoch — i za każdym razem rozumiałem, dlaczego właśnie tu narodziła się motocyklowa pasja.
Rys historyczny - Morbidelli
I tutaj dochodzimy do marki drugiego opisywanego tu motocykla — Morbidelli.
Marka powstała z czystej pasji do wyścigów. Jej twórcą był Giancarlo Morbidelli — człowiek, który nie budował motocykli z myślą o masowej sprzedaży, tylko o rywalizacji. Wyścigi były tu punktem wyjścia, celem samym w sobie, a nie dodatkiem do marketingowej opowieści.
Morbidelli przez lata współpracowało z Benelli dość ściśle — istniała nawet wspólna spółka Benelli-Morbidelli Armi, co dobrze pokazuje, jak bardzo te światy były ze sobą splecione.
To wszystko działo się w Pesaro — mieście, które przez dekady było jednym z ważniejszych punktów na mapie włoskiej motoryzacji i sportów motorowych.
Konkurs piękności - który ładniejszy?
I tak jak historia o sześciu braciach i nadmorskim, portowym mieście Pesaro urzekła mnie na tyle, że dziś posiadam już drugi motocykl tej marki, tak w tym konkretnym zestawieniu mój wybór byłby inny.
Gdybym miał wybierać między TRK 502X a T502X, wybrałbym ten drugi. Dlaczego? Bo nie ma "dzioba". Nie potrafię się jakoś przekonać do tych turystyków z dodatkowym, wysuniętym błotnikiem. Po prostu do mnie to nie trafia.
Wiem, że dla wielu osób to właśnie taki element jest wyznacznikiem turystycznego motocykla — i w porządku, to kwestia gustu. Zresztą motocykl, znacznie bardziej niż samochód, wybiera się sercem. Czytaj: pięknem jego linii.
Jestem zwolennikiem podejścia, że motocykl powinien podobać się na tyle, żeby można było usiąść w garażu i po prostu go podziwiać, jak dzieło sztuki. Ale to ja — być może za bardzo odpływam w tym kierunku.
Jest jeszcze jeden detal, który w tym zestawieniu zwraca moją uwagę i który dobrze pokazuje różnice w podejściu do stylistyki. Oba motocykle mają fabryczną osłonę silnika, ale rozwiązano to w zupełnie inny sposób.
W Benelli TRK 502X ten element jest słabo wyeksponowany. Jest funkcjonalny, spełnia swoją rolę, ale wizualnie ginie w masywnej bryle motocykla. Trzeba się przyjrzeć, żeby w ogóle zauważyć, że ta osłona tam jest.
Dla porównania, w Morbidelli T502X osłona silnika jest od razu czytelna. Stanowi wyraźny element bryły, który jednocześnie ma sens techniczny i stylistyczny.
Co je łączy
Patrząc na oba motocykle z dystansu, szybko okazuje się, że łączy je znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać po samym logo na zbiorniku.
Przede wszystkim przeznaczenie. To motocykle uniwersalne — do codziennej jazdy, na dalszą trasę i na drogi, które nie zawsze kończą się asfaltem.
Łączy je również gabaryt i masa. To duże, stabilne maszyny, które od pierwszego kontaktu sprawiają wrażenie solidnych.
Wspólna jest też ergonomia: wyprostowana pozycja, szeroka kierownica i geometria nastawiona na komfort.
Oba motocykle oferują sensowne wyposażenie bazowe — turystyczne szyby, handguardy i gniazda do zasilania elektroniki.
Oba motocykle bardzo dobrze wpisują się też w realia prawa jazdy kategorii A2. Moc na granicy limitu, spokojna charakterystyka silnika i gabaryty pełnowymiarowego adventure sprawiają, że mogą być dla wielu osób pierwszym dużym motocyklem, a nie tylko etapem przejściowym. To ważne, bo oba dają poczucie jazdy czymś dorosłym, stabilnym i gotowym na dalszą drogę — bez wrażenia, że za rok trzeba będzie je koniecznie zmieniać.
Wspólnym mianownikiem jest również wysokość. To konstrukcje raczej dla wyższych kierowców — Morbidelli z siedziskiem 830 mm, Benelli aż 860 mm.
Co je dzieli?
Co je dzieli? Myślę, że przede wszystkim klient końcowy.
Mam dobrego przyjaciela, który niedawno wybrał motocykl właściwie tylko dlatego, że miał przednią lampę na zwykłą, halogenową żarówkę — to było dla niego kryterium decydujące. Na tylną lampę w LED narzekał od samego początku, bo jak mówi: jak mu się zepsuje, to nawet żarówki nie będzie mógł wymienić. I wtedy naprawdę mnie to uderzyło. Żarówka… komu to właściwie przeszkadzało?
Morbidelli jest motocyklem bardzo współczesnym: duży, kolorowy ekran TFT, łączność ze smartfonem, aplikacja, nawigacja, czujniki i menu. Dla jednych to ogromna zaleta, dla innych — zwyczajnie za dużo.
Benelli TRK 502X idzie w inną stronę. Ma czarno-biały wyświetlacz LCD, prosty i czytelny. Jedynym wyraźniejszym nowoczesnym dodatkiem jest Benelli B-Box, dyskretny system łączności z aplikacją.
Technicznie TRK 502X jest odrobinę bliżej terenu: szprychowe koła 19/17 i dłuższe zawieszenie dają mu trochę więcej swobody poza asfaltem, choć nie jest to różnica radykalna.
Morbidelli z kolei wyraźnie chwali się markowym osprzętem — hamulcami J.Juan, ABS Bosch i nowoczesną elektroniką. Benelli nie epatuje nazwami, ale od lat udowadnia trwałość — przebiegi ponad 100 tysięcy kilometrów nikogo tu nie dziwią.
I myślę, że właśnie tu przebiega prawdziwa linia podziału. Nie w osiągach, tylko w tym, jak bardzo chcemy, żeby motocykl był "urządzeniem", a jak bardzo ma pozostać po prostu motocyklem.
Podsumowanie
Dla mnie oba motocykle są bardzo ciekawym wyborem. Jak zwykle — mimo wielu argumentów za i przeciw — nie potrafię zdecydować się jednoznacznie.
Wybór motocykla trzeba podjąć sercem. Jedni dobrze czują się z elektroniką w służbie człowieka, inni jej nie potrzebują.
Ktoś, tak jak ja, zakocha się w historii marki, w pięknej Italii i z sentymentu wybierze motocykl tworzony w Pesaro. Komuś innemu wystarczy sportowy rodowód marki stworzonej przez Giancarlo Morbidellego. A jeszcze ktoś inny wybierze Morbidelli po prostu dlatego, że nie ma tego turystycznego "nosodzioba".
Warto też spojrzeć na cenę. W 2026 roku Morbidelli jest wyraźnie tańsze od Benelli. Myślę, że to świadoma strategia na mocne wejście na rynek. Jeśli więc przekonaliście się do Morbidelli — to może być naprawdę dobry moment na zakup.
Lewa w górę
Beniamin


Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarzeMotocykl z po³o¿on± wy¿ej kanap± niespecjalnie zaraz nadaje siê dla osoby wysokiej. Zawsze znaczenie ma tu trójk±t ergonomiczny. Je¿eli podnó¿ki s± wysoko, to psu na budê wysoka kanapa.
Odpowiedz