Kara 500 zł za spóĽnion± rejestrację pojazdu. Rz±d nie planuje zmian mimo apelu posłów
Kupujesz używany motocykl, płacisz gotówką, cieszysz się z nowego nabytku i nagle okazuje się, że musisz go naprawić przed przeglądem, czekać na dokumenty z zagranicy albo załatwić inne formalności. Czas leci, a ty wiesz, że masz tylko miesiąc na dopełnienie rejestracji w Wydziale Komunikacji. Brzmi znajomo?
Wielu motocyklistów doskonale zna ten problem, który kończy się mandatem administracyjnym w wysokości 500 złotych, a po upływie pół roku nawet tysiącem złotych. Grupa parlamentarzystów postanowiła zapytać Ministerstwo Infrastruktury, czy jest szansa na zmianę tych przepisów. Odpowiedź rządu może rozczarować.
Według obowiązującego artykułu 73aa ustawy Prawo o ruchu drogowym nowy właściciel ma 30 dni na złożenie dokumentów rejestracyjnych, a przedsiębiorcy dysponują czasem trzykrotnie dłuższym, czyli 90 dniami. Wydawałoby się, że miesiąc to rozsądny termin, ale rzeczywistość często weryfikuje te założenia. Kupując motocykl zza granicy można czekać tygodniami na komplet dokumentów. Jeśli maszyna wymaga naprawy technicznej przed badaniem, kolejne dni lecą bardzo szybko. W efekcie termin mija, a nowy właściciel staje przed groźbą kary finansowej, mimo że przyczyny zwłoki były obiektywne i niezależne od jego woli.
Posłowie w interpelacji numer 14700 skierowanej do resortu infrastruktury wskazali właśnie na takie przypadki, pytając czy istnieje możliwość wydłużenia terminu oraz ile decyzji o karach wydano od początku 2024 roku. Odpowiedź przyszła ze strony sekretarza stanu Stanisława Bukowca, który wyjaśnił mechanizmy działania obecnych przepisów. Gdy właściciel złoży wniosek, ale zabraknie któregoś dokumentu, urząd wyznacza dodatkowy czas na uzupełnienie braków formalnych zgodnie z artykułem 64 paragraf 2 Kodeksu postępowania administracyjnego. Co więcej, ten termin można wydłużyć na wniosek strony, przykładowo o czas potrzebny na naprawę pojazdu i uzyskanie pozytywnego wyniku badania technicznego.
Bukowiec wskazał również na możliwość zawieszenia postępowania na mocy artykułu 98 paragraf 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, jeśli złoży o to strona, która wszczęła procedurę, a inne strony nie wnoszą sprzeciwu i nie stoi to w sprzeczności z interesem publicznym. Teoretycznie więc instrumenty prawne istnieją, choć wymaga to inicjatywy ze strony nabywcy i dobrej woli urzędników. W praktyce jednak niewiele osób wie o tych możliwościach, a wielu właścicieli pojazdów dowiaduje się o nich dopiero po otrzymaniu decyzji o nałożeniu grzywny.
Najważniejsza jednak informacja jest taka, że Ministerstwo Infrastruktury nie planuje obecnie żadnych zmian w ustawie Prawo o ruchu drogowym w zakresie wydłużenia terminu na złożenie wniosku o rejestrację pojazdu. To oznacza, że sytuacja pozostanie bez zmian, a osoby kupujące pojazdy nadal będą musiały mieścić się w sztywnych ramach czasowych albo liczyć na zrozumienie urzędników i znajomość procedur administracyjnych.
Posłowie pytali również o statystyki dotyczące liczby nałożonych kar za przekroczenie terminu rejestracji. Resort nie prowadzi takich zestawień, a kompetencje w tym zakresie spoczywają na starostach, którzy wydają ostateczne decyzje o grzywnach. Dane pozostają więc rozproszone po całym kraju bez centralnego rejestru. Warto przypomnieć, ile kosztuje zaniedbanie formalności. Za brak rejestracji pojazdu sprowadzonego lub krajowego w ciągu 30 dni grozi mandat administracyjny w kwocie 500 złotych. Po upływie 180 dni suma rośnie do 1000 złotych. Handlarze płacą podwójnie, czyli odpowiednio 1000 i 2000 złotych. Dodatkowo były właściciel, który nie zgłosi zbycia pojazdu, otrzyma karę 250 złotych.
Dla motocyklistów kupujących używane maszyny, zwłaszcza sprowadzane z zagranicy, obecne przepisy mogą stanowić spore wyzwanie logistyczne i finansowe. Mimo interwencji parlamentarzystów szans na szybkie zmiany nie widać, więc warto znać swoje prawa, składać wnioski o przedłużenie terminów i nie zwlekać z rejestracją, jeśli tylko dokumenty są kompletne.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze