Morbidelli, co to za motocykle, gdzie s± produkowane i co warto o nich wiedzieæ?
Zanim Chiny nauczyły się robić motocykle
Chińskie motocykle są już z nami od co najmniej 25 lat. Wydawałoby się, że to było chwilę temu, kiedy z supermarketów można było wyjechać tanim chińskim skuterem, który miał gwarancję tylko do bramy i "dalej się nie znamy". Ale od tego czasu Chińczycy zrobili ogromny skok i pojawili się w Europie z bardzo mocną reprezentacją. Co więcej, konkurują sprzedażowo - moim zdaniem dość ostro - z markami japońskimi, a na pewno z lokalnymi producentami europejskimi.
Włoska marka, o której prawie nikt dziś nie pamięta
Dzisiaj chciałem przybliżyć Wam markę Morbidelli, bo w Polsce jest praktycznie nieznana. A to jedna z tych historii, które powstały z czystej pasji, a nie z chłodnego planu biznesowego. Giancarlo Morbidelli miał już wtedy świetnie prosperującą firmę i pieniądze, które zapewniały mu spokój na lata — motocykle budował więc dlatego, że po prostu je kochał. Morbidelli, założone w 1968 roku we włoskim Pesaro, było marką stricte wyścigową, trochę jak zespoły Formuły 1: konstruowało maszyny do wygrywania na torach, a nie do seryjnej sprzedaży. Co ciekawe, w tej historii pojawia się też Benelli — najpierw jako sąsiad i punkt odniesienia, a później jako partner w projekcie MBA, czyli próbie przeniesienia wyścigowego DNA Morbidelli do rąk prywatnych zespołów. I choć była to krótka przygoda, to właśnie na torach Morbidelli zbudowało swoją legendę.
Marka, która zniknęła… i wróciła
Prace nad reaktywacją marki Morbidelli ruszyły już kilka lat temu, ale dopiero w 2024 roku pokazano pierwsze konkretne plany, a w 2025 roku motocykle trafiły do regularnej sprzedaży. Tym razem nie jest to jednak powrót w duchu małej, garażowej manufaktury, tylko element szerszej, globalnej układanki.
Za Morbidelli stoi dziś Keeway — marka, która w Europie jest obecna od dawna. Najpierw miała montownię na Węgrzech, a obecnie działa tam centralny magazyn logistyczny. Keeway był jednym z pierwszych kroków chińskich producentów w stronę budowania własnej marki i kontrolowanej jakości, zamiast sprzedaży motocykli pod przypadkowymi nazwami, gdzie każdy importer brał, co chciał, a poziom wykonania bywał bardzo różny.
Od początku siłą Keewaya była właśnie stabilność i przewidywalność jakości, dzięki czemu marka szybko zyskała popularność. Dziś widać, że ten kierunek jest konsekwentnie rozwijany. Czy to dobra wiadomość dla europejskich producentów? Trudno powiedzieć. Natomiast dla nas, klientów, konkurencja zawsze działa na plus — wymusza rozsądne ceny i realną walkę o użytkownika.
Duża grupa, duże zaplecze
Warto też zaznaczyć, że Keeway — a razem z nim Morbidelli — jest częścią znacznie większej struktury. Mówimy tu o koncernie Geely, który dał się już poznać także w Polsce poprzez ofertę samochodów.
Geely jest dziś właścicielem marek QJMotor, Keeway, Morbidelli oraz Benelli. Na tym tle Benelli wyróżnia się tym, że jego siedziba, wraz z zapleczem rozwojowym i inżynierskim, nadal znajduje się w Pesaro we Włoszech. To tam powstają projekty i tam pracują inżynierowie, choć sama produkcja motocykli odbywa się już w Chinach.
Nietrudno się domyślić, że to działa w obie strony: chińscy producenci korzystają z wieloletniego doświadczenia Benelli, a Benelli korzysta z zaplecza, skali i możliwości technologicznych dużej grupy. Efekt jest taki, że marka funkcjonuje dziś globalnie — z większym zespołem, szerszym know-how i coraz lepszą jakością końcowego produktu.
Produkcja w Chinach, linia z Włoch
Dzięki skali produkcji są też w stanie zaoferować w Europie motocykle w bardzo dobrych cenach. Warto dodać, że za Morbidelli nie stoi wyłącznie nazwa i logo, ale realne zaplecze produkcyjne. Główna baza marki znajduje się w Ziyang, w regionie Chengdu-Chongqing, gdzie skupione są zarówno produkcja, jak i zaplecze techniczne oraz eksportowe.
Samo Morbidelli chwali się tym, że stylizacja motocykli powstaje we Włoszech. Dla mnie, jako fana włoskich motocykli i klasycznych, pięknych linii, jest to bardzo wartościowe. Po prostu podobają mi się włoskie linie i sposób, w jaki Włosi potrafią rysować motocykle.
Nie jeden motocykl, a cała gama
Patrząc całościowo, oferta motocykli Morbidelli jest dziś wyraźnie podzielona na kilka logicznych segmentów. W segmencie miejskim i lekkich nakedów znajdziemy przede wszystkim modele F125 oraz SC125, a także większego M502N, reprezentującego klasę około 500 cm³.
Drugą, bardzo wyraźną gałęzią oferty są motocykle typu adventure i trail. W mniejszych pojemnościach są to modele T125 oraz T125X, natomiast wyżej w gamie pojawiają się konstrukcje z przedziału 350-500 cm³, takie jak T352X czy T502X (w zależności od rynku i oferty importera). To motocykle nastawione na uniwersalność i łączenie jazdy asfaltowej z możliwością zjazdu na gorsze drogi.
Wyżej w gamie znajdują się motocykle turystyczne i adventure touring, oparte na silnikach V-Twin o pojemności około 1000 cm³ - T1002V oraz bardziej terenowo stylizowany T1002VX. Całość uzupełnia segment cruiserów, reprezentowany przez model C1002V, również z jednostką V-Twin o pojemności 997 cm³.
Taki podział oferty pokazuje, że Morbidelli próbuje być marką kompletną, obecną zarówno w popularnych klasach 125 cm³, jak i w segmencie większych, pełnoprawnych motocykli turystycznych i szosowych.
Kto to w Polsce ogarnia?
Importerem motocykli Morbidelli w Polsce jest firma Motorland, obecna na naszym rynku od wielu lat. To istotne, bo zmniejsza ryzyko sytuacji, w której importer zniknie po krótkim czasie, a marka zostanie bez zaplecza. Motorland nie jest też małą firmą, więc można założyć, że odpowiednio zadba o poziom serwisu oraz dostępność części zamiennych.
I to jest dziś jedna z największych niewiadomych przy chińskich motocyklach w ogóle - pytanie, co będzie, jeśli zabraknie części. W przypadku marek globalnych ryzyko to jest zdecydowanie mniejsze.
A co dalej?
Gdzieś na horyzoncie pojawiają się też plany związane z elektryfikacją, ale na dziś Morbidelli pozostaje marką skupioną głównie na klasycznych motocyklach.
Czy udało mi się Was choć trochę zaciekawić tą marką? Ja sam jestem jej bardzo ciekawy i liczę na to, że w 2026 roku, który właśnie dziś się zaczyna, będę miał okazję potestować te motocykle i pokazać Wam je z bliska.
Do tego czasu pozostaje trzymać kciuki, żeby ten śnieg wreszcie stopniał i zrobiło się ciepło.
Lewa w górę. Do zobaczenia na drogach.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze