Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 135
Pokaż wszystkie komentarzeMoj rowiesnik z mojego miasta... Nie wiem co myslec, znam lokalnych Raiderow, moze i Wiktora tez znalem, chociaz z widzenia- teraz nie moge skojarzyc. Sam planuje zakup 600 na pierwsze moto, co prawda nie sporta, a turystyka/enduro, wiem ze wypadki chodza po ludziach ale mam coraz wieksze obawy...
OdpowiedzKondolencje... ale z drugiej strony jak chlopak mial 18 jak mogl jezdzic 600. chyba jest od 21 lat.
Odpowiedzkondolencje, sam bylem na pogrzebie kolegi w środę... kolego o ile się orientuje to jeszcze nie ma ograniczenia, przynajmniej ja zdawałem jak miałem 18 i nie mam żadnych ograniczeń mocy, a było to niecały rok temu
OdpowiedzA ja kupiłem na pierwsze moto po długiej przerwie FZR 1000:). To było 10 lat temu. Teraz śmigam na R1 i oceniam, że trzeba po prostu ogromnie uważać i mieć świadomość tego, na czym się siedzi. Ogólnie motory to cholernie niebezpieczna sprawa.... Szkoda chłopaka.
OdpowiedzWczoraj napisałem kilka uwag od siebie na w/w temat. Chciałbym dziś również kilka słów na temat naszych synów czy nawet córek które chyba po nas odziedziczyły zamiłowanie do motocykli. Mam syna w wieku 33 lat który jeździ motocyklem od 16 roku życia. Na początku była Yamaha 80 ccm, potem Suzuki cross 125 dalej Gilera 250 ccm i po kilku latach wreszcie wymarzona Honda VFR 800. Muszę przyznać że mimo iż mój syn przez wiele lat /od 10 roku życia/ startował na kartingach i był nawet 3 razy w finale Mistrzostw Polski i jest naprawdę dobrym kierowcą , dalej drżę o jego życie kiedy wyjeżdża motocyklem na ulicę. Nie dlatego że nie ufam w jego możliwości. Dlatego że nie ufam innym kierowcom ale też i pieszym. Dwa lata temu wracał motocyklem z masażu u terapeuty i koło samego domu weszła mu z chodnika prosto pod koła pani w wieku powiedzmy mocno dojrzałym. Szczęście mieli oboje ponieważ szybkość była mała / ok. 50 km/h /. Aby nie uderzyć bezpośrednio w pieszą babcię , położył motocykl bokiem na ziemi a sam uderzył w nią kolanami lecąc już osobno po jezdni. Efekt tego był taki że babci się prawie nic nie stało , a syn miał zerwane wiązadła krzyżowe w obu kolanach. Po operacji trwała rehabilitacja około 12 miesięcy. Nie był winny temu wypadkowi a został mocno poszkodowany. Na dodatek tego "ambitny" synalek babci próbował jeszcze wymusić "odszkodowanie" dla mamusi od mojego syna. Po krótkiej rozmowie z prokuratorem odstąpił od swoich żądań i przeprosił. Piszę to wszystko ku przestrodze innym motocyklistom aby w razie podobnych zdarzeń mieli na uwadze sytuację prawną jaka towarzyszy zawsze takim wypadkom. Poza tym życzę wszystkim kolegom na dwóch kółkach szerokiej drogi i tyle powrotów do domu co wyjazdów.
OdpowiedzCzytam sobie te komentarze i widzę dwa wątki jakie moto i w jakim wieku.Przede wszystkim nie ma bezpiecznego motocykla.Jeżdżę od 24 lat i bywałem na pogrzebach kolegów w czasach gdy królowały na drogach MZ,Jawy i WSK a samochody spotykało się od święta.Wniosek nie zabija ani moc ani ruch na drogach.Problem tkwi w nas samych.Człowiek dąży do pokonania własnych barier np strachu ale udaje mu się je tylko przesunąć.W pewnym momencie zatraca rozsądek i instynkt samozachowawczy i pozostaje mu tylko głód adrenaliny która działa jak narkotyk.Dla właściciela motoroweru pierwszą granicą jest np 50 km/h,potem kupuje kolejne motocykle i przesuwa granicę coraz dalej,coraz szybciej na zakrętach,coraz bliżej samochodów jadących z naprzeciwka w czasie wyprzedzania, welle przy 200... Ograniczeniem dla wielu z nas bywają pieniądze jakie możemy przeznaczyć na zakup kolejnego sprzęta.Zmierzam do tego że dla mnie bycie motocyklistą to choroba i nasze życie w dużej mierze zależy od szczęścia,a nie tylko od umiejętności a sama maszyna ma już niewielki wpływ na to jak i kiedy damy się zaskoczyć.Inaczej ginęli by tylko młodzi ludzie na szybkich maszynach a jest inaczej.Mam dwóch synów którzy mażą o motocyklach(16 i 14 lat)i nie wiem co z tym zrobić.Czy pozwolić im zachorować na tą samą chorobę którą mam ja,czy też odmówić im tych wszystkich wspaniałych i szczęśliwych chwil jakie udało mi się przeżyć na motocyklach i zadowolenia że znowu udało mi się przeżyć i wrócić do domu...Nigdy nie wiadomo kiedy i na jakiej maszynie zabraknie im szczęścia.
OdpowiedzŚwięta racja, tu wiek ma małe znaczenie, mam 41 lat i dalej odczuwam to jak gówniaż. Idąc na parking czuję strach, podczas jazdy frajdę ogromną, a parkując motor satysfakcję, że znowu się udało, ale tak nie musi być zawsze. To prawdziwa choroba i kontaminacja trzech odczuć za każdym razem, przez ostatnie dwa miesiące może 5 razy jeździłem swoim autem, rano zaczynam od pogody na onecie i oględzin pokrycia jej przez okno. Ta choroba jest związana jednak z grupą bardzo podwyższonego ryzyka, izolowałbym synów od moto i paraglajtów, jeśli to możliwe, ale mają wzór do naśladowania w domu i może Ci się to nie udać.
OdpowiedzSzczere wyrazy współczucia dla rodziny. Ja miałem r6 ale jako drugi motocykl. I zdecydowanie jako pierwszy tej maszyny nie polecam. TO się tylko wydaje ze bedziemy panowac nad manetką a prawda jest inna - moto kusi. Na pierwszy polecam jakąś używkę typu GS-500, honda cb 500, kawa er-5, trzeba się nauczyć jeździć, zalicyć pierwszą glebę a potem w miare mozliwosci zmienić Pozdrawiam wszystkich motocyklistów
OdpowiedzWyrazy głębokiego współczucia dla najbliższych zmarłego kolegi.Wiem że nie będzie to pocieszenie dla rodziny,ale myślę że śmierć przychodzi po każdego bez wyjątku w dodatku kiedy sama zechce.Wydaje mi się że jeśli ktoś umiera robiąc to co w życiu bardzo kochał to umiera w jakimś stopniu szczęśliwy a kolega kochał motocykle tak jak my wszyscy a teraz po prostu przyszedł jego czas.Niechaj spoczywa w pokoju.
Odpowiedz[*] zapalam znicz dla brata-motocyklisty... wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną, którą łączy miłość do motocykli... dla najbliższych Wiktora szczere kondolencje
Odpowiedz[*] zapalam znicz dla brata-motocyklisty... wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną, którą łączy miłość do motocykli... dla najbliższych Wiktora szczere kondolencje
OdpowiedzNajszczersze kondolencje dla rodziny.
OdpowiedzCo do tych wszystkich rozważań to moim zdaniem są trochę błędne. Wszyscy właśnie rozważają tylko kwestię co na pierwsze moto i uzależniają ją od stażu jazdy i doświadczenia nie rozważając innych pięciu ważnych, a może nawet ważniejszych kwestii. 1. Wypadki mogą zdarzyć się każdemu i niestety zdarzają się w części przypadków i początkującym i doświadczonym. 2. Większość wypadków spowodowanych jest przez cztery czynniki główne : nadmierną prędkość, prędkość niedostosowaną do warunków, prędkość niedostosowaną do umiejętności panowania nad maszyną, zachowanie kierowców samochodów jak wymuszenia, zajechania itp. 3. Większość wypadków na motocyklach mam miejsce z udziałem dzieciaków! (ktoś kto ma np. 18-22 lata to dzieciak, a nie dorosły). Dzieciak bo w tym wieku działają jeszcze hormony, adrenalia, bezmyślność. 4. Chęć popisu i szpanowania. W obecnych czasach wiele osób nie reprezentuje sobą zbyt wiele i nie kupuje motocykla bo mu się podoba i lubi jeździć tylko aby przyszpanować przed otoczeniem. A czym lepiej przyszpanować przed kolegami niż ścigaczem i do tego jak się powie, że leciało się 150,200 i więcej (na prostej oczywiście). Szpan i lans na całego. To, że nawet dzieciaki nie wiedzą jak z takiej prędkości się zatrzymać, czy jak przy takiej prędkości wykonać sprawnie szybki manewr na drodze to już nieważne. 5. Umiejętności jazdy nie powinno zdobywać się samymi latami jazdy i prześlizgiwaniem się przez kolejne sezony, ale systematycznymi treningami - choćby samodzielnymi - poza ulicami. Znam część osób w Warszawie które tak robią. Czy to w zorganizowanych akcjach czy same. I np. raz czy dwa razy w tygodniu trenują na jakichś placach, torach czy innych miejscach. Hamowanie, przyspieszania, skręty, przeciwskręty, zakręty, złożenia w zakrętach, wymijania, zmiany i redukcje, przełożenia w zakrętach i wiele innych. A nie jedynie odkręcają gaz na każdym kawałku prostej drogi i wyją na pół miasta. A jak im coś wyjedzie to nie wiedzą co robić. Trening i jeszcze raz trening umiejętności ! 6. Szybkim motocyklem nie da się jeździć wolno i po co kupować szybki motocykl jeśli chce się jeździć wolno, szybkim trzeba jeździć szybkmo - największa brednia i debilizm przekazywana w wielu kręgach. Jak masz szybki motor to wręcz ujma i niegodne jechać nim wolno bo są złe warunki, przepisy nie pozwalają, nie ma możlwiości, czy się nie ma wystarczających umiejętności aby jeździć szybko. Pytanie więc czy kupuje się motor dla świrowania i ujścia adrenaliny czy dlatego, że po prostu lubi się jeździć na motorze. Jak ktoś chce się jedynie wyżyć czy poszpanować i po to kupuje motor to niech znajdzie sobie inne zajęcie. Motocykl jak wódka. Jest dla mądrych ludzi, a nie dla baranów. Dla baranów jest suchy chleb i zsiadłe mleko ! Pomyślność jazdy na motocyklu to głównie : 1. Trening poza drogami i doskonalenie cotygodniowe własnych umiejętności. 2. Myślenie, właściwa szczera ocena swoich umiejętności, dostosowanie prędkości do warunków jazdy i własnych umiejętności, obserwowanie sytuacji na drodze. 3. Głupie ale prawdziwe - jeżdżenie po drogach pod przepisy, a nie ponad nie. Bo częstokroć ograniczenie prędkości nie jest głupie i dla utrudniania życia, ale po to postawione bo np. ktoś stwierdził, że na tej drodze, przy takich warunkach jazda z większą prędkością jest po prostu przekraczaniem granic bezpieczeństwa. 4. Nie świrowanie, nie szpanowanie i samodzielne myślenie. A nie bo wszyscy jeżdżą 150 to ja też będę. 5. Trochę szczęścia :) czego każdemu życzę. Pozdr.
OdpowiedzCzłowieku co ty pieprzysz?Po co komu maszyna zbudowana do szaleńczej jazdy po torze w cywilu jeśli ma na niej pyrkać jak na chopperze?To szczera prawda że ścigacze są zbudowane do szybkiej jazdy i na wysokich obrotach.Kto tego nie rozumie to szybko wykończy swoją maszynę bo zaklei ją po barbarzyńsku nagarem,w konsekwencji wypali zawory i zapiecze pierścienie na tłokach.Jeśli już dopuszczono takie motocykle obok sportowych aut do ruchu na drogach i ktoś kupił takiego wynalazka to po to by przy każdej sposobności i nie bacząc na często kretyńskie ograniczenia szybkości w pełni korzystać z możliwości takiej maszyny.Inna sprawa,że nie każda droga się do tego nadaje i nie każdy posiada stosowne umiejętności by od razu wsiąść na ściga.Niestety nasza młodzież jest biedna i jeśli już nazbiera na moto to na pewno nie stać jej na szkolenia na torze ani często na paliwo by na ten tor dojeżdżać czasami po kilkaset kilometrów.Nie powinniśmy mieć pretensji do samych siebie,ani do młodych motocyklistów bo sami tacy byliśmy tylko do władz,bo skoro dopuściły takie maszyny do ruchu to powinny zadbać aby ich użytkownicy mieli więcej i do tego tanich torów oraz by szkoły jazdy za pieniądze zdzierane z kursantów naprawdę uczyły ich jeździć i przewidywać co ich czeka na drodze.
OdpowiedzŚwietny komentarz. Ktoś powinien to zacytować i dać na główną na stałe! Pozdrawiam.
OdpowiedzPS: Dla baranów oprócz suchego chleba i zsiadłego mleka są też ... dopalacze :DDD
OdpowiedzNajszczersze kondolencje…. Ja tez jestem młodym motocyklista bo mam motor i prawo jazdy na nie od 2 lat ale zrobiłem je po 10 latach od prawa jazdy na samochód i powiem szczerze ze to całkiem cos innego i bardzo uczy szacunku dla innych na drodze. Sam kupiłem 600etke na swoją pierwsza maszynę miałem to szczęście i kupiłem z blokada ograniczająca jej moc do 34KM zdjąłem blokadę dopiero po roku wiele mnie to nauczyło i uważam ze wsiadanie na motor z zapasem 150KM w manetce dla nie doświadczonego młodego chłopaka to samobójstwo. A przestroga i wskazówką dla tych młodych ludzi którzy chcą wsiadać od razu na takie maszyny niech będzie historia Wiktora, ludzie porozmawiajcie z innymi motocyklistami, poczytajcie fora i weźcie sobie do serca to co mówią i piszą…
OdpowiedzMoje głębokie kondolencje Mam 40 lat i jeżdżę , mój syn w wieku 14 lat i drżę na mysl ,że też będzie chciał śmigać , puki co cieszę się ,że nie łyknął bakcyla. Bardzio współczuję rodzinie
OdpowiedzNauka jazdy na motocyklu ??? Opiera się głównie o jazdę za samochodem po mieście ósemeczka slalomik i już mamy kierowcę motocykla a co :( rozpacz. Mam 27 lat i zacząłem z wiosną swoją motocyklową przygodę . kurs rozpocząłem w kwietniu w lipcu zdałem prawo jazdy za 1 podejściem . Szkoliło mnie na L 3 wspaniałych ludzi motocyklistów instruktorów. Czy ktokolwiek z was po L miał pojęcie co to "międzygaz" zamykanie łuków miedzy krawędziami ,dochamowywanie po wyprostowaniu czy jak się zachować w przypadku nieuniknionej kolizji z innym pojazdem??????????????? Cóż ja miałem i zacząłem jazdę najwspanialszą z przygód mojego życia . Zawodowo śmigam puchą 100000km rocznie i nie przypuszczałem że motocykl da mi tyle wolności frajdy i luzu . Na pierwszy motocykl wybrałem suzuki gsx f katana 86KM niby nie wiele a jednak tak dożo. Od lipca 7000km jedna niegroźna przewrotka przy 10 na godz przedni piach winkiel!! Błąd 1 godz nauki jazdy na naszej L. Moja wina nauczka szacunek dla sprzętu ,masy . Moja odp na pytanie jaki sprzęt na pierwszy motocykl . I tutaj przepisy krajów bardziej cywilizowanych niż nasz załatwiają całą sprawę a wiek kierowcy odgrywa tu kluczową rolę . Gdybym dzisiaj miał 18lat i zaczął latać na 600ccm nie pisał bym tego do was bo z trumny raczej się nie da. A jestem pewny że bym już nie żył w 100%. Doskonale pamiętam co wyrabiałem samochodem w tym wieku BÓG tylko wie dlaczego nikt nie zginął i ja sam też. Dzisiaj patrze na to wszystko z wielką rezerwą tysiące pokonanych samochodem kilometrów masa kolizji które zobaczyłem nauczyły mnie wielkiej pokory . Szacunek dla ludzi z L w Katowicach którzy robią wszystko aby uniknąć niepotrzebnych tragedii . Godzin które za psie pieniądze poświęcają nauce młodych ludzi nie dla zysku lecz z pasji którą widzą i która w nich dżemie . Na koniec składam serdeczne wyrazy współczucia rodzicom tragicznie zmarłego motocyklisty części naszej braci Wiktora [*] P.S Jeżeli ukończyłeś kurs i czujesz że więcej nie wiesz niż wiesz skontaktuj się zemną a dam Ci namiary do ludzi którzy wszystko ci wyjaśnią pomogą zacząć być może jedna z najwspanialszych przygód twojego życia. Bo Motocykl nie zawsze oznacza śmierć!!!!!!
OdpowiedzCzłowieku napisz namiary tłustą czcionką bo jeśli są tacy szkoleniowcy to jest ich niewielu a to od nich zależy jak długo pożyją ich uczniowie.Szkoły jazdy na ogół uczą jak utrzymać równowagę na moto i jak zrobić ósemkę i to za niemałe pieniądze,a młodzież o gorących głowach płaci za swój brak umiejętności najwyższą cenę.Cenę życia.
OdpowiedzNajszczersze kondolencje dla rodziny. Natomiast co do tytułu tematu... autorzy sugerują, że motor był za mocny, a czy aby na pewno jakby to był GS500 coś by to zmieniło, może ś.p. Wiktor szanował manetkę i czuł respekt ? Niestety na ślepych i durnych kierowców nie ma lekarstwa.
OdpowiedzMam 21lat motocyklami zaraziłem się w wieku 12 lat. Zaczęło się od komara i stopniowo dosiadałem większe sprzęty typu wsk, mz ,jawa. Na początku tego sezonu spełniłem swoje marzenia o zakupie większego motocykla no i jest bandit 650n ,myślałem sobie 85 koni nie za dużo czy mi wystarczy pewnie szybko się znudzi. Nic bardziej mylnego z początku nawet się bałem odkręcić mocniej gaz. Nakręciłem już nim prawie 5 tyś km jadąc nie zawsze z przepisową prędkością ale przecież to jest motocykl który strasznie kusi aby poprowadzić wskazówkę obrotomierza pod czerwone pole, zdarzały się sytuacje kiedy zalewałem się zimnym potem i to przez innych kierowców . Zdaje sobie sprawę z tego że jest to niebezpieczne hobby i dlatego staram się nie przeginać w obawie o własne życie. Lecz motocykl to nie tylko zawrotna prędkość to styl życia , pasja która przynosi ogromną frajdę z każdego pokonanego kilometra.Niestety zdarzają się wypadki których skutki bywają tragiczne. Niektórzy ludzie uważają ,że skoro zginą motocyklista to pewnie jechał 300km/h w zabudowanym i sam sobie zasłużył ,a w rzeczywistości mógł jechać 50 i zginąć przez nierozgarniętego kierowce samochodu nie mogę słuchać gdy piętnuje się motocyklistę mianem dawcy tylko dlatego ,że jest motocyklistą i robi to co kocha. Podsumowując proszę wszystkich kierowców wszelkiej maści pojazdów o jeszcze większe skupienie na drodze ,a początkującym motocyklistom nie radzę mierzyć w sprzęty o zbyt wysokiej mocy bo na pewno pokusicie się o próbę zamknięcia licznika co może źle się skończyć ,lepiej zacząć od małego moto i na nim zdobywać bezcenne doświadczenie. Rodzinie i znajomym tragicznie zmarłego brata motocyklisty szczerze współczuje.
Odpowiedznajgorsze jest wlasnie to ze zabija nas czasem to co tak bardzo kochamy... naprawde chlopaki z ekipy tomaszowskiej postarali sie dzisiaj na pogrzebie i uczcili pamiec naszego kolegi ...
Odpowiedzbardzo wspolczuje ojcu bo widze ze kochal syna jak malo ktory ojciec, przykre lecz prawdziwe, ale czy to pomoze czy przemowi komus do rozsadku??? mysle ze niewielu wezmie z czyjegos nieszczescia nauke i to jest jeszcze bardziej przykre, sam kochalem sie w motocyklach 1.NSR 125 i pierwsze dwa lekkie szlify... dobrze bo mala predkosc ale czegos mnie to nauczylo, ostatnie 3 lata mialem CBR 900RR Fireblade kazdy pewnie zna kultowe moto, jezdzilem po niemczech gdzie na drogi nie ozna narzekac ale znowu sie przydazylo rok temu szczescie ze kraweznik skonczyl sie metr wczesniej bo moglbym na nim skonczyc a skonczylo na siniakach i obtarciach, naprawilem maszyne i pojezdzilem jeszcze pare razy ale widzialem sie w zakretach ze kazdy z nich moze byc ten pechowy - kamien, zwirek, plama oleju, w marcu sprzedalem moto i poczekam troche zanim kupie nowe, mialem duzo sczescia i bog nie byl daleko, kochajcie swoje maszyny chlopaki ale uwazajcie bo to jak z nieznajoma kobieta jeden zakret moze radykalnie zmienic nasz wlasny swiat, pozdro i szerokiej
OdpowiedzByłem tam na miejscu wypadku :( współczuje rodzinie i znajomym, no ale taka pasja - motory.
OdpowiedzMam 23 lata w wieku 10 lat zacząłem przygodę z 2oo, były komarki, Wsk-i, MZ-tki oraz Jawy. Kolejnym motocyklem była i jest nadal Hayabusa. Było to moje marzenie, siadając za każdym razem na sprzęt czuje wolność i mam w głowie to że może być to ostatnia moja przejażdżka. Niestety jest jak jest nasza pasja jest niebezpieczna i nie ważne czy my popełnimy błąd czy zrobi to inny użytkownik drogi, nasze szanse są małe bo nie chroni nas żadna blach. Są dwa wyjścia z sytuacji, albo zrezygnujemy z pasji albo zaczniemy jeździć możliwie rozsądnie nie kręcąc magicznych prędkości. Osobiście wybrałem drugą możliwość i jak dotąd przejechałem masę kilometrów bez niemiłych przygód. Życzę wszystkim szczęśliwego i rozsądnego sezonu, a rodzinie Wiktora składam szczere wyrazy współczucia[*]
OdpowiedzJako motocyklista z 15 letnim stazem, posiadalem i dosiadalem roznych maszyn o roznej mocy i powiem, ze wiekiem czlowiek nabiera rozumu i postrzega wlasne i innych zycie w calkiem innej strony. Mam syna i corke i zadne, powtarzam zadne nie bedzie jezdzilo na motocyklu czy skuterze. Wyrazy wspolczucia.
Odpowiedzhaha, bawią mnie takie opinie! syn/corka skonczy 18 lat lub wyprowadzi sie z domu/załozy wlasna rodzine to wtedy Pan będzie mógł co najwyżej doradzić jakie moto i kask kupic, a nie nakazywać czy zakazywać cokolwiek. Straszne co się stało ale niech pan nie robi w rodzinie za osobę która się "poświęciła" bo jest najmądrzejsza, bo to nie o to chodzi
Odpowiedzehhh nie rozumiem pana :/ sam jeździł ale innym to już nie pozwoli...
Odpowiedzhaha, bawią mnie takie opinie! syn/corka skonczy 18 lat lub wyprowadzi sie z domu/załozy wlasna rodzine to wtedy Pan będzie mógł co najwyżej doradzić jakie moto i kask kupic, a nie nakazywać czy zakazywać cokolwiek. Straszne co się stało ale niech pan nie robi w rodzinie za osobę która się "poświęciła" bo jest najmądrzejsza, bo to nie o to chodzi
OdpowiedzNoo widzę że o życiu ani o motocyklach wiecie niewiele.Ja również jestem starym motocyklistą i jakoś wciąż żyję,i dam wam radę:nie osądzajcie bo i was osądzą i wierzcie mi ,jak założycie rodziny,kochane żony urodzą wam skarby które zaczniecie cenić nad życie zmienicie poglądy.Zaczniecie się obawiać kto ich nakarmi gdy wam zabraknie szczęścia,przypomni się wam ból po glebie i dzwonach i ile mieliście szczęścia że żyjecie, a w tedy zechcecie ochronić wasze dzieci przed tym wszystkim co się nazywa motocykl.Zwracam się tu głównie do wariatów jeżdżących na ścigach tak jak ja.Kiedy się ma rodzinę nic nie jest już takie proste.Fakt , młodzież wie swoje,zwłaszcza widząc starego na moto,lub z nim jeżdżąc i zrobi swoje chociażbyśmy nie wiem jak jej zabraniali , co nie zmieni faktu że zawsze będziemy drżeć ze strachu o ich życie.Oni mogą nie mieć tyle szczęścia co my...
OdpowiedzJa zaczolem jezdzic w wieku 12 lat,a mam 26. Na poczatku 50ccm,po 3latach 125ccm,po nastepnych 2 250ccm,nastepnie 450ccm,600cm,1000. byly to i crossy i szosowe motory. Na kazdym zaliczalem gleby i nie zawsze konczylo sie tylko obtarciami. Mysle, ze zanim wsiadziesz na motor(nie wazne 125ccm czy 1300ccm)Powinienes zdac sobie sprawe, ze nie wazne jak bardzo wiezysz w swoje mozliwosci. Bo nawet mistrzowie tacy jak Shoya Tomizawa(ktory zginol w niedziele podczas wyscigu motogp2 we Wloszech) maja pecha. I nie wazne jak dobry jestes. Ps. Wyrazy glembokiego zalu i smutku dla rodziny i przyjaciol Wiktora.
OdpowiedzMój pierwszy sprzęt to Kawasaki ZX-12.I żyje do dzisiaj,bo nie kusze losu na każdym wolnym kawałku drogi
OdpowiedzSzkoda chłopaka... Robił to co czuł. Ja teraz przesiadam się ze 125ccm (40km) na 600ccm jeżdżę motocyklami 7lat i czuje respekt do 600tki śmiać mi się chciało z gościa jak na giełdzie przy sprzedaży motocykla powiedział ze 600tka jest idealna na pierwszy motocykl... Wyśmiałem go! Wiadomo są tacy co zaczynają na 600ccm tylko ze trzeba znać umiar i możliwości motocykla a takich ludzi jest mało
OdpowiedzZrobiłes nim 40 kilometrów ? Bo zadna 125 uliczna nie ma 40 km mechanicznych;) max,30 km.Nie oznacza to ze moze jechac z predkoscią 170 km /h
OdpowiedzPopieram! Prawko 16 lat, pierwszy motor 44-km Virago XV 535 dpiero w 33 lata, następne 98 konna 600-ka nówka Suzuki GSR 600 po 2-ch latach. Przyśpiesza jak trzeba, ale jest zablokowana na 153-155km/h. Nie mam czasu odblokować, ale duża prędkość mi nie daje tyle satysfakcji ile zwrotność i możliwość szybkiego przyśpieszania właśnie do 150 km/h, a tego w 200% wystarczy by na publicznych drogach móc wszystko. The Doctor nie usiadł odrazu na moto GP, zaczynał z 125 >> 250 >> 500 >> etc... I tak robią wszyscy co coś w tym kumają. Warto zanim się kupi cacko trochę pomysleć, że to właśnie nie jest cacko. Motor wymaga, właśnie wymaga respektu!! Kto traktuje jazdę, jako zabawę w prędkość niestety jest do tyłu już na starcie. Warto zanim się rozpędzi, poćwiczyć do perfekcji właśnie hamowanie. Na prostej, w zakręcie. Warto poćwiczyć w bezpiecznym miejscu umiejętność składania się w winklach, obejrzeć kilka fimów z moto GP na youtube. Nawet pojeździć za kimś kto coś umie. Może wykupić lekcję nie tylko te co na prawko, gdzie się jeździ 8 kę na placu i zalicza światła na mieście, a inne, rozumiecie? Warto zadbać o ubranie i nawet w upały nie ślizgać dupą w jeansach i gołymi plecami po asfalcie. Warto zainwestować w najlepszy markowy kask, a nie w wiadro na głowie. To wszystko kosztuje. Nie można w wieku 18 lat z Simsona przesiadać się na ściganta. Sory, poniosło mnie, ale głupota musi być karana, zanim urealni swoje ostre krawędzi. Niestety tym razem rozsądek opustił nas.
OdpowiedzWiecie co, szkoda mi tego chłopaka ale tak się właśnie kończy jeżeli ktoś nie zna wartości własnego życia. A to jest święty obowiązek rodziców aby synkowi takie sprawy wpoić (bo wytłumaczyć to nie wystarcza). Ludzie jeżeli macie takich synów,braci,kumpli to weźcie ich na tor i niech tam sobie szaleją. Poza tym są także kursy na których pokazane są tragiczne wypadki, można porozmawiać z ratownikami i psychologami. Może to nie jest gwarancją że synek będzie jeździł rozsądnie ale na pewno jest warto zainwestować.
OdpowiedzCzłowieku , albo nie masz jaj albo zapomniałeś jak jeździłeś na początku...Mądrzy uczą się na cudzych błędach a młodzi na swoich,kto tego nie rozumie sam powinien iść do psychologa.
OdpowiedzDzień dobry. Przykro, że kolejny młody człowiek nas opuścił. Niestety, nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości. Jeżdżę czesto na wypadki, i pomimo tego, że często kierowcy jednośladów przesadzają z prędkością , śmiem twierdzić-a sam też jeżdżę motocyklem-,że kierowcy samochodów nie myślą o innych uczestnikach, a zwłaszcza o tych którzy jeżdżą motorami,skuterami czy rowerami. W większości zdarzeń wina leży po stronie kierowcy samochodu. Co do stanu nawierzchni dróg w naszym kraju, to żygać mi się już chce, jeśli mam wyjechać na polskie drogi. Nie sztuką jest być mistrzem prostej. Kocham jeździć w terenie górskim, gdzie prędkości nie są zbyt wygórowane a fun wielki. Dobre w miarę są drogi główne, ale nie rajcuje mnie jazda z prędkością 250-280 km/h,a tyle moja maszyna osiąga,zazwyczaj podróżuję 120-130 i to jest dobra prędkość przelotowa. Jednak, jeśli zjedzie sie na drogi boczne lub mniej uczęszczane-tragedia.Dziury,wyboje,piach-dlatego wybieram Czechy.Nie jest może również idealnie, ale kilkakrotnie bezpieczniej. Więc, jeśli Państwu ma zależeć na bezpieczeństwie, to na pewno muszą zrobić dobre drogi, bo sytuacja z kradzieżami materiałów na drogę, taniego asfaltu,który zwija sie jak naleśnik, czy utrzymaniu drogi w czystości-choćby po zimie-to nie pierwszyzna. Pozdrawiam
OdpowiedzMoje najszczersze kondolencje dla najbliższej rodziny Wiktora... Byłem na pogrzebie jako motocyklista i stałem obok grupy młodzieży i podczas ceremonii pogrzebowej usłyszałem komentarz " bo Wiktor to zawsze wariował i się doczekał..." Na Boga ,nie oceniajmy zmarłego tragicznie motocyklisty po jego temperamencie, lecz po tym czego dokonał w swoim życiu.Wiktor był lubiany i miał mnóstwo przyjaciół,kolegów i koleżanek. Kto z nas motocyklistów nie miewa chwil słabości i czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi nie odkręca manetki do końca..??? Każdy z nas może się znaleźć w takiej sytuacji, oby nigdy. Tego feralnego dnia trafiło na Wiktora [*]
OdpowiedzWiciu ;( Bylam na pogrzebie, nigdy w zyciu tak nie plakalam. ;( Chlopaki zaczeli warczec scigaczami, przechodzily ciarki po plecach. bylo bardzo dluzo mlodych ludzi, wszyscy to znajomi. Nie zapomnimy.. [*] ;(
OdpowiedzPiszę z łezką w oku, jest mi niezmiernie przykro zwłaszcza, że sam dopiero co zrobiłem prawko i jestem w podobnym wieku. Myślę, że to dobry pomysł aby przyjechali go pożegnać. Policjantów i żołnierzy żegna się salwami honorowymi tak samo moim zdaniem powinno się żegnać każdego motocyklistę jeżeli rodzina na to pozwoli. Na pewno byłby szczęśliwy. Mój bliski kolega także zginął w wypadku na motocyklu nie ze swojej winy. Na pogrzebie nie było motocyklistów na motocyklach ale jego rodzice po dłuższym namyśle postanowili mu wyryć na pomniku motocykl dokładnie taki jaki posiadał i jaki był jego ostatnim, a jeździł bardzo długo i bardzo dobrze. Wiem, że słowa nie zmieniają wiele ale TRZYMAJCIE SIĘ ! Przykro mi, wiem co czujecie.
OdpowiedzNajgorsze w tym wszytskim jest to że wszyscy debatują nad tym jaka jest najlepsza maszyna na pierwszy motocykl, nad szacunkiem do manetki, nad umiejętnościami, nad olejem w głowie motocyklistów...ale dlaczego nie robi sie nic w kierunku uświadamiania innym ludziom, żeby zauważali motocykle? Z tego co wiem Wiktor nie zginął do końca przez swój błąd, ale dlatego że młody kierowca "puszki" wyjechał mu z podporządkowanej. Nie twierdze że umiejętności, siła motocykla, rozum i wyobraźnia nie są ważne, ale wkurza mnie zwalanie całej winy na motocyklistów. Dlaczego kierowcą "puszek" nie zwraca sie wiekszej uwagi na to jak jeżdża. Wiem z własnego doświadczenia i po rozmowach zwłaszcza z ludźmi, którzy najpierw jeździli autem a później wsiedli na moto, że jeżdżąc puszką zaczeli zwracać większą uwagę na motocyklistów. To samo tyczy sie pieszych wchodzących bezmyślnie na przejscie. Po co idiotyczne reklamy w stylu zdjęcia marchewki na motorze i napisu "Idzie wiosna bedą warzywa" ? Czy nie lepiej wypromować znaną zwłaszcza wszystkim motocklistom akcje "patrz w lusterka"? Wydaje mi się ze wina tkwi i w mocy maszyny, i w umiejętnościach, i w sposobie prowadzenia kursów na prawo jazdy, i w rozwadze kierowców, i w innych uczestnikach ruchu, a nawet w mentalności ludzi bo twierdzenie że "latasz szlifierką=jesteś dawcą organów, wiec każdy wypadek to twoja wina" w dzisiejszych czasach, gdzie motocykle to powszechny środek transportu jest stanowczo nie na miejscu. Wielkie kondolencje dla Rodziny Wiktora ... żal żegnać kolejnego członka motocyklowej rodziny [*]
OdpowiedzImo zanim kierowca moglby przystapic do egzaminu powinien wyjezdzic poza tymi godzinami na moto też jakieś 30 godzin na symulatorze. Koszt takie zestawu byłby niewielki- telewizor 32 cale 1,5 k zl, kierownica g25/27 logitecha 1 k zl, komp z 1,5 k zl i za 4 tysiace mamy super symulator na lata. Koszt samochodu jest jakos tak 10 razy wieksza i utrata wartosci tez duuuzo wieksza, a nikt nie narzeka. Pozdro
Odpowiedzświęta racja !!!
OdpowiedzNajszczersze kondolencje dla rodziny[*]. Sam jestem bardzo młodym stażem motocyklistą i wiem dobrze, że nie raz mnie ręka zaswędzi na manetce co jest wyrazem jedynie mojej głupoty... to muszę przyznać. Na szczęście szybko sobie uświadamiam sobie co robię i raczej przyznam unikam tego. Ale fakt jest faktem, czasem rozum odbierze i to wtedy będzie tylko moja wina. Obym sam był świadom zawsze swych czynów i uwagi, i nie unosił się ani honorem ani głupotą - czego sobie i wszystkim życzę.
Odpowiedz