Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 135
Pokaż wszystkie komentarzeA ja kupiłem na pierwsze moto po długiej przerwie FZR 1000:). To było 10 lat temu. Teraz śmigam na R1 i oceniam, że trzeba po prostu ogromnie uważać i mieć świadomość tego, na czym się siedzi. Ogólnie motory to cholernie niebezpieczna sprawa.... Szkoda chłopaka.
OdpowiedzWczoraj napisałem kilka uwag od siebie na w/w temat. Chciałbym dziś również kilka słów na temat naszych synów czy nawet córek które chyba po nas odziedziczyły zamiłowanie do motocykli. Mam syna w wieku 33 lat który jeździ motocyklem od 16 roku życia. Na początku była Yamaha 80 ccm, potem Suzuki cross 125 dalej Gilera 250 ccm i po kilku latach wreszcie wymarzona Honda VFR 800. Muszę przyznać że mimo iż mój syn przez wiele lat /od 10 roku życia/ startował na kartingach i był nawet 3 razy w finale Mistrzostw Polski i jest naprawdę dobrym kierowcą , dalej drżę o jego życie kiedy wyjeżdża motocyklem na ulicę. Nie dlatego że nie ufam w jego możliwości. Dlatego że nie ufam innym kierowcom ale też i pieszym. Dwa lata temu wracał motocyklem z masażu u terapeuty i koło samego domu weszła mu z chodnika prosto pod koła pani w wieku powiedzmy mocno dojrzałym. Szczęście mieli oboje ponieważ szybkość była mała / ok. 50 km/h /. Aby nie uderzyć bezpośrednio w pieszą babcię , położył motocykl bokiem na ziemi a sam uderzył w nią kolanami lecąc już osobno po jezdni. Efekt tego był taki że babci się prawie nic nie stało , a syn miał zerwane wiązadła krzyżowe w obu kolanach. Po operacji trwała rehabilitacja około 12 miesięcy. Nie był winny temu wypadkowi a został mocno poszkodowany. Na dodatek tego "ambitny" synalek babci próbował jeszcze wymusić "odszkodowanie" dla mamusi od mojego syna. Po krótkiej rozmowie z prokuratorem odstąpił od swoich żądań i przeprosił. Piszę to wszystko ku przestrodze innym motocyklistom aby w razie podobnych zdarzeń mieli na uwadze sytuację prawną jaka towarzyszy zawsze takim wypadkom. Poza tym życzę wszystkim kolegom na dwóch kółkach szerokiej drogi i tyle powrotów do domu co wyjazdów.
Odpowiedz