50 km/h więcej i koniec jazdy. Poza miastem też tracisz prawko
Nowe przepisy weszły w życie 3 marca i praktycznie natychmiast pokazały swoją siłę. W zaledwie kilka dni policja zatrzymała i ukarała 509 kierowców, którzy zbyt mocno uwierzyli w swoją prędkość i zbyt słabo w ograniczenia.
Zmiana jest prosta w założeniu, ale bezlitosna w skutkach. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h oznacza utratę prawa jazdy na trzy miesiące już nie tylko w obszarze zabudowanym, lecz także poza nim, na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych.
Reklama
To rozszerzenie przepisów zamyka lukę, która przez lata pozwalała na znacznie szybszą jazdę poza miastem bez równie dotkliwych konsekwencji. Tymczasem właśnie tam dochodzi do wielu najcięższych wypadków, bo niestety gdy prędkość rośnie, jednocześnie margines błędu maleje, a każda pomyłka kosztuje znacznie więcej. Policja podpiera się w tej kwestii danymi z wypadków. Otóż w 2025 roku niedostosowanie prędkości do warunków doprowadziło do 4278 wypadków, w których zginęło 536 osób, a 5427 zostało rannych. Bez wątpienia są to liczby, których nie da się zignorować.
W praktyce nowe prawo działa bardzo szybko. Przekonał się o tym także motocyklista zatrzymany przez funkcjonariuszy z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Na drodze krajowej nr 25, w miejscu z ograniczeniem do 70 km/h, jego Yamaha rozpędziła się do ponad 130 km/h. Jazdę zarejestrowała kamera w nieoznakowanym radiowozie. Tłumaczenie, że kierujący słyszał o nowych przepisach, ale nie zauważył znaku, nie pomogło. Na dodatek nie było to pierwsze przekroczenie prędkości motocyklisty, a więc do naruszenia przepisów doszło w warunkach recydywy.
W takich przypadkach nie ma łagodnej alternatywy. Jeżeli w ciągu dwóch lat kierowca ponownie popełni to samo wykroczenie, mandat zostaje podwojony. Efekt to 4 tysięcy złotych kary, 14 punktów karnych i utrata prawa jazdy na 3 miesiące dla kierowcy Yamahy. Bolesna lekcja.
Mimo szerokiej kampanii informacyjnej wielu kierowców wciąż zdaje się nie dostrzegać skali zmian. Tymczasem policja otrzymała narzędzie, które pozwala reagować ostro i bez zbędnej zwłoki. Można się spodziewać, że liczba zatrzymań dokumentów będzie rosła, bo granica tolerancji została wyraźnie przesunięta. Pytanie, które pozostaje otwarte, dotyczy skuteczności tych działań w dłuższej perspektywie. Czy ostrzejsze przepisy przełożą się na spadek liczby wypadków i ofiar? Czy kierowcy będą potrzebowali więcej czasu, aby zmienić nawyki? Zapewne policja wkrótce opublikuje kolejne statystyki. Niestety dziś ryzyko utraty prawa jazdy za szybką jazdę jest większe niż kiedykolwiek wcześniej.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze