Zmodyfikowane motorowery na celowniku diagnostów. Francja walczy z nielegalnymi praktykami
W teorii motorowery nie powinny przekraczać prędkości 45 km/h, ale w praktyce nie jest tajemnicą, że od dekad są poddawane różnym modyfikacjom, które mają na celu poprawę osiągów. Od marca we Francji działają nowe przepisy dotyczące obowiązkowych badań technicznych. Jedna ze zmian zakłada wprowadzenie nowych testów sprawdzających, czy motorowery nie przekraczają dozwolonej prędkości.
Jak informuje portal Connexion, od 1 marca we Francji funkcjonują nowe zasady badań technicznych dla motocykli i motorowerów. W przypadku tych drugich zakładają konieczność sprawdzenia przez diagnostę maksymalnej prędkości jednośladu. Ma to wykluczyć z dróg tych, którzy dokonują nieautoryzowanych modyfikacji w celu poprawy osiągów.
Jeżeli w trakcie testu maksymalna prędkość motoroweru wyniesie powyżej 45 km/h, diagnosta wyda negatywną ocenę, a użytkownik będzie musiał usunąć modyfikacje i ponownie pojawić się na badaniu. Mandat za jazdę zmodyfikowanym motorowerem, który przekracza dozwoloną prędkość, wynosi 135 euro. Według policji i władz zmodyfikowane motorowery zwiększają ryzyko wypadku i są niebezpieczne dla młodszych użytkowników.
Czy takie działania faktycznie wyeliminują zagrożenie? Nie do końca. Badania techniczne są przeprowadzane co 3 lata, więc użytkownik może korzystać z nielegalnie przerobionego pojazdu przez długi czas. Uważa się, że ponad połowa motorowerów we Francji posiada modyfikacje mające zwiększyć moc i prędkość, a przy okazji również hałas, który stał się ostatnio modnym wrogiem wśród aktywistów.
Choć badania techniczne jednośladów we Francji są obowiązkowe, to oprócz długiej przerwy pomiędzy przeglądami problemem jest samo ich przeprowadzenie. O ile w Polsce większość stacji diagnostycznych przyjmuje również motocykle, o tyle we Francji nie jest to regułą. Motocykliści muszą często pokonywać długie dystanse, by przejść badanie techniczne. Wprowadzenie nowego obowiązku to dodatkowy koszt, ponieważ urządzenie do pomiaru prędkości to wydatek rzędu co najmniej 5 tys. euro. To z pewnością nie pomoże w rozwoju sieci motocyklowych stacji diagnostycznych.
Jak to wygląda w Polsce? Właściciel nowego motoroweru musi zgłosić się do stacji diagnostycznej po 3 latach, drugi przegląd jest po 2 latach, a później każdy następny przeprowadza się co roku. W trakcie badania sprawdzane są m.in. układ hamulcowy, układ kierowniczy, lusterka, światła i elektryka, układ jezdny i zawieszenie. Wprowadzenie wymogu sprawdzania prędkości maksymalnej z pewnością wywołałoby sporą burzę, biorąc pod uwagę fakt, że opłata za badanie techniczne motoroweru jest na bardzo niskim poziomie.


Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze