Prêdko¶æ pod lup±. Europa zaostrza kurs
Francja bierze się za kierowców, którzy znacznie przekraczają dozwoloną prędkość. Lepiej uważajcie na tamtejszych drogach.
Od końca grudnia przekroczenie dopuszczalnej prędkości o więcej niż 50 km/h przestało być traktowane jak zwykłe wykroczenie i zostało podniesione do rangi przestępstwa. Ta zmiana powinna zainteresować motocyklistów podróżujących po Europie, bo nowe przepisy obejmują nie tylko obywateli Francji, ale wszystkich użytkowników pojazdów poruszających się po tamtejszych drogach. Mandat to dopiero początek, bo w skrajnym przypadku można spędzić za kratkami nawet trzy miesiące.
Nowe prawo nie rozróżnia, czy przekroczenie prędkości wykrył patrol drogowy, czy zrobił to fotoradar. Dlaczego Francuzi postanowi zaostrzyć przepisy? Wymusiła to skala problemu, bo w ciągu ostatnich siedmiu lat liczba przypadków jazdy szybciej o ponad 50 km/h wzrosła niemal o 70 procent. W samym 2024 roku odnotowano ponad 63 tysiące takich sytuacji, co oznacza, że dotychczasowe kary przestały działać odstraszająco.
Jeszcze niedawno kierujący pojazdem przyłapany na takim przekroczeniu musiał liczyć się z mandatem w wysokości 1,5 tys. euro i utratą prawa jazdy nawet na trzy lata, a więc kara i tak była dotkliwa. Teraz stawka jest znacznie wyższa, bo mówimy o wpisie do rejestru karnego, grzywnie sięgającej 3750 euro, czyli około 16 tysięcy złotych, oraz ryzyku więzienia na okres do trzech miesięcy. Do tego dochodzi możliwość odebrania pojazdu i administracyjne zatrzymanie uprawnień na trzy lata. To nie przelewki.
Owszem, cofnięcie prawa jazdy obowiązuje wyłącznie na terytorium Francji, więc po powrocie do Polski formalnie nadal można prowadzić pojazdy. To jednak niewielkie pocieszenie, bo kara finansowa i tak trafi do właściciela pojazdu, a wezwanie do zapłaty jest nieuniknione. Francuzi nie ukrywają, że inspiracją były rozwiązania stosowane od lat w Szwajcarii, gdzie przepisy należą do najostrzejszych w Europie. Tam jazda szybciej o 40 km/h w mieście, 60 km/h poza miastem lub 80 km/h na autostradzie może skończyć się wyrokiem od roku do czterech lat więzienia, minimum dwuletnim zakazem prowadzenia pojazdów i konfiskatą maszyny.
Na tym tle Polska nadal wygląda jeszcze łagodnie, choć i u nas kierunek zmian jest wyraźny. Przekroczenie prędkości o 51 do 60 km/h oznacza mandat 1,5 tys. zł, a w przypadku recydywy 3 tys. zł, oraz trzynaście punktów karnych. Dalej skala kar rośnie wraz z prędkością i sięga 2 tys. zł i 14 punktów przy przekroczeniu o 61 do 70 km/h oraz 2,5 tys. zł i 15 punktów przy jeszcze wyższych wartościach. Nadal obowiązuje też przepis o trzymiesięcznej utracie prawa jazdy za przekroczenie o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym.To jednak nie koniec, bo już za kilka tygodni podobna kara zacznie obowiązywać również na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych poza miastem, z wyłączeniem dróg ekspresowych i autostrad.
Wychodzi na to, że czas pobłażania dla znaczących przekroczeń prędkości w Europie dobiega końca. Kto planuje dalsze trasy, powinien mieć to z tyłu głowy.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze