Włoski styl japońska moc. KB399 robi różnicę
Bimota potrafi zaskakiwać, ale tym razem naprawdę wyciągnęła asa z rękawa. Marka znana z ekskluzywnych, dużych maszyn nagle schodzi do segmentu, którego wcześniej praktycznie nie dotykała. Efekt to KB399 oraz KB399 ES.
Pod tymi kryptonimami kryją się motocykle oparte na czterocylindrowej bazie z Kawasaki Ninja ZX 4RR, które zostały dopracowane w stylu typowym dla Bimoty, czyli bez kompromisów.
Reklama
Najczęściej kupowane w Polsce motocykle dostają teraz aż 6 LAT GWARANCJI »
Japońskie motocykle, które polscy motocykliści kupowali w ubiegłym roku najczęściej, są teraz do kupienia z 6-letnią opieką gwarancyjną. Kupujesz nowy i przez 6 lat nie martwisz się już o naprawy.
ZOBACZ MOTOCYKLE I SZCZEGÓŁY »
Sercem obu modeli jest rzędowa czterocylindrówka o pojemności 399 cm3, która w tej odsłonie została delikatnie podkręcona. Moc wzrosła do 79 KM względem seryjnych 76 KM, co przy tej klasie oznacza jeszcze ostrzejszy charakter i jeszcze bardziej rasowe oddawanie mocy. To jednak dopiero początek, bo prawdziwa magia zaczyna się wokół silnika. Otóż włoska marka ubrała jednostkę napędową w komponenty, które spokojnie można nazwać biżuterią motocyklową. Nadwozie otrzymało agresywną aerodynamikę z wingletami oraz charakterystyczne malowanie w czerwieni, bieli i czerni. W oczy rzucają się także precyzyjnie obrabiane elementy z aluminium, takie jak półki zawieszenia czy osłona główki ramy, które podkreślają rzemieślniczy charakter konstrukcji.
Wersja ES, czyli Edizione Speciale, idzie jeszcze dalej. W tym wariancie pojawia się owiewka z włókna węglowego, clip-ony zamiast klasycznej kierownicy, frezowane dźwignie hamulca i zmiany biegów oraz regulowane podnóżki również wykonane z aluminium. Każdy detal wygląda jak zaprojektowany z myślą o torze i maksymalnej precyzji prowadzenia.
Pod względem zawieszenia standardowa KB399 korzysta z 41 milimetrowego widelca Showa SFF BP oraz tylnego amortyzatora Showa BFRC lite. W odmianie ES tył zastąpiono jednostką Öhlins STX46, co wskazuje, że mamy do czynienia z maszyną skierowaną do najbardziej wymagających użytkowników. Zresztą również układ hamulcowy to również najwyższa półka. Dwie radialne zaciski Brembo Stylema dbają o skuteczne wytracanie prędkości, a całość uzupełnia układ wydechowy Akrapovič, który nie tylko poprawia osiągi, ale przede wszystkim dostarcza to, co w czterocylindrowcach najlepsze, czyli wysokotonowy, wyścigowy dźwięk.
Elektronika została przeniesiona wprost z Kawasaki. Na pokładzie znajdziemy kontrolę trakcji z trzema trybami, różne mapy mocy, zintegrowane tryby jazdy oraz quickshifter w standardzie. To zestaw, który pozwala zarówno wykorzystać potencjał maszyny na torze, jak i cieszyć się nią na drodze. Dodajmy jeszcze, że projekt stylistyczny wyszedł spod ręki tego samego designera, który odpowiada za większy model KB998 Rimini. Podobieństwa są wyraźne i trudno się dziwić, bo mniejsza maszyna wygląda jak miniaturowa superbike’owa bestia.
Pierluigi Marconi podkreśla, że każda Bimota powstaje z pasji i ten model ma być kwintesencją filozofii marki. KB399 ma przyciągnąć zarówno dotychczasowych fanów, jak i nowych klientów, którzy dopiero odkrywają świat ręcznie dopracowanych motocykli premium. Niestety tanio nie jest, co zresztą nie powinno chyba nikogo dziwić. Podstawowa wersja kosztuje 10 999 funtów ( ok. 55 000 zł), natomiast Edizione Speciale wyceniono na 14 699 funtów (73 500 zł). Pozostaje pytanie, czy Bimota zdecyduje się wprowadzić KB399 na tor wyścigowy w ramach nowej kategorii World Sportbike. Patrząc na ambicje marki i jej obecność w WorldSBK z modelem KB998, taki scenariusz wcale nie wydaje się odległy.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze