Wielkie marki na celowniku. W³osi ujawniaj± prawdê o EV
Miały być cudownym wynalazkiem, przyszłością motoryzacji, ekologicznym wybawieniem dla planety. A co dostaliśmy?
Kolejne kłamstwa i oszukańcze praktyki wielkich koncernów, które wcisnęły klientom elektryczne pojazdy, obiecując cuda na kiju. Włoskie władze powiedziały jednak "dość".
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Włoski urząd ds. ochrony konkurencji i konsumentów postanowił przyjrzeć się bliżej, czy producenci samochodów elektrycznych rzeczywiście dotrzymują swoich deklaracji. W ogniu podejrzeń znalazły się takie potęgi jak Tesla, Stellantis, Volkswagen i BYD. Urzędnicy nie patyczkowali się - wpadli do biur tych koncernów, zabezpieczyli dokumenty i rozpoczęli śledztwo. Czego się doszukali? Standardowego scenariusza: zasięgi aut elektrycznych okazują się być fikcją, degradacja akumulatorów to temat tabu, a gwarancje na baterie są tak skonstruowane, żeby przypadkiem nie dało się z nich skorzystać.
Konsumenci kupowali pojazdy na prąd przekonani, że przejadą setki kilometrów na jednym ładowaniu, tymczasem w rzeczywistości realny zasięg potrafił dramatycznie spadać w zależności od temperatury, włączonej klimatyzacji czy ogrzewania. Ale kto by się tym przejmował przy składaniu zamówienia? Producenci z pewnością nie. W końcu chodziło o to, żeby liczby na papierze wyglądały dobrze, a nie żeby odpowiadały rzeczywistości.
Jeszcze gorzej wygląda kwestia żywotności baterii. Informacje o tym, jak szybko akumulatory tracą pojemność, były starannie przemilczane. Klienci często nie mieli pojęcia, że codzienna eksploatacja - częste korzystanie z szybkich ładowarek czy długotrwałe utrzymywanie baterii na pełnym naładowaniu - drastycznie skraca ich żywotność. Dopiero po zakupie przychodziło bolesne zderzenie z rzeczywistością.
Jak donosi agencja Reuters, jedynie Stellantis zdecydował się na współpracę z włoskim urzędem, podczas gdy BYD i Volkswagen udają, że problem nie istnieje. Tesla natomiast poszła o krok dalej - po prostu całkowicie ignoruje toczące się dochodzenie. Oczywiście koncerny mogą spodziewać się kar finansowych, ale czy 10 milionów euro w przypadku gigantów motoryzacyjnych to rzeczywiście poważna sankcja? Można w to wątpić.
Obietnice o cudownych elektrykach rozsypują się jak domek z kart? Może to za dużo powiedziane, ale klienci zaczynają wreszcie dostrzegać, że ta technologia ma również bardzo duże niedociągnięcia, których nie powinno się ukrywać, celując w jak największą sprzedaż.
To oczywiście nie znaczy, że elektryczne jednoślady czy samochody są "złe", a jedynie, że powinniśmy dostawać obiektywne informacje o ich możliwościach, szczególnie kiedy już trafiają na rynek. Trzeba również mówić wprost, że o tym, czy są ekologiczne, nie decyduje brak spalania paliwa w komorze silnikowej. To tylko jeden z aspektów sprawy.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze