Topper. Jedyny skuter Harley-Davidson
Już samo skojarzenie Harley-Davidson i skuter brzmi egzotycznie, ale fakt jest taki, że szacowny amerykański producent motocykli ma w swoim CV również i takie dokonanie. Skuterowa moda, która wybuchła w Europie Zachodniej w latach 50., dotarła również do USA, gdzie zalety małych, obudowanych karoserią jednośladów dostrzegły zwłaszcza kobiety, które nie musiały rezygnować ze swoich ulubionych szpilek i spódniczek, by skorzystać z wolności jazdy na dwóch kołach. Widok Vespy, Lambretty, czy innych europejskich skuterów nie był w amerykańskich miastach niczym dziwnym. W zarządzie Harleya ktoś wpadł w końcu na pomysł, że dobrze byłoby odkroić coś dla siebie z tego skuterowego tortu. Pomysł wydawał się tym bardziej logiczny, że amerykański producent miał w owym czasie w ofercie, przeznaczone głównie dla młodzieży, lekkie motocykle bazujące na konstrukcji niemieckiej DKW RT 125, mieli więc na czym oprzeć konstrukcję skutera. Jak pomyśleli, tak zrobili i na sezon 1960 skuter był gotowy. Nadano mu nazwę Topper. O ile konstrukcja pojazdu, o czym za chwilę, była dobrze przemyślana i nowatorska, to do dizajnu amerykańscy projektanci nie mieli już tak szczęśliwej ręki
Choć jest pojazdem bardzo ciekawym, niestety nie odniósł sukcesu. Poznajcie Toppera - pierwszy i jak dotąd jedyny skuter marki Harley-Davidson.
Już samo skojarzenie Harley-Davidson i skuter brzmi egzotycznie, ale fakt jest taki, że szacowny amerykański producent motocykli ma w swoim CV również i takie dokonanie. Skuterowa moda, która wybuchła w Europie Zachodniej w latach 50., dotarła również do USA, gdzie zalety małych, obudowanych karoserią jednośladów dostrzegły zwłaszcza kobiety, które nie musiały rezygnować ze swoich ulubionych szpilek i spódniczek, by skorzystać z wolności jazdy na dwóch kołach. Widok Vespy, Lambretty, czy innych europejskich skuterów nie był w amerykańskich miastach niczym dziwnym. W zarządzie Harleya ktoś wpadł w końcu na pomysł, że dobrze byłoby odkroić coś dla siebie z tego skuterowego tortu. Pomysł wydawał się tym bardziej logiczny, że amerykański producent miał w owym czasie w ofercie, przeznaczone głównie dla młodzieży, lekkie motocykle bazujące na konstrukcji niemieckiej DKW RT 125, mieli więc na czym oprzeć konstrukcję skutera. Jak pomyśleli, tak zrobili i na sezon 1960 skuter był gotowy. Nadano mu nazwę Topper. O ile konstrukcja pojazdu, o czym za chwilę, była dobrze przemyślana i nowatorska, to do dizajnu amerykańscy projektanci nie mieli już tak szczęśliwej ręki. Choć gust estetyczny to sprawa indywidualna i w związku z tym nie podlega dyskusji, to jednak patrząc na sylwetkę skutera marki Harley-Davidson trudno odnieść się do niego entuzjastycznie. Karoseria Toppera jest kanciasta, optycznie ciężka i kompletnie pozbawiona uroku. Pojazd przypomina toster na dwóch kołach. Jeśli postawimy go obok Vespy, Lambretty, Peugeota, ówczesnych skuterów niemieckich, czy choćby naszej Osy, wygląda po prostu słabo. Niezgrabność sylwetki nieco tuszuje dwubarwne malowanie i dwubarwna kanapa, jednak ten zabieg nie był w stanie całkowicie zniwelować ciężkości sylwetki. Jeśli jednak oceniać skuter Harleya pod kątem konstrukcji i własności użytkowych, to można śmiało powiedzieć, że na tle ówczesnej konkurencji wypadał on bardzo dobrze.
Zacznijmy od źródlą napędu. Silnik Toppera był zupełnie nową konstrukcją. Co prawda wał korbowy wraz z korbowodem i tłokiem zaadoptowano z dwusuwowego motocykla 165, to już cylinder, głowica i skrzynia korbowa były zupełnie nowe. W silniku Toppera cylinder ustawiono poziomo, gaźnik podawał mieszankę do skrzyni korbowej za pośrednictwem zaworu membranowego i był odchylony o 150 stopni w stosunku do osi cylindra. W układzie przeniesienia napędu zastosowano automatyczną przekładnię bezstopniową podobną do tej, jakie są powszechnie stosowane we współczesnych skuterach. W tamtych latach była to jeszcze rzadkość. W przeciwieństwie do współczesnych skuterów, gdzie cały zespół napędowy połączony jest z tylnym kołem, układ zastosowany w Topperze przypomina Yamahę T-Max. Silnik wraz z przekładnią umocowany jest w ramie centralnie między kołami, a napęd na tylne koło przenosi przekładnia łańcuchowa. To musiało mieć pozytywny wpływ na własności prowadzenia skutera. Dość nietypowo uruchamia się Toppera. Otóż nie posiada on ani rozrusznika elektrycznego ani nożnego. By odpalić silnik trzeba użyć szarpaka. Ten fakt wykorzystywano zresztą w reklamie, twierdząc, że jeśli ktoś potrafi posługiwać się kosiarką (co było w USA powszechne), to z pewnością da sobie radę ze skuterem.
Bardzo sprytnie rozwiązano podwozie skutera. Kręgosłup pojazdu tworzy gruba pojedyncza rura w kształcie zbliżonym do litery U. Przednie koło prowadzi widelec z długim wahaczem pchanym. Współpracują z nim dwie sprężyny i jeden amortyzator. Tylne koło zawieszono na wahaczu dwuramiennym. Posiada ono resorowanie, ale pozbawione jest amortyzacji. Maszynka toczy się na kołach tarczowych o średnicy 12 cali, dzięki czemu amerykański skuter nieźle radził sobie na drogach gorszej jakości. W tym czasie wiele skuterów europejskich miało mniejsze koła o średnicy 10, a nawet 8 cali. Topper posiadał hamulce bębnowe o średnicy 125 mm. Przedni obsługiwało się dźwignią po lewej stronie kierownicy, tylny pedałem po stronie prawej.
Wróćmy jeszcze na chwilę do karoserii. Jej przednia część oraz podesty wykonane były z blachy stalowej, natomiast tunel środkowy wraz z całym "odwłokiem" z laminatu. Pozytywną cechą skutera była jego lekkość, ważył bowiem 106 kg.
W pierwszym roku sprzedaży Toppera oferowano w dwóch wersjach. Wersja "A" miała silnik o mocy 6 KM, co pozwalało osiągnąć prędkość maksymalną 75 km/h. Wersja "AU" posiadała silnik zdławiony. Poprzez restrykcje w kanale ssącym i wydechu moc obniżono do 5 KM. W tej wersji Topper rozpędzał się do około 70 km/h, a do jego prowadzenia nie wymagane było prawo jazdy. W 1961 roku wprowadzono mocniejszą wersję "H". Dzięki zwiększeniu stopnia sprężania z 6,6:1 do 8:1 dwusuwowy silnik o pojemności 165 ccm generował moc 9,5 KM i mógł rozpędzić skuter do prawie 100 km/h. Przy zużyciu paliwa około 3 l/100 km Topper mógł przejechać na jednym tankowaniu około 200 km.
Jak to zwykle u Harleya bywa skuter można było doposażyć korzystając z fabrycznych akcesoriów, można go też było spiąć z wózkiem bocznym, co zwiększało zakres zastosowań.
Trudno dziś dociec, co spowodowało, że sprzedaż Toppera nie spełniła oczekiwań. Czy wprowadzono go zbyt późno przegapiając najbardziej tłuste lata skuterowego boomu, czy cena 450-600 dolarów była zbyt wysoka, czy wreszcie winne było niefortunne wzornictwo? Pierwszy i jak dotąd jedyny skuter marki Harley-Davidson ostatecznie zjechał ze sceny w 1965 roku. W ciągu pięciu lat wyprodukowano około 7000 egzemplarzy, jeśli więc zaintrygował was jedyny skuter marki Harley-Davidson tanio z pewnością nie będzie.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze