Suzuki GSX650F - plastik dla każdego

2008.07.07 Lovtza

Nowy motocykl, który świetnie nawiązuje do swoich przodków

Intro

Praprzodkiem tej maszyny jest legendarny już dziś Suzuki GSX600F. Motocykl, który miał rywalizować z najostrzejszymi „600" lat 80-tych, szybko musiał spuścić ze sportowego tonu i wcielić się w uniwersalny motocykl o sportowym zacięciu. Dzięki swemu charakterystycznemu wyglądowi, maszyna ta funkcjonowała w środowisku jako „imbryk", co, chyba wszyscy się zgodzą, jest ksywą mało czadową. Mi osobiście maszyna ta zapisała się w pamięci jako kombinacja sporej masy i ogromnej ilości plastiku. Podobnie było z drugą generacją GSX600F, która zadebiutowała w roku 1998. Tutaj obłe, bioniczne kształty zaowocowały przydomkiem „jajko", niemniej nowy motocykl ponownie cechowała spora masa i hektary plastiku, jakich użyto do jego pokrycia.

Czego by jednak nie mówić o uniwersalnych „600" Suzuki, miały one także dwie zasadnicze zalety. Przede wszystkim wyglądały na motocykle sportowe i potrafiły rozpędzić się do prędkości ponad 200 km/h. Swego czasu „jajko" było nawet reklamowane w Polsce jako najtańsze 200 km/h. Taka kombinacja cech wraz z wieloma innymi walorami zapewniała im spore grono zwolenników. Niestety bezduszni europejscy biurokraci wzięli pod lupę ochronę środowiska, czego wymiernym rezultatem okazały się obligatoryjne normy czystości spalin. To one „zabiły" stare i uwielbiane serie „olejaków", montowane w Banditach i GSX-Fach.

Suzuki nie mogło pozwolić sobie na zaprzestanie produkcji tak popularnych maszyn. W ubiegłym roku Bandity wróciły , tyle że z zupełnie nowymi silnikami, spełniającymi oczekiwania Brukseli. W ofercie zabrakło jednak Suzuki GSXF. Czyżby ludzie z Hamamatsu odeszli od przyciężkawych maszyn o sportowym zacięciu? Oczywiście, że nie. Pytanie dotyczyło tylko i wyłącznie tego, w jakiej formie na rynku pojawi się następca „imbryka" i „jajka".

I oto jest, nowy Suzuki GSX650F. Nieco uprzedzając fakty powiem, że najwyraźniej dziedziczenie dotyczy także motocykli...

My plastic is fantastic

No właśnie. Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego. O ile wcześniejsze generacje GSX-Fa były autonomicznymi konstrukcjami, to najnowszy model tego motocykla jest w prostej linii klonem Bandita 650. Tu nawet nie można mówić o podobieństwach, bo te same zawieszenia i hamulce, ten sam silnik i rama, te same elementy nadwozia i osprzętu w praktyce oznaczają ten sam motocykl.

GSX650F wyróżnia się natomiast tym, co odziedziczył po przodkach - połaciami plastiku. Rozbudowana przednia owiewka ma powierzchnię większą, niż przypadku współczesnych motocykli sportowych. Nawiązaniem do sportu jest ukształtowanie wlotów powietrza i lampy podobnie, jak miało to w modelu GSX1000R K4/K5. Za sterami ukłonem w stronę sportowego image jest zestaw przyrządów, łudząco podobny do tego zastosowanego w modelach serii GSX-R. Przyznać trzeba, że jest bardzo ładny i bardzo funkcjonalny, a zainstalowany wskaźnik zapiętego biegu to już duży plus na tle konkurencji. Reszta jest już mniej spektakularna. Wypełnienie za przednią owiewką to ogromna, szara, plastikowa pustynia, przywodząca na myśl deski rozdzielcze tanich japońskich aut z lat 80-tych. Tutaj zdecydowanie zabrakło polotu stylitom, co jest o tyle dziwne, że Suzuki ma w swoim garażu kilka dobrych i sprawdzonych wzorów. Co by jednak nie mówić, tradycji stało się zadość. Ilość plastiku na „650" jest imponująca, zupełnie jak za starych, dobrych czasów.

Niejako przy okazji GSX-F odziedziczył także sporą wagę. W tym konkretnym przypadku jest to efekt tego, że maszyna wyjściowa, czyli Bandit 650 także nie jest ułomkiem. W rezultacie wytężonej pracy japońskich inżynierów otrzymaliśmy produkt, który jak już wcześniej wspomniałem, świetnie nawiązuje do swoich przodków.

Euro 3

Co oznacza ten skrót, każdy doskonale zapewne wie. Dla Suzuki oznaczało to zupełnie nową generację silników. Ten w GSX-F jest dokładnie taki sam, jak w testowanym przez nas w ubiegłym roku Bandicie 650. Oszczędzę wam wywodów na temat konstrukcji silnika, tym bardziej, że szczegółowe informacje na jego temat znaleźć możecie w naszej relacji z pierwszej, prasowej prezentacji tej maszyny w Rzymie latem ubiegłego roku.

Dla porządku przypomnę jedynie, że nowe Suzuki napędzane jest czterocylindrowym, szesnasto zaworowym silnikiem. Jednostka napędowa wyposażona jest we wtryskowy układ zasilania, co w połączeniu z chłodzeniem cieczą i wykorzystaniem katalizatora pozwoliło na uzyskanie odpowiedniej czystości spalin. Cała reszta jednostki napędowej jest na wskroś klasyczna. Sześciobiegowa skrzynia, mokre sprzęgło to japońska klasyka i jednocześnie standard panujący w klasie średniej. Miłym akcentem jest natomiast hydraulicznie sterowane sprzęgło. Pracuje ono lekko i precyzyjnie, a przy tym dysponuje regulacją.

Pod spódnicą

Niewiele nowego wnosi także podwozie. Jest ono dokładnie takie samo, jak w przypadku Bandita 650, zatem posiada te same wady i zalety. Zacznijmy od tych pierwszych.

Widelec, tradycyjnie dla Suzuki, jest za miękki w fabrycznym ustawieniu. Na szczęście mamy tu do dyspozycji regulację napięcia wstępnego sprężyny, choć przydałaby się jeszcze regulacja siły tłumienia. Nie jest jednak źle. Tylny amortyzator pracuje nieco tępo, ale w zupełności radzi sobie z jazdą solo i z pasażerem. Tutaj także regulacja napięcia wstępnego sprężyny jest w standardzie.

Można narzekać na prostotę układu jezdnego i znikome możliwości regulacji, ale przecież mówimy o motocyklu tanim i popularnym. Dlatego przejdźmy do zalet, bo jest ich wiele. Podwozie, choć nie zapewnia kierowcy takiej informacji zwrotnej, jak w przypadku maszyn z wyższej półki, jest bardzo stabilne i przewidywalne. Motocykl świetnie znosi jazdę z pasażerem i jego dociążenie nie pogarsza radykalnie własności jezdnych. „650" jest bardzo zwrotna. GSX-F, mimo sporej masy, chętnie składa się w zakręty i precyzyjnie utrzymuje kierunek jazdy.

Taka, a nie inna konstrukcja i zachowanie zawieszania są dowodem na to, że pomimo kreowania sportowego wizerunku tej maszyny, konstruktorzy nakierowali ją na wykorzystanie typowo użytkowe.

Filmy
Pozostałe filmy:
Suzuki gsx650 Mariusz Lowicki
Suzuki gsx650 Mariusz Lowicki 2
Suzuki gsx650 przejazd
Suzuki gsx650 przejazd 1
Suzuki gsx650 przejazd 2
Suzuki gsx650 przejazd 3
Suzuki gsx650 0-150
suzuki gsx650f gotowi do drogi
suzuki gsx650f uwaga na studzienke
suzuki gsx650f czeka na jezdzca
suzuki gsx650f i sklady kolejowe
suzuki gsx650f i pociag
suzuki gsx650f
suzuki gsx650f wejscie w zakret
suzuki gsx650f zakret
suzuki gsx650f prawie jak wyscig
suzuki gsx650f na winklu
suzuki gsx650f winkiel
suzuki gsx650f wyjscie z winkla
suzuki gsx650f i przejazd pociagu suzuki gsx650f bok i tyl
suzuki gsx650f zabia perspektywa suzuki gsx650f tyl i bok
suzuki gsx650f palenie gumy suzuki gsx650f najazd

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę