Superbike bez Euro 5. Suzuki GSX-R1000 zniknie z europejskiego rynku
Wszystko wskazuje na to, że na jakiś czas pożegnamy się z jednym z najpopularniejszych superbike’ów - GSX-R1000. Suzuki uznało, że wpływy z jego sprzedaży nie zrekompensują kosztów dostosowania do normy Euro 5. Tym samym po 31 grudnia 2020 roku model ten będzie niedostępny w europejskich salonach.
Nie przepadamy za zestawieniami w stylu "kultowe modele wykoszone z rynku przez normę…", ale zdaje się, że taką listę, związaną z normą Euro 5, otworzy niestety Suzuki GSX-R1000. Znaczne koszty, związane z przystosowaniem litrowego silnika do jej wymogów, połączone z kurczącym się rynkiem superbike’ów w Europie spowodowały, że w Hamamatsu podjęto decyzję o czasowym wycofaniu tego modelu z Europy. Informację tę podał Guillaume Vuillardot, prezes francuskiego oddziału Suzuki.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Motocykle będą dostępne w europejskich salonach do końca okresu przejściowego dla maszyn dostosowanych do Euro 4, czyli do 31 grudnia 2020 roku. Ewentualnego powrotu GSX-R1000 na naszym kontynencie możemy się spodziewać dopiero w roku 2023, kiedy zacznie obowiązywać kolejna norma Euro 5b. Nie jest to jednak nic pewnego - wymagania urzędników tylko rosną i nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze uda się pogodzić je z odpowiednimi osiągami i opłacalnością produkcji.
Suzuki GSX-R1000 wciąż będzie dostępne na innych światowych rynkach, m.in. w Japonii, dzięki czemu zostaną zachowane zasady homologacji wyścigowej w klasie Superbike. Nie zabraknie również motocykli dla samych zespołów. Na rynku superbike’ów "dla Kowalskiego" powstanie jednak spora dziura. GSX-R1000 jest bowiem najtańszym motocyklem tej klasy, z cenami startującymi już od niecałych 70 tysięcy zł za wersję z podstawowym wyposażeniem, ale już z mocą ponad 200 KM. Wersja R jest nieco droższa, ale wciąż o kilka dobrych tysięcy tańsza niż propozycje Hondy, Yamahy i Kawasaki.
A tak poza wszystkim - "Gixer" ma u nas oddane grono fanów, którym ciężko będzie przestawić się na maszynę innego producenta. Można się spodziewać, że dostępne jeszcze w salonach egzemplarze będą teraz miały bardzo atrakcyjne ceny. Kupić, szanować, utrzymywać - następnej okazji na nowego Suzuki GSX-R1000 może już nie być.







Komentarze 1
Poka¿ wszystkie komentarzekolejna jewropejska ofiara.
Odpowiedz