Recepta na bunt nastolatka? Motocykl i Hiszpania.

Autor: Tomasz Rabiński 2016.03.11, 08:18 12 Drukuj

Dziś mam dla Was coś specjalnego. To wywiad z Andrzejem Biesiekirskim, współautorem odważnej decyzji o przeprowadzce do Hiszpanii i wsparciu pasji motocyklowej synów. Początki kariery młodych adeptów sportów motocyklowych nigdy nie są proste. Od samego startu trzeba zmierzyć się z masą zagadnień, trudnych wyborów, które zaważą na dalszej karierze. Dla nas Polaków to także niełatwa decyzja - rozpoczynać ją w kraju, czy może zaufać sprawdzonej zagranicznej "myśli szkoleniowej" w ślad za takimi osobami jak Robert Kubica? Najczęściej te dylematy spadają na barki rodziców młodych pretendentów, którzy siłą rzeczy pełnią funkcję tymczasowych menedżerów i sponsorów.

Nieprzypadkowo w takiej roli znalazł się mieszkający obecnie z rodziną w Hiszpanii Andrzej Biesiekirski, ojciec dwóch synów: 17 letniego Krzyśka, który trenuje motocross oraz 14-letniego Piotrka przygotowującego się do rywalizacji w polskiej serii "Moto3 Open" w barwach AIM Motocykle Racing Team. Od września 2015 w Walencji obydwaj bracia trenują po około 40 godzin tygodniowo. Oczywiście z racji więzów krwi rola sponsora-menedżera jest pełniona w połączeniu z rolą ojca, dlatego Andrzej dba również o szereg innych rzeczy jak np. trening mentalny czy ćwiczenia oddechowe. Jak to wszystko wygląda dokładnie? Co napotkali na początku swojej drogi? Z jakimi decyzjami musieli się zmierzyć? I czy na pewno chodzi tylko o sportowy wynik? Postanowiłem o to wszystko zapytać Andrzeja.

Ścigacz.pl: Andrzej, rozmawiamy teraz przez Skype’a, Ty w Hiszpanii, ja w Polsce. Od czego to się wszystko zaczęło?

Andrzej Biesiekirski: Oj, pojechałeś z tym Kubicą. Ja tylko chciałem, żeby zimą ‘gupoty’ im po głowie nie chodziły (śmiech). Temat motocykli w naszej rodzinie pojawił się kilka lat temu, kiedy starszy brat Piotrka, Krzysiek, w wieku 12 lat zaczął przebąkiwać że chce skuter. Pomyślałem, że to niegłupi pomysł także dla mnie. Ale wiadomo, że im bardziej w las tym apetyty bardziej rosną. Szybko skończyło się na tym, że ja wylądowałem na klasycznym motocyklu a Krzysiek, który co prawda miał kartę motorowerową, ale chciał czegoś więcej niż skuter - na crossówce.

Ścigacz.pl: No dobrze, ale gdzie w tym wszystkim Piotrek?

Andrzej Biesiekirski: No i tu znaczącą rolę odegrał starszy brat. Będąc już w gimnazjum, u Krzyśka można było zauważyć, że zmieniają mu się priorytety niekoniecznie na te dobre - to zazwyczaj dość burzliwy okres w życiu młodego mężczyzny - nie byliśmy tutaj wyjątkiem. Natomiast temat motocykli i treningów offroadowych działał ewidentnie motywująco do zachowania pewnej samodyscypliny, co przekładało się na dojrzalsze postępowanie w szkole i w domu. Mając to doświadczenie postanowiłem Piotrka zainteresować sportem motocyklowym nie czekając aż i jemu zaczną zmieniać się priorytety.

Ścigacz.pl: Jak wyglądał początek przygody Piotrka ze sportem motocyklowym?

Andrzej Biesiekirski: Wiosną 2015 roku zaczął uczęszczać na treningi enduro do warszawskiej szkoły Pro-Motor. Pomimo, że lubił jazdę na motocyklu, to ze dwa razy musiałem go wołami ciągnąć na umówiony trening, a potem, jak czas dobiegał końca to podobnie jak z sofy, nie dawało się go ściągnąć dla odmiany z motocykla. Dość szybko przekonał się do "jasnej strony mocy" i od tego momentu nie trzeba już było go namawiać.

Ścigacz.pl: A skąd wziął się temat Moto3?

Andrzej Biesiekirski: Chwilę wcześniej byłem na zimowych wyjazdach na torach na południu Europy i tam poznałem Andrzeja Bezulskiego, którego syn Marceli właśnie skończył sezon w prestiżowej serii Moriwaki Junior Cup. Bardzo mi się spodobała ich relacja dzielenia wspólnej pasji i zaangażowanie Marcelego w podnoszenie swoich umiejętności. Dotarły też do mnie informacje, że klasa Moto3 Open w Polsce jest idealna dla młodzieży do stawiania pierwszych kroków w wyścigowym sporcie motocyklowym. Nasi trenerzy, którzy mieli bardzo fajne podejście do Piotrka i do nauki podstaw jazdy potwierdzili, że mały motocykl sportowy Moriwaki MD250 jest słuszną drogą w jego rozwoju.

Ścigacz.pl: Jak dalej rozwinęła się historia z tym motocyklem?

Andrzej Biesiekirski: Mieliśmy duże problemy z dostawą maszyny. Proces zakupu, który wydawał się prosty na początku, bardzo wydłużył się - o jakieś dwa miesiące. Tym samym uciekł nam temat WMMP na sezon 2015. W sumie Piotrek nie pojeździł na nim zbyt dużo w ubiegłym roku, Radom raz albo dwa, raz Poznań.

Ścigacz.pl: Jak to było z Hiszpanią?

Andrzej Biesiekirski: W międzyczasie Kamil - jeden z trenerów Pro-Motora - przesłał filmik z treningów jakie przeprowadza szkoła KSB Centro de Pilotaje w Walencji. Jeśli ktoś tego nie widział to musi zobaczyć. W domu mamy tradycję aktywnego wypoczynku, do tej pory co roku wakacje spędzaliśmy na półwyspie Helskim, gdzie wszyscy pływaliśmy na deskach. Synowie spędzali większość przerwy wakacyjnej na obozach windsurfingowych. Sport dobrze chłopakom robił, tyle, że po powrocie do Warszawy trudno było z kontynuacją, a deski zaczęły się przejadać. Pomyślałem, że w tym roku moglibyśmy spróbować Hiszpanii i przy okazji pobawić się na motocyklach. Krzysiek pojechał na enduro, a Piotrek do KSB. Nasi synowie rozkwitali w oczach, ustabilizował im się rytm dobowy, pojawiła się pasja i zaangażowanie.

Ścigacz.pl: Czyli na początku to był zwykły wyjazd wakacyjny? Dlaczego przeprowadzka?

Andrzej Biesiekirski: Od pewnego czasu zastanawialiśmy się z żoną nad ewentualnością przeprowadzki w cieplejsze strony, w szczególności, że większość mojej pracy wykonuję przez telefon i internet. Przemiana, którą obserwowaliśmy w naszych synach była tak ogromna, że zaczęliśmy się zastanawiać czy nie warto uchwycić tego momentu i zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby zapewnić im możliwość dalszego rozwoju pasji, a przy okazji charakterów. W drugim tygodniu pobytu dużo rozmawialiśmy z żoną, potem z chłopakami i ostatecznie trzech facetów przegłosowało w demokratycznych wyborach piękną mniejszość (dla której wiązało się to niestety z przerwaniem kariery zawodowej) . Muszę przyznać, że chłopcy wspięli się na wyżyny elokwencji i inspirującej perswazji - postanowiliśmy przenieść się do Walencji na jakiś czas.

Ścigacz.pl: Co Was tak urzekło, że zdecydowaliście się na taki odważny krok?

Andrzej Biesiekirski: Jak widzisz tych wszystkich małolatów na małych crossach przerobionych na supermoto, którzy "slajdami" jadą na kolanie między pachołkami i jak dodasz do tego, że jest względnie mało teorii, a największa wagę przykłada się, żeby uczniowie mieli "fun", to uwierz mi, że sam zrobiłbyś wszystko, żeby tam zostać jak najdłużej. Byliśmy po prostu w szoku.

PL: SkalextriK (ósemki) na Kawie w parach. Jorge Navarro z przodu a ja dotrzymuje mu towarzystwa. :)EN: SkalextriK on Kawa (eights) in pairs. In front Jorge Navarro and I'm accompanying him. :)

Opublikowany przez Piotrek Biesiekirski #74 Motorcycle Racing na 17 luty 2016

Ścigacz.pl: Ale co takiego się kryje pod tym wszystkim, jakaś tajemna magia?

Andrzej Biesiekirski: Przytoczę Ci tylko moje pierwsze rozmowy z Kike Bańulsem, założycielem i właścicielem tej szkoły:

"-Kike, Ty tutaj produkujesz championów, trochę jak w fabryce, prawda?

-Słuchaj, ja nie mam patentu na produkowanie championów, oczywiście fajnie jest jak moi uczniowie coś osiągają, ale popatrz, mam 100 uczniów w moich szkołach, a championów może być najwyżej trzech i to pod warunkiem, że jeżdżą w różnych kategoriach. I co? Mam wyprodukować 3 zadowolonych i 97 frustratów? To nie jest moim celem. Ja chcę, żeby moi uczniowie byli zadowoleni. Jeśli już to nazywać fabryką to jest to "fabryka radości". Tylko szczęśliwy jeździec może otworzyć gaz na full! Jeśli nie jesteś szczęśliwy to będziesz jeździł TYLKO poprawnie."

Zarówno ja i żona zauważyliśmy, że Kike na treningach pilnuje tej radości u wszystkich i to nam się bardzo spodobało. Nie ma tam, że "musisz". Jedyne co musisz, to dobrze się bawić. Wtedy będziesz się rozwijał i efekty same przyjdą.

Ścigacz.pl: Można się zgodzić, że to kwintesencja tego sportu. A czy jest w tym wszystkim jakaś metodologia?

Andrzej Biesiekirski: Tak, filozofia tej szkoły opiera się na prostych zasadach nauki przekraczania granicy przyczepności opon. Fizyka pokonywania zakrętów na dużym torze wyścigowym i na małym placu manewrowym jest identyczna. Wychodząc z założenia, że w wyścigach wygrywa ten kto lepiej balansuje na limicie przyczepności, instruktorzy skupiają się praktycznie tylko na tym elemencie. Kolejna rzecz to powtarzalność ćwiczeń. Mięśnie mają szanse nauczenia się danego zakrętu i wyrobienia sobie odruchów bezwarunkowych, kiedy jest pokonywany wielokrotnie pod rząd. Na torze jest to niewykonalne, bo kolejne zakręty różnią się od siebie. Dlatego Kike mówi, że jak chcesz tracić czas, idziesz na duży obiekt, jak chcesz się czegoś nauczyć, idziesz na placyk. Na przykład, Jorge Navarro trenuje tylko tu w KSB albo na flat tracku. Jego jazda na torze to tylko rundy mistrzostw świata i testy.

Seguimos con el entrenamiento de Jorge Navarro de cara al inicio del mundial.Aquí lo vemos junto con el piloto Polaco Peter.Escuela de pilotos - http://goo.gl/vcFKwiCursos perfeccionamiento -> http://goo.gl/qeGMpd#ksbsport #ksbeliteApúntate a nuestra escuela KSB en , en Madrid, en Cartagena ,en Galicia y en Segovia

Opublikowany przez KSB Sport - Centro de pilotaje na 8 marca 2016

Ścigacz.pl: Jak Piotrek odnalazł się w tej kuźni młodych talentów?

Andrzej Biesiekirski: Bardzo dobrze. Dużą rolę na pewno odegrało w tym znakomite podejście instruktorów. Został doceniony za swoją nieustępliwość, więc dostał przydomek "Pedro dos cojones" (Piotrek dwa jaja):) Szybko zaadoptował się do tych metod pracy i ćwiczy to samo, co jego utytułowani koledzy, czyli slalomy, ósemki, kontrolowane slajdy na specjalnie pomalowanym asfalcie, reakcje na start, no i oczywiście rywalizuje z nimi na sKalextriKu (mini tor wyścigowy). Wszystko odbywa się na czterech sprzętach, którymi się rotuje w zależności od wykonywanych zadań: Honda CRF 70, Kayo miniGP, Kawasaki KX 65/85 i Honda CBR 125. Piotrek ma te same zestawy ćwiczeń co wszyscy tyle, że robi ich więcej, żeby nadrobić czas do zawodników, którzy trenują od 5 roku życia. Wg Kike przepisem na sukces jest intensywność dobrze dobranych ćwiczeń.

Ścigacz.pl: Czy Ty też próbowałeś się z nimi pobawić, a przy okazji czegoś nauczyć?

Andrzej Biesiekirski: Tak, było całkiem zabawnie. Na pierwszej lekcji usłyszałem od trenera coś takiego: "widzę, że próbujesz pracować nad swoja pozycją. Nie przejmuj się pozycją, pochyl bardziej motocykl, dodaj więcej gazu i twoje ciało samo odnajdzie pozycję". W KSB dużą wagę przywiązuje się do szlifowania techniki tyle, że wiedzę dozuje się kawałkami, przez ćwiczenia, które dają dużo frajdy. Raz na jakiś czas tylko koryguje się czy tłumaczy dany aspekt. Dzięki temu bardzo szybko mija blokada przed wywrotką. I zacząłem przycierać kolanami, chociaż wcześniej nigdy mi się to nie zdarzyło. Zresztą na małym motocyklu nie jest to szczególnie trudne, czego jestem najlepszym dowodem (śmiech). Ogólnie bardzo polecam wszystkim bez względu na wiek, doświadczenie i gabaryty.

Ścigacz.pl: A czy nie miałeś nigdy obaw o to, że nakłaniasz do sportu wysokiego ryzyka i nie zawsze wszystko przebiega tak jak sobie tego życzymy?

Andrzej Biesiekirski: Skłamałbym, gdybym zaprzeczył. Tak, różne czarne scenariusze przechodziły mi przez głowę. Tyle, że szukaliśmy czegoś, co ich zaangażuje, z tym akurat zaskoczyło, a czas gonił. Zgłębiając temat zorientowałem się, że bardzo przykre historie zdarzają się niezwykle rzadko i nie jest to powód dla którego mielibyśmy zaprzestać uprawiania tego sportu. A ewentualne kontuzje studzą głowy i uczą radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Uznaliśmy, że lepiej będzie w życiu naszym synom, jeśli nauczą się radzić sobie z przeciwnościami losu teraz, niż mieliby rozpoczynać tę naukę kiedy już będą dorośli. Na dzień dzisiejszy Piotrek, jak i Krzysiek posiedli już tę wiedzę od strony praktycznej i widzę, że umocniło to ich charakter, pozytywnie doświadczyło i teraz lepiej sobie radzą w trudnych chwilach w innych dziedzinach życia, niż niejeden dorosły: jak pojawia się kłopot, to obserwuję podejście: "trudno, stało się, co teraz możemy z tym zrobić?" - co cieszy mnie jako rodzica.

PL: Katowanie SkalextriKa. 24.46. Do Navarro jeszcze dwie sekundy.EN: Mastering SkalextriK. 24.46. I need two seconds to match Navarro.

Opublikowany przez Piotrek Biesiekirski #74 Motorcycle Racing na 11 luty 2016

Ścigacz.pl: A co na to twoja małżonka, mama Piotrka?

Andrzej Biesiekirski: Przychodzi mi do głowy taki dowcip: "Co myśli żaba tuląc się do jeża? Miłość jest cierpieniem". Z jednej strony martwi się, ale z drugiej jest dumna z ich pracy nad sobą, postępów i rozwoju. W szczególności jak widzi kontrast pomiędzy obecnym, a poprzednim trybem życia - np. takie chodzenie spać. Przedtem nie można ich było zagonić do łóżek, a nawet jak się udało to potrafili potem wstać i zarwać nockę na online, a teraz po treningach wracają zmęczeni, szybko odrabiają lekcje, wyprowadzają psy, bo chcą wcześnie iść spać, żeby dobrze zregenerować się przed kolejnym treningiem! Ku naszemu zdziwieniu, oceny z takich ledwo-ledwo zmieniły się na piątki i szóstki.

Ścigacz.pl: Na koniec, czy masz jakieś przesłanie do innych rodziców, których dzieci garną się do sportu motocyklowego?

Andrzej Biesiekirski: Oczywiście! Jeśli zaakceptujecie ten sport jako rodzina, to zachęcajcie swoje pociechy do jazdy na torach kartingowych, a nie na ulicy i trenowania na placach manewrowych na małych motocyklach, mając na uwadze, że w tych warunkach ten sport jest względnie bezpieczny. Motocykle, zresztą chyba jak każda dyscyplina sportowa, uczą dojrzałości i według mnie są lepszą alternatywą, niż konsola, komputer czy imprezy. Zauważyłem, że jeśli ja coś wymyślę dla moich chłopaków to rezultaty są mizerne - np. mieliśmy epizod z golfem - jedyne co im się z tego podobało to jazda wózkiem po polu, zupełnie inaczej sprawy wyglądają jak sami w coś się zaangażują. Uważam, że kluczem do tego jest odkrycie i pielęgnowanie pasji. Radość z jazdy, rywalizacja z kolegami, walka z własnymi słabościami, cykl przygotowań własnego organizmu i sprzętu, wygrane i porażki, wzloty i upadki - to wszystko razem uczy młodych ludzi odpowiedzialności, pokory i szacunku w życiu codziennym.

Ścigacz.pl: Czy gdzieś można śledzić ich postępy?

Andrzej Biesiekirski: Tak, obydwaj mają swoje fanpage na Facebooku - wrzucamy tam zdjęcia, filmiki. Jak się przewinie do początku i porówna z obecnymi wpisami to widać różnicę.

https://www.facebook.com/KrzysiekBiesiekirski

https://www.facebook.com/Piotrek-Biesiekirski-74-Motorcycle-Racing-1718365861718557

Ścigacz.pl: Dzięki za rozmowę.

Andrzej Biesiekirski: Dziękuje!

Zdjęcia
Komentarze 9
Pokaż wszystkie komentarze
Autor:Qba 11/03/2016 21:51

Pozazdrościć rodziców ;)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę