Policja odzyskała motocykle. Właściciele nie zorientowali się, że pojazdy zostały skradzione
Mundurowym przede wszystkim dopisało szczęście, ale to nie zmienia faktu, że trzy motocykle wróciły do właścicieli zanim zdążyli zgłosić ich kradzież.
A wszystko zaczęło się w ostatnią soboę od rutynowej kontroli busa na ul. Kwiatowej w Gorzowie Wielkopolskim, co finalnie doprowadziło do zatrzymania kierowcy i pasażerów auta.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
W części transportowej busa znajdowały się trzy motocykle: Suzuki GHS-S1000, Kawasaki Z650 oraz KTM Duke. Podejrzenia mundurowych wzbudziły mętne tłumaczenia kierowcy co do pochodzenia jednośladów, brak dokumentów motocykli i tablic rejestracyjnych.
Dodatkowo okazało się, że motocykle miały założone pasywne zabezpieczenia antykradzieżowe, np. blokady kierowcy i kół. To bardzo charakterystyczne dla skradzionych motocykli, bo metoda złodziei jest banalnie prosta - podnoszą pojazd wraz z zabezpieczeniami i wnoszą do busa.
Po sprawdzeniu numerów VIN motocykli funkcjonariusze ustalili, że są to pojazdy zarejestrowane w Niemczech, ale nie figurujące w wykazie skradzionych motocykli. Dalsze czynności sprawdzające ujawniły, że właściciele nie wiedzieli o kradzieżach, które miały miejsce zaledwie kilka godzin wcześniej, w godzinach nocnych.
Motocykle pojadą teraz z powrotem do Niemiec, a dwóch 25-latków i jeden 21-latek są w poważnych kłopotach, bo poza podejrzeniem kradzieży, w busie znaleziono narkotyki, a dodatkowo kierowca był pod ich wpływem. Mężczyznom grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Odzyskane maszyny wyceniono na 150 tys. zł. Co stałoby się z motocyklami, gdyby nie zostały przejęte przez policję? Złodzieje najczęściej rozbierają pojazdy na części, natomiast elementy, które mogłyby posłużyć do identyfikacji maszyn, wyrzucają w lesie lub innym ustronnym miejscu.
Zdemontowane części trafiają na popularne portale aukcyjne, gdzie są oferowane w bardzo atrakcyjnych cenach i szybko sprzedane. Niestety walka z tym procederem nigdy się nie kończy.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze