Odcinkowe pomiary prędkości w Polsce rosną jak grzyby po deszczu. Gdzie je znowu postawili?
Nie można powiedzieć, że polscy kierowcy dopiero oswajają się z obecnością odcinkowych pomiarów prędkości, bo systemy te rozgaszczają się na naszych drogach od paru lat. Szybko okazało się, że są wyjątkowo skuteczne, więc wciąż powstają nowe. Gdzie?
Zamiast robić zdjęcie w jednym punkcie, jak tradycyjny fotoradar, taki pomiar sprawdza, ile czasu zajęło pokonanie konkretnego odcinka drogi. Kamery ustawione na początku i końcu trasy liczą czas przejazdu, a jeśli wynik jest za krótki w stosunku do obowiązującego ograniczenia prędkości, mandat gotowy. To rozwiązanie nie pozwala na klasyczne "zwolnię przed radarem i przyspieszę dalej" - trzeba jechać równo i zgodnie z przepisami przez cały monitorowany odcinek.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Efekty? W samym tylko 2024 roku systemy te zarejestrowały ponad 371 tysięcy przekroczeń prędkości. Rekordzistą jest zestaw zainstalowany w 2023 roku na A4 między Kostomłotami a Kątami Wrocławskimi - 81 529 wykroczeń w ciągu roku to wynik, który robi wrażenie. W obliczu takich statystyk CANARD nie zamierza zwalniać tempa i już zamówił 43 kolejne urządzenia. Część z nich już zaczęła działać - w lutym i marcu do sieci dołączyło pięć nowych lokalizacji.
Jedną z nich jest droga wojewódzka nr 801 w województwie lubelskim, gdzie między Matygami a Gołębiem działa pomiar od 5 lutego. To odcinek długości około 5,6 km, na którym obowiązuje ograniczenie do 70 km/h. Kilka dni później, 7 lutego, odcinkowy pomiar zaczął działać także w Nowej Dębie, w woj. podkarpackim - na DK9 trzeba uważać przez ponad 1,8 km i nie przekraczać 50 km/h.
Koniec lutego przyniósł kolejny zestaw - 27 lutego uruchomiono system na A2 między węzłem Konin Wschód a MOP Kuny w Wielkopolsce. To już solidny kawałek trasy - ponad 11 kilometrów. Samochody osobowe mogą tam poruszać się z prędkością 140 km/h, ale kierowcy ciężarówek muszą pilnować się bardziej - limit wynosi 80 km/h.
W marcu odcinkowe pomiary pojawiły się w jeszcze dwóch lokalizacjach. Na DK20 w woj. pomorskim, między Borczem a Babim Dołem, trzeba trzymać się 90 km/h (osobówki) lub 70 km/h (ciężarówki) na odcinku długości 2,7 km. Z kolei na S14, między Pterykozami a Dobroniem w woj. łódzkim, system nadzoruje 5,4 km drogi. Tutaj ograniczenia zależą od kierunku jazdy: w stronę Łodzi można jechać 120 km/h, w stronę Wrocławia - 110 km/h. Dla ciężarówek standardowo obowiązuje 80 km/h.
Przekroczenie prędkości wiąże się oczywiście z konsekwencjami finansowymi. Mandaty zaczynają się od 50 zł i 1 punktu karnego za drobne przewinienia do 10 km/h, a kończą na 2500 zł, a nawet 5000 zł oraz 15 punktach za jazdę powyżej 70 km/h ponad limit. Warto też pamiętać o zasadzie recydywy - jeśli w ciągu dwóch lat popełnisz to samo wykroczenie drugi raz, wysokość mandatu automatycznie się podwaja.
Takie rozwiązania mogą niekiedy irytować zmotoryzowanych, ale statystyki nie kłamią - odcinkowe pomiary naprawdę działają. Kierowcy nie mają już miejsca na "sprinty między radarami", a jazda z przepisową prędkością przestaje być tylko teorią. Z mojej osobistej praktyki zauważyłem jednak pewien problem z OPP. Jeśli chodzi o wspomniany system na A4 koło Wrocławia, w miejscu końca OPP tworzą się korki, a niekiedy pojazdy niebezpiecznie zwalniają. Dlaczego? Część kierowców poniewczasie orientuje się, że byli pod okiem kamer OPP i chcą wydłużyć czas przejazdu. Jest już oczywiście za późno, ale próbują i generują niebezpieczne sytuacje na autostradzie.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze