Harley do busa i u¶miech od ucha do ucha. Chorwacja w zimie to strza³ w 10.
O tej formie aktywności motocyklowej już nie raz wspominaliśmy, a nawet publikowaliśmy na ten temat osobny film:
Zobacz film: MotoVaning, co to jest i o czym trzeba wiedzieć »
Tym razem to ja w połowie listopada udałem się na południe Europy w poszukiwaniu ostatnich promieni podczas gdy Rafał wygrzewał się już gdzieś w Hiszpanii.
Koncepcja MotoVaningu jest prosta. Wkładamy motocykle do busa i jedziemy na miejsce jazdy, odpuszczając podróże prostymi i nudnymi odcinkami dróg. Ma to sporo zalet. Do busa można zmieścić więcej motocykli, prowadzić na zmianę i przebyć konkretną odległość w dość szybkim czasie i to w miarę ekonomicznie (zwykle bus spali nieco niej paliwa niż 3 motocykle, które podróżują w jego wnętrzu lub na przyczepie samochodu osobowego). Ale to nie koniec pozytywnych elementów tej formy podróżowania. Na wyjazd możemy zabrać motocykle, którymi niekoniecznie chciałoby się nam monotonnie jechać kilka tysięcy kilometrów.
Na tegoroczną, jesienną wyprawę do Chorwacji zabrałem Harleya-Davidsona XR1200x (materiał o nim jest tu:
Zobacz film: Harley-Davidson XR1200x z 2009 roku »
Od poprzedniego mojego poprzedniego wyjazdu do Chorwacji, na jaki zabrałem Suzuki V Strom 800DE (możecie obejrzeć w tym filmie:
Zobacz film: Suzuki V Strom 800DE test długodystansowy w Chorwacji »
myślałem, że to miejsce w tym czasie, to wręcz wymarzone miejsca na trasę właśnie na XR. Na tegoroczną wyprawę, tak jak poprzednio, udałem się z Robertem i Darkiem. Tym razem wszystkie sprzęty pasowały do siebie niemal idealnie. Robert zabrał żonie Triumpha Thruxtona, a Darek swoje wypieszczone Kawasaki Z900RS. Na taką krótką, trzydniową trasę wzdłuż chorwackiego wybrzeża trudno sobie wymarzyć fajniejszy zestaw: nie za szybkie, nie za wolne, idealnie sprawujące się na nadmorskich wirażach.
Nasza tegoroczna trasa rozpoczęła się w miejscowości Senj, gdzie za 20 €/3 dni pozostawiliśmy busa na prywatnym parkingu i ruszyliśmy w stronę Dubrownika. Naszego celu nie osiągnęliśmy i dojechaliśmy tylko do Lovište, ale bez żalu. Dla nas to droga była celem, a nie konkretne miejsce. Chorwackie wybrzeże po sezonie sprawia wrażenie nieco ospałego, ale nie mieliśmy z żadnego problemu z funkcjonowaniem. Zawsze udało się smacznie zjeść i bezpiecznie przenocować. W dodatku dość ekonomicznie, gdyż za najdroższy nocleg dla 3 osób zapłaciliśmy 80€.
Jeśli ktoś jeszcze waha się przed taką wprawą, zachęcam do obejrzenia naszego filmu z wyprawy. Mamy 2 wersję - nieco krótszą i dłuższą, którą żartobliwie nazwaliśmy reżyserską. Ta druga jest umieszczona na naszym kanale z myślą o wszystkich tych, którzy podczas zimowej, chandry lubią pooglądać motocyklowe widoki i posłuchać dźwięku silnika. Wrzućcie sobie na ekran zamiast kominka z Netflixa i pomyślcie, czy niebawem samemu nie wybrać się w te miejsca:
Zobacz film: Harley-Davidson XR1200x w turystyce. MotoVaning w Chorwacji »
Jeżeli masz więcej czasu, to zobacz wersję reżyserską, w której podaję więcej szczegółów całego wypadu:
Zobacz film: MotoVaning Harleyem w Chorwacji. Wersja rozszerzona (reżyserska) »


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze