tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Motocyklem do Azerbejdżanu, czyli może by tak zamoczyć nogi w morzu Kaspijskim Triumph Tlo premium Tiger prawdziwa przygoda 08-03
NAS Analytics TAG

Motocyklem do Azerbejdżanu, czyli może by tak zamoczyć nogi w morzu Kaspijskim

Autor: Bartłomiej Czapiga 2019.04.17, 11:48 Drukuj

Zaczęło się niewinnie - Jacek, spoglądając na Morze Czarne, rozmarzył się i zaproponował kolejny wyjazd. Padło hasło: Baku, Azerbejdżan. Ma tam znajomych i chciałby ich odwiedzić, na motocyklach oczywiście. I tak zrodził się POMYSŁ, aby... zamoczyć nogi w morzu Kaspijskim.

Powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B. Wyprawę zaplanowaliśmy na 3 tygodnie ze startem w maju, ale że sprawy zawodowe się troszkę skomplikowały, wyjazd trzeba było przesunąć o ponad miesiąc później. Zahaczymy jednak o święto, więc z jednym dodatkowym dniem urlopu można będzie wyprawę przedłużyć o kolejne dwa dni. Postanowione. Urlop zaklepany. Pogodę się dogra.

Trasa do pokonania to około 10 000 km w dwie strony. W jedną stronę prowadzi nas przez Turcję, wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego. Powrót - jeszcze się wahamy między Rosją, a znów Turcją. Rosja - 1000 km mniej, zysk na cenie paliwa i kolejny kraj do odhaczenia, ale za to nudne, płaskie przestrzenie do pokonania (z wyjątkiem terenów przygranicznych z Gruzją). Rosja to również skomplikowana procedura wizowa. Turcja, zaś kusi krajobrazami oraz sporą ilością obiektów i ciekawych miejsc do zobaczenia w drodze powrotnej.

Zakładamy że noclegi będą się zdarzać w namiocie, więc ekwipunek biwakowy trzeba skołować. Dla nowicjuszy wyzwanie. Mnóstwo pytań: co zabrać, w co zapakować? Jakie przebiegi dzienne i co po drodze zobaczyć? I jakie motociuchy zabrać w tamte rejony? Przebieg trasy będziemy opisywać na fanpage jak również na naszym Instagramie.

O serwisie motocykli nie ma co wspominać - to norma przed każdym sezonem, a co dopiero przed taką wyprawą. Dziewięcioletnia Yuasa czasem się buntuje, więc lepiej wymienić na nowy (wybór pada na akumulator o zwiększonej pojemności). Wymieniam żarówki na mocniejsze, poprawiam instalację elektryczną halogenów. Zakupiłem nawigację na taką z androidem, żeby móc stosować dowolne, darmowe mapy.

Udało mi się też znaleźć miejsce na narzędziówkę. Opony mam dość nowe, teoretycznie powinny wytrzymać. Jacek kupił na wiosnę nowy zestaw ogumienia, więc nawet uprawiając lokalną turystykę, nie powinno mu tych opon zabraknąć. Zaznaczyć musimy, że nasze maszyny nie należą do najnowszych. Moja ma już 70 tys. km przebiegu, Jacka mniej o 30 tys. km.

Planowanie wyprawy zaczynamy od przeglądania internetu. Przeczytaliśmy prawie cały. Szukamy ciekawych miejsc do odwiedzenia, informacji o warunkach na drodze, ekwipunku. Czytamy mnóstwo poradników, relacji, reportaży. Oglądamy filmowe relacje. Przy okazji ładujemy się pozytywnymi emocjami.

Potem decyzje zakupowe. Namiot - ja kupiłem Fjord Nansen Sierra II, można go rozbić w deszczu (ale nie ma przedsionka). Jacek ma z przedsionkiem (Coleman) - ale jak będzie padać to z rozbiciem na sucho będzie problem. W co ten majątek zapakować? Kufry mamy - niewielki procent trasy będzie po szutrach, więc może nie poodpadają. Bierzemy i boczne, i centralne.

Ale torby na sprzęt kempingowy by się przydały. Mój wybór pada na rollbag 45l marki Amphibious, a w nim podróżować będzie samopompująca się karimata (zajmuje mniej miejsca), niewielki śpiwór (Coleman ma w ofercie mały objętościowo), namiot, jakieś krzesło kempingowe. Mam też przygotowany zestaw naczyń kempingowych ze sklepu wędkarskiego. Jacek weźmie butlę z gazem. Z głodu nie pomrzemy, choć polować nie zamierzamy.

Dla lepszej komunikacji, a także dla bezpieczeństwa i możliwości wzajemnego ostrzegania się na drodze przed niebezpieczeństwami zakupiliśmy interkomy. W Mołdawii ich brak o mało nie zakończył się dla mnie tragicznie, gdy straciłem na chwilę czujność poszukując Jacka w lusterkach.

Jacek wpadł na pomysł, aby poszukać wsparcia w firmach, które produkują lub zajmują się dystrybucją wyposażenia dla motocyklistów. Skoro mamy fanpage i Instagrama, to można na nich umieszczać - oprócz relacji - także recenzje rzeczy pozyskanych od sponsorów np. odzieży motocyklowej. I to był pomysł "na medal". Pierwsza odezwała się firma RedLine, która udostępniła nam do testów odzież z Outlastu. Jest nią koszulka termoaktywna z długim rękawem. Zachęciło to Jacka do dalszego poszukiwania sponsorów. Ja ze swojej strony zaprojektowałem naklejkę z logiem naszego teamu. Zamówiliśmy partię tych naklejek w drukarni, bo przecież reklama dźwignią handlu. Trzeba powiadomić ludzi, że istniejemy.

W międzyczasie odezwała się kolejna firma SECA - producent odzieży motocyklowej, który zaproponował nam do testowania kurtki (STREAM III), spodnie (HYBRID II) oraz buty (ADVENTURE STX), a także rękawice (SUMMER WAY). Producent zauważył też na naszym FanPage’u z poprzedniej wyprawy, że miałem ich kurtkę, co pewnie zachęciło go do wsparcia podczas realizacji naszego nowego projektu. Osobiście jestem optymistycznie nastawiony do testów, ponieważ wcześniejsze doświadczenia z tym producentem mam pozytywne.

Znalazłem na jednym moto-blogu check-listę rzeczy wartych (lub koniecznych) do zabrania na wyprawę. Sporo tego, ale nie wszystko jest wymagane w naszym przypadku (wiele rzeczy jest opcjonalne), a spray do łańcucha przy moim czy Jacka cardanie wydaje się zbędną fanaberią. Część rzeczy będziemy brać jako jeden komplet na dwóch, aby zmniejszyć masę pojazdów. Trzeba będzie tę listę wydrukować dla sprawdzenia, czy czegoś nie zapomniało się zabrać. Nie wszystko można dokupić w trasie…ot choćby paszportów czy wiz.

Azerbejdżan to niewielki kraj z długą historią. Uznawany jest za kolebkę chrześcijaństwa. Jego terytorium pokrywają w centrum rozległe równiny, na północy wysokie góry Kaukazu, na wschodzie góry Karabachu, a na południu Góry Talysh.  Ukształtowanie terenu i położenie geograficzne powoduje, że w Azerbejdżanie można wyróżnić 9 (z istniejących 11) stref klimatycznych.

Polacy mogą w nim przebywać maksymalnie 30 dni na podstawie wizy, którą można sobie samemu wyrobić przez stronę internetową. Jej koszt to 23 dolary. Przy wjeździe do Azerbejdżanu trzeba jednak uważać, aby w paszporcie nie mieć pieczątki wjazdowej do Górskiego Karabachu. To autonomiczna republika w obszarze Azerbejdżanu, która znajduje się w stanie konfliktu z Azerami. Wjazd do niej jest tylko od strony Armenii i wyklucza późniejszy wjazd do Azerbejdżanu z powodu uznania za nielegalne przekroczenie granicy Azerskiej.

Jeszcze nie wiemy do końca co chcemy zobaczyć podczas naszej podróży. Na pewno kilka dni spędzimy w Baku zwiedzając miasto i odpoczywając po tygodniu w siodle. Z ciekawych miejsc być może zwiedzimy Xınalıq - miejscowość w północnym Azerbejdżanie, w rejonie Quba, na Kaukazie, Lachicz - miasto kowali i Pałac Chanów w Szeki. Chcielibyśmy zobaczyć również wulkany błotne, malowidła naskalne, wieczny ogień (płonące skały) oraz kolorowe skały w rejonie Khizi.

Z ciekawostek architektury terenu warto zatrzymać się na chwilę w Çənlibel Park w Xaçmaz, czy obok domu z butelek w Ganja. Zielone, lesiste tereny południowej części kraju (Istisu) zachęcają do spacerów wśród dzikiej przyrody. Można tam, w parku narodowym Hirkan, zobaczyć tzw. drzewo żelazne, znane z książki o Piętaszku. W zachodniej części kraju umiejscowione jest urokliwe jezioro Goygol. W północno-zachodniej części znajduje się rezerwat Zagatala, w którym występują unikatowe rośliny i ptactwo. Do tego parę punktów w Gruzji, a i Turcja kusi swoimi atrakcjami.

Do Azerbejdżanu musimy dojechać przez Turcję, do której również potrzebujemy wizę. Koszt wizy do Turcji to 20 dolarów. Można ją uzyskać od ręki za pośrednictwem strony internetowej. Natomiast sprawa wizy do Rosji jest bardziej skomplikowana. Ze względu na rodzaje wymaganych dokumentów i konieczność rezerwacji noclegów, jej wyrobienie czasem lepiej zlecić jakiejś agencji pośrednictwa, która za około 500 zł taką wizę nam załatwi.

Do wyjazdu zostało jeszcze 2 miesiące. Przez ten okres trzeba dograć ekwipunek, dokumenty - a także sprawy zawodowe. Będzie to również okres przygotowań do napisania obszernej relacji z podróży, w której oprócz opisu samego przebiegu zawrzeć trzeba będzie recenzje moto-ciuchów, w szczególności firmy SECA, która ubierze nas w wyżej wymienioną odzież i obuwie. Tak jak z podróży do Odessy, i tu przewidujemy również relację filmową - a próbkę naszej twórczości można podglądnąć na naszym fanpage. Zapraszamy do jego śledzenia oraz do zobaczenia na trasie.

  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę