tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 MZ ETZ 250/251 - powrót do przeszłości NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11

MZ ETZ 250/251 - powrót do przeszłości

 

Historia

MZ ETZ. Słynna... nie, to złe słowo. Legendarna Etla, której byt w Polsce można porównać do Vespy we Włoszech lub Hondy Cub w Azji. Z tą różnicą, że Etla zjadała oba te motocykle pod względem osiągów. ETZ 250 przyszedł na świat w 1981 roku. Był prosty, mocny i dostępny, a to wystarczyło, aby dosiadła go ogromna rzesza ludzi. Osiem lat później jego miejsce zajął ETZ 251, z silnikiem o pojemności 250 cm3 zamontowanym w ramie ETZ 150. Etla straciła na wadze i zyskała na dynamice. MZ to nie liga Komarów, Simsonów i Ogarów. To użytkowy naked swoich czasów, ówczesna Yamaha Fazer, czy Honda Hornet. Motocykl praktyczny, uniwersalny, ale i dynamiczny. I ta hipnotyzująca praca na wolnych obrotach...

Technika

21 Km i 28 Nm to wartości, których nie powstydziła by się żadna nowa 250-tka. Co więcej, silnik ów moment obrotowy rozwijał w interesujący sposób. Do 3000 obr/min nie działo się nic ciekawego, aby po przekroczeniu tej liczby wyrwać do przodu z impetem dźganego jelenia. Niektórym się to nie podobało, ale młodzi gniewni rządni wrażeń mieli stale uśmiechnięte facjaty. ETZ 250 bywa nawet dziś wykorzystywana do stuntu. Tak, stuntu. Recepta jest prosta: wycisnąć z silnika ile się da, strzelić z korby, wymienić silnik. Proste rozwiązania są doskonałe same w sobie.

Dlaczego warto go mieć?

MZ to jeden z najlepiej wykonanych motocykli „dla ludu". Odpowiednio serwisowane egzemplarze mogą nawijać całkiem pokaźne przebiegi. Jasne, że mają wady i czasami się psują, ale ilość części zamiennych jest tak duża, że nie ma problemu z naprawą. Inna sprawa, że na rynku wtórnym jest tak dużo Etli, że można je kupować hurtowo. Dla wielu MZ ETZ stanowi ogromną wartość sentymentalną. Przypomina młodzieńcze lata spędzone na wsi, dzidowanie bez uprawnień na szutrach, zapach spalin jednocylindrowego dwusuwa w powietrzu, podwożenie koleżanek z warkoczami. MZ ETZ to jedno wielkie wspomnienie, które można sobie nabyć za śmieszne pieniądze. Za dobrze utrzymaną sztukę 1500 zł? Proszę bardzo. Za dodatkowe 500 zł można kupić dwie zapasowe MZy na części. Problemy? Elektryka. Jest ona jak deszcz. Po prostu pada i nie można nic na to poradzić. Oprócz zalutowania całej wiązki lub wymiany na nową. W „250" sprzęgło umieszczono na wale korbowym za pomocą klina, który przy ostrej jeździe może zostać zerwany, powodując obracanie się kosza sprzęgłowego na wale (efekt podobny do ślizgającego się sprzęgła). Gumowy o-ring przy pompie hamulcowej szybko się zużywa, co powoduje wyciek płynu hamulcowego. Obecnie używanie mixolu wymiera, ale nawet kiedy był to popularny sposób wzbogacania mieszanki, nie zabezpieczał silnika w 100%. Kupując dziś ETZ 250 koniecznie trzeba jej zafundować porządny olej 2T. Wad sporo, to prawda. Ale szczerze mówiąc, można je wszystkie wyeliminować patentami, które otworzą usta Mac Gyverowi. Tanie części, tani serwis, prosta budowa, spora frajda z jazdy i wycieczka w lata młodości. Kwestia, czy MZ jest klasykiem chyba nie podlega dyskusji.

MZ ETZ 150 2
MZ ETZ 2
MZ ETZ 150 3
MZ ETZ 250 3
MZ ETZ 250 4

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę