tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Lindner po debiucie w ADDC 2019: "jestem o niebo mądrzejszy"
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Lindner po debiucie w ADDC 2019: "jestem o niebo mądrzejszy"

Autor: Informacja prasowa 2019.04.08, 10:06 Drukuj

Arkadiusz Lindner wrócił właśnie do Polski z rajdu Abu Dhabi Desert Challenge, który okazał się bardzo wymagający zarówno dla niego, jak i jego maszyny. W ciągu pięciu ciężkich dni ścigania się po pustyni Liwa, łódzki zawodnik poznał prawdziwy przedsmak rajdu Dakar, w którym wystartuje już w przyszłym roku.

29. edycja Abu Dhabi Desert Challenge była bardzo nieprzewidywalna już od samego początku. Wielu zawodników, w tym także Arkadiusz Lindner i jego zespół, przybyli do Zjednoczonych Emiratach Arabskich na kilka dni przed rozpoczęciem rajdu, aby zaaklimatyzować się i przyzwyczaić organizmy do pustynnego słońca i wysokich temperatur. Na miejscu okazało się jednak, że jest deszczowo i zimno jak na tamtejsze warunki. Dopiero w dniu rozpoczęcia rajdu na stałe powróciło palące słońce i temperatury przekraczające 40 stopni Celsjusza.

Polski zawodnik z Łodzi miał świadomość tego, że nagła i wysoka zmiana temperatur może być dla niego groźna, dlatego starał się oszczędzać siły. Przez ponad 200 km pierwszego odcinka specjalnego Arek jechał dobrym, równym tempem i wszystko szło zgodnie z planem. Jednak przez źle dokręcony na strefie tankowania camelbak jego zapas wody niestety skończył się na około 50 km przed metą. Skutkowało to odwodnieniem i znaczącym spadkiem tempa jazdy. Arek dojechał do mety, ale był w bardzo słabej kondycji fizycznej, a pełnię sił odzyskał dopiero pod koniec następnego dnia, w którym niestety, za sprawą zerwanego roadbooka, znacznie zwolnił tempo w ostatniej części drugiego oesu, szukając strzałek, śladów i innych zawodników na horyzoncie.

Gdy wydawało się już, że od trzeciego etapu będzie mógł w końcu odrabiać straty do uciekających w klasyfikacji generalnej rywali, los zesłał mu kolejną lekcję pokory w postaci przegrzewającego się układu hamulcowego. Problem okazał się bardzo poważny i trudny do rozwiązania. 39-letni kierowca quada Can-am szukał wszelkich sposobów, które pozwoliłyby mu na płynna jazdę. Najbardziej skutecznym rozwiązaniem było po prostu nie używanie hamulców i pozbycie się płynu z układu, aby nie powstawało ciśnienie, a to wiązało się ze zdecydowanie wolniejszą jazdą.

Po czwartym etapie i nocnej pracy mechanikanad przebudową systemu hamowania udało się rozwiązać największe problemy oraz dać nadzieję na możliwość podjęcia walki z rywalami w ostatnim dniu rajdu. Plan się sprawdził, a jedyny w stawce quad z napędem na dwie osie dojechał do mety piątego etapu na drugim miejscu, mimo jeszcze innych technicznych niedomagań maszyny, które towarzyszyły Arkowi także w ostatnich dwóch dniach ścigania. Kilka elementów wciąż skutecznie wpływało na utratę cennego czasu przejazdu. Są one do wyeliminowania, gdyż dopiero w skrajnie gorących warunkach dały o sobie znać mimo, wielu testów przeprowadzanych wcześniej w Europie. Zespół znalazł już rozwiązania, ale wymagają one dopracowania, aby kolejne rajdy, rozgrywane w równie skrajnie gorących warunkach przebiegły już bez podobnych problemów.

- Wbrew pozorom bardzo się cieszę z przebiegu całego rajdu, ponieważ jestem o niebo mądrzejszy. Pomimo tych wszystkich problemów, które zabrały mi na pewno kilkadziesiąt minut, osiągnąłem i tak satysfakcjonujący wynik. Wszystkie te sytuacje potwierdziły, że w motorsporcie często na wynik mają wpływ najdrobniejsze szczegóły. Dużo wcześniej trzeba umieć przewidzieć problemy, które mogą pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie, a jak już się to przewidzi, to trzeba także znaleźć rozwiązanie i przetestować je przed rajdem. Ten rajd był dla nas poligonem doświadczalnym przed nadchodzącym Dakarem. Wiemy, co musimy jeszcze dopracować i poprawić, a bez testów na takich terenach jak ten w Abu Dhabi nie moglibyśmy nawet myśleć o ukończeniu Dakaru. Najważniejsze jest jednak to, że mam wspaniały zespół, który jest w stanie przenosić góry oraz realizować nawet najbardziej skomplikowane i, wydawać się mogło, niemożliwe projekty. Dziękuję więc całemu squadowi Lindner Team za wykonanie kolejnego, tak ważnego zadania na naszej "#drodze do Dakaru" - podsumowuje Arkadiusz Lindner.

Kolejny etap drogi do Dakaru Arkadiusza Lindnera to dziesięciodniowy maraton Silk Way Rally, który rozpocznie się 6 lipca w rosyjskim Irkutsku, a zakończy w chińskim Dunhuang. Zapraszamy na instagram Arkadiusza Lindnera, gdzie zawsze znajdziecie najświeższe informacje oraz relacje wydarzeń, a także na fanpage’u zespołu Kingsquad Lindner Bros oraz stronę lindner91.com

Fot. Serwis prasowy Lindner team

  NAS Analytics TAG

Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę