tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Honda Monkey - podróż za niejeden uśmiech [TEST]

Honda Monkey - podróż za niejeden uśmiech [TEST]

Autor: Konrad Bartnik 2018.10.30, 14:33 4 Drukuj

Maluch Hondy powrócił w naprawdę wielkim stylu. Nie stracił nic z charakteru, za który pokochały go miliony użytkowników. Jednocześnie jest teraz w pełni nowoczesnym motocyklem, wykorzystującym dobrodziejstwa współczesnej technologii.

Historia Hondy Monkey od początku związana jest z dobrą zabawą. Model ten narodził się w 1961 roku jako Z100, jedna z atrakcji w japońskim motoryzacyjnym parku rozrywki, należącym do Hondy. Silnik z modelu Super Cub, mikroskopijne rozmiary i intensywnie czerwony kolor - to wystarczyło, by zachwycić gości Tama Tech Park. Ze względu na gabaryty i rozrywkowy charakter, Z100 bardzo szybko zyskał przydomek “Monkey Bike”.

W 1964 pojawiła się na rynku japońskim wersja produkcyjna CZ100, a początek globalnego sukcesu “Małpki” to rok 1967, kiedy jako Z50M, wyposażona w motorowerowy silnik 49 cm3, trafiła do Europy, a chwilę później do USA. Motocykl, a raczej motorynka, miała składane siodło i kierownicę, dzięki czemu mogła być przewożona w bagażniku samochodu. Stała się bardzo popularnym gadżetem. W różnych wersjach model ten był produkowany do 2017 roku, kiedy ostatecznie poddał się presji najnowszych norm emisji spalin.

Okres żałoby fanów Monkeya nie trwał jednak długo. W sezonie 2018 pojawiło się jego najnowsze wcielenie, tym razem z silnikiem klasy 125. Klasyczne, żółte i czerwone malowania, żywcem wyjęte z pionierskich lat tego modelu, zachwyciły i wzbudziły ogromny entuzjazm. Moda na gadżety w stylu retro trwa w najlepsze, a Honda umiejętnie to wykorzystuje - i bardzo dobrze! Nowy Monkey jest jak dla mnie jednym z najbardziej spójnych i najlepiej wyglądających motocykli na rynku - nawet biorąc pod uwagę jego ewidentną “kabaretowość”.

Honda Monkey 125 test 03

Uroczy liliput

Pierwsze wrażenie kogoś nie obytego z poprzednim wcieleniem Monkeya, to obcowanie z motocyklem w skali 1:2. Wszystko jest tu jakby o połowę mniejsze. Mała rama, mały zbiornik, małe koła, mały silnik, małe siodło, a na to wszystko pakuje się redaktor Bartnik, 115 kg żywej biomasy. I śmiesznie, i strasznie jednocześnie. Zanim jednak przejdę do opisów nierównej, ale bardzo dzielnej walki Monkeya z moim gabarytem, warto przyjrzeć się szczegółom, bo to one budują doskonały obraz tego motocykla. W moich oczach to mikro-scrambler w najlepszym wydaniu.

Mała Honda tym różni się od innych modeli stylizowanych na retro, że jest przede wszystkim niewielkim, ale bardzo uczciwym kawałkiem metalu. Plastikowe elementy to jedynie boczne osłony, przełączniki na kierownicy, obudowa lampy, małe osłony widelca i kilka drobiazgów. Więcej grzechów nie pamiętam - najmłodsza “Małpka” to klasyk pełną gębą. Stalowa rama, zbiornik paliwa, wahacz i chromowane błotniki, do tego okrągłe lampy i kierunki, a także stylowa kanapa z przeszyciami i złoty odwrócony widelec. Zastosowano tu również bardzo fajny zabieg stylistyczny - wahacz i sprężyny pary tylnych amortyzatorów malowane są w kolorze nadwozia, co daje naprawdę znakomity efekt.

Nowa Honda Monkey zachwyciła mnie od momentu, kiedy zobaczyłem jej pierwsze zdjęcie z targów. W znakomitym, żółto-białym malowaniu wygląda jak wprost przeniesiona z roku 1970 - dla porównania archiwalną reklamę prezentujemy obok. Projektantom niemal w pełni udało się zachować charakter tego pojazdu, a jednocześnie uczynić go nowoczesnym. Honda użyła do tego środków, które zawsze się sprawdzają. W klasycznych, okrągłych obudowach lamp i zestawu wskaźników czai się nowoczesna elektronika - oświetlenie LED i cyfrowy wyświetlacz. Współczesna technologia jest tu jednak podana dyskretnie i smacznie.

1970-honda-z50a

Co w małpce piszczy

Na szczęście nie piszczy nic - mechanika Hondy zawsze stała na wysokim poziomie. Monkey napędzany jest bardzo sprawnym singlem 125 cm3, chłodzonym powietrzem. Silnik współpracuje z równie bezproblemową skrzynią biegów o czterech przełożeniach. Jednostka generuje moc nieco ponad 9 KM, co w połączeniu z długimi przełożeniami ewidentnie wskazuje na turystyczno-rekreacyjny charakter tej maszyny.

Jazda Hondą Monkey ma być po prostu znakomitą zabawą i odprężającym doświadczeniem. Zero spiny, zero ciśnienia na wynik. Mimo tego, motocykl doskonale radzi sobie w ruchu miejskim - przyśpieszenie jest wystarczające, by nie musieć odgryzać sobie ręki, byle tylko nie dać się złapać wąsatemu Meksykaninowi za kierownicą Ubera.

Z osiągami Monkeya wiąże się mała anegdotka, otóż od początku testu miałem marzenie, by przekroczyć magiczną barierę 100 km/h, przynajmniej licznikowo. Próbowałem w różnych pozycjach i konfiguracjach, także w śladzie aerodynamicznym za ciężarówką. Wszystko na nic, na wyświetlaczu pojawiała się cyfra 99 i ani centa więcej. Tu od razu muszę zauważyć, że w ostrym słońcu wskazania przyrządów są mało czytelne.

Dopiero po uważnym obejrzeniu “zegara” pod światło, dotarło do mnie, że w sekcji prędkościomierza jest miejsce na tylko dwie cyfry. Można więc uznać, że psychologiczna granica setki jest jak najbardziej do osiągnięcia, ale żeby to udokumentować, będziecie potrzebowali smartfona z GPS. Oraz kuracji odchudzającej, jeśli podzielacie moje podejście do gastronomii, gdyż...

Miękkie podbrzusze

… gdyż Honda Monkey, sama ważąca tylko 107 kg, kocha pięknych, młodych, a przede wszystkim szczupłych użytkowników. Z tylnego błotnika straszy naklejka, grożąca wyimaginowanym palcem - “maksymalna waga kierowcy i bagażu: 105 kg”. Szybki rachunek sumienia… mam w końcu w domu maszynę, która w trzy sekundy startuje do setki i jest to waga łazienkowa. No cóż, z kaskiem, plecakiem, odzieżą motocyklową i ciężkim poczuciem humoru, skazałem biednego małpiszona na dźwiganie ok. 120 kg. Cóż, życie na krawędzi (zawału).

Co zrobił ten piękny motocykl, przygnieciony workiem ziemniaków ubranym dla niepoznaki w srebrny kask? To, co zrobiłby każdy, przywalony obowiązkami ponad jego siły. Przysiadł jak pracownik biurowy pod trzydziestoletnim kredytem i toksycznym przełożonym. Na zdjęciach doskonale widać stan amortyzatorów w trybach “z Bartnikiem” i “bez Bartnika”. Skok zawieszenia, wynoszący ok. 100 mm z przodu i z tyłu, to jest w tym przypadku, proszę państwa, bardzo krótki skok do basenu bez wody.

Przód również jest mięciutki i przy hamowaniu malowniczo buja motocyklem. Monkey zatrzymuje się jednak bardzo sprawnie, a w zakrętach trzyma linię. W stosunku do poprzednika znacząco poprawiono układ hamulcowy. Teraz na obu 12-calowych kołach pracują pojedyncze tarcze, a przednia współpracuje z nowoczesnym ABS-em.

Spodziewałem się takiej reakcji zawieszenia na moją postać doczesną, więc nie robię afery. Dziesiątki firm akcesoryjnych z pewnością chętnie zaoferują twardsze sprężyny do nowego Monkeya, tak, by nawet najlepiej odżywieni fani mogli skorzystać z jego uroków. W końcu mała Honda to od lat jeden z najchętniej przerabianych jednośladów. Aż prosi się o kilka dodatków, nie tylko poprawiających właściwości jezdne, ale też podkreślających jego jajcarski charakter.

Honda Monkey 125 test 53

Nie tylko gadżet

Wydawałoby się, że taki mikrus może być jedynie sympatyczną ciekawostką. Tymczasem jest to pełnoprawny, bardzo praktyczny motocykl - zwłaszcza w mieście. Bez trudu przeciska się nawet przez najwęższe szczeliny, podjeżdża pod krawężniki i dzielnie pokonuje odcinki szutrowe. Ma bardzo wygodną kanapę, wysoko umieszczoną kierownicę i sensowny układ podnóżków.

Zbiornik paliwa o pojemności zaledwie 5,6 litra pozwala na przejechanie ponad 200 km. Jest to motocykl jednoosobowy, seryjnie pozbawiony możliwości przewozu bagażu - trzeba więc zdać się na plecak. Wśród elementów akcesoryjnych znajdziemy natomiast bardzo stylowy, chromowany bagażnik.

Maluch klasy premium

Honda Monkey jest piękna i znakomicie wykonana. Jest też Hondą, czego skutek jest łatwy do przewidzenia - jej cena powoduje nerwowe drgania powieki nie tylko u studentów. Aby wejść w posiadanie tego pojazdu, trzeba wyjąć prawie 17 tysięcy zł. Jest to więc propozycja zdecydowanie w segmencie premium.

W zamian otrzymamy motocykl niepowtarzalny, rzucający się w oczy, bardzo dobrze jeżdżący i radzący sobie w mieście. Honda Monkey budzi sympatię otoczenia dokładnie taką, jak szczeniak wyprowadzony na pierwszy spacer do parku - zostaje błyskawicznie otoczona przez uśmiechnięte twarze z maślanymi oczami. To nieco ponad 100 kg czystych i wyłącznie pozytywnych emocji.

Dane techniczne

silnik: Chłodzony powietrzem, 1-cylindrowy, 4-suwowy, 2-zaworowy, SOHC
pojemność skokowa: 125 cm3
moc: 9,4 KM (6,9 kW) / 7000 obr./min.
moment obrotowy: 11 Nm / 5250 obr./min.
system paliwowy: wtrysk elektroniczny PGM-FI
system chłodzenia: powietrze
rozrusznik: elektryczny
skrzynia biegów: manualna, 4-stopniowa
sprzęgło: wielotarczowe, mokre
rama: stalowa typu backbone
zawieszenie przednie: Widelec teleskopowy odwrócony, skok 100 mm
zawieszenie tylne: Wahacz z dwoma amortyzatorami, skok 104 mm
hamulec przedni: 220 mm, pojedynczy tarczowy, ABS
hamulec tylny: 190 mm, pojedynczy tarczowy
opona przednia: 120/80-12 65J
opona tylna: 130/80-12 69J
systemy dodatkowe: ABS
długość/szerokość/wysokość: 1710 x 755 x 1029 mm
rozstaw osi: 1155 mm
masa: 107 kg
zbiornik paliwa: 5,6 l
zużycie paliwa: ok. 2 l/100 km
prędkość maksymalna: ponad 100 km/h
Zdjęcia
Honda Monkey 125 test 53Honda Monkey 125 test 56
Honda Monkey 125 test 25Honda Monkey 125 test 28
Honda Monkey 125 test 27Honda Monkey 125 test 33
Honda Monkey 125 test 34Honda Monkey 125 test 35
Honda Monkey 125 test 36Honda Monkey 125 test 37
Honda Monkey 125 test 38Honda Monkey 125 test 47
Honda Monkey 125 test 48Honda Monkey 125 test 49
Honda Monkey 125 test 50Honda Monkey 125 test 51
Honda Monkey 125 test 52Honda Monkey 125 test 24
Honda Monkey 125 test 54Honda Monkey 125 test 55
Honda Monkey 125 test 26Honda Monkey 125 test 57
Honda Monkey 125 test 58Honda Monkey 125 test 59
Honda Monkey 125 test 60Honda Monkey 125 test 61
Honda Monkey 125 test 62Honda Monkey 125 test 63
Honda Monkey 125 test 39Honda Monkey 125 test 40
Honda Monkey 125 test 41Honda Monkey 125 test 42
Honda Monkey 125 test 43Honda Monkey 125 test 44
Honda Monkey 125 test 64Honda Monkey 125 test 45
Honda Monkey 125 test 46Honda Monkey 125 test 65
Honda Monkey 125 test 66Honda Monkey 125 test 67
Honda Monkey 125 test 06Honda Monkey 125 test 32
Honda Monkey 125 test 31Honda Monkey 125 test 68
Honda Monkey 125 test 30Honda Monkey 125 test 29
Honda Monkey 125 test 01Honda Monkey 125 test 02
Honda Monkey 125 test 03Honda Monkey 125 test 07
Honda Monkey 125 test 08Honda Monkey 125 test 04
Honda Monkey 125 test 05Honda Monkey 125 test 09
Honda Monkey 125 test 16Honda Monkey 125 test 10
Honda Monkey 125 test 13Honda Monkey 125 test 11
Honda Monkey 125 test 14Honda Monkey 125 test 15
Honda Monkey 125 test 12Honda Monkey 125 test 17
Honda Monkey 125 test 18Honda Monkey 125 test 19
Honda Monkey 125 test 22Honda Monkey 125 test 21
Honda Monkey 125 test 20Honda Monkey 125 test 23
Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: To ja 03/11/2018 11:39

Z przyjemnością.

Odpowiedz
Autor: Kamil 03/11/2018 10:23

Obraź się... ;)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

reklama

sklep Ścigacz

    na górę