tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Gdy kumple Ci wystawi i sam jedziesz na zlot. O utracie szacunku dla autorytetw
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Gdy kumple Ci wystawi i sam jedziesz na zlot. O utracie szacunku dla autorytetw

Autor: Marek Harasimiuk 2021.07.18, 19:51 Drukuj

W poprzedniej mojej opowiastce "Jaki jest najlepszy wiek do jazdy motocyklem" zacytowałem profesora wytrzymałości materiałów, który zadał pytanie egzaminacyjne mojemu koledze. Otóż i mnie się coś podobnego przydarzyło. Na egzaminie z historii Rosji profesor, którego ogromnie ceniłem za wiedzę i sposób jej przekazywania na wykładach, zadał mi na wstępie pytanie.

"Proszę mi podać datę dzienną uwłaszczenia chłopów w Polsce".

NAS Analytics TAG

Dotyczyło to ukazu cara Aleksandra II w czasie trwającego jeszcze, choć dogorywającego, Powstania Styczniowego (1863). Car chciał tym gestem doszczętnie wytrącić możliwości dobrowolnego wstępowania chłopów w szeregi powstańcze, składające się głównie ze szlachty i rozmaitych miejskich żywiołów jak rzemieślnicy, urzędnicy, inteligencja czy rozmaici sprzedawcy. Od siebie dodam, że hołdując zasadzie, iż należy jak najlepiej znać dzieje i postępowanie naszych najlepszych przyjaciół i (zwłaszcza) wrogów, bardzo się interesowałem historią Rosji i Niemiec. W tamtych czasach obowiązywało na ziemiach polskich dwojakie datowanie. Pierwsze, było wspólne dla całej Europy w tym Polski (kalendarz gregoriański od końca XVI w),  a drugim posługiwała się rosyjska, zaborcza, władza (za sprawą cerkwi prawosławnej), trzymająca się kalendarza juliańskiego (jeszcze od samego Juliusza Cezara). Nota bene kalendarz gregoriański jest dużo dokładniejszy niż juliański. Różnica wynosiła 12 dni.

"Którą datę mam podać, 19.02 czy 2.03?". Przeleciało mi przez myśl. Niestety nie była to błyskawica i po kilku sekundach (dosłownie) profesor wygłosił sentencję. "Proszę Pana, to tak jakby Pan nie znał daty chrztu Polski!, Proszę indeks!". Totalnie mnie zamurowało i nie zdążywszy się wysłowić nad moimi wątpliwościami tej cholernej różnicy 12 dni, znalazłem się na korytarzu. Cios był tym dotkliwszy, że naprawdę znałem historię Rosji i na dodatek bardzo lubiłem i ceniłem profesora. Teraz na korytarzu spoczywała kupka popiołów, w której nie iskrzyła się żadna iskierka szacunku. "Dlaczego mnie tak sponiewierał? Za co?". Potem oczywiście (niestety) utwierdziłem się w swoim braku szacunku do profesorskiej empatii, kiedy w drugim podejściu zdałem "śpiewająco", a prof. obdarzył mnie ledwie "trójką" (pamiętał ten mój pierwszy raz).

No dobrze a co to ma wspólnego z motocyklami i jazdą na nich?

Na pewno wielu motocyklistom, używającym swojego pojazdu do turystycznego zwiedzania Polski oraz bliższej i dalszej zagranicy, przydarzyło się coś takiego. Wyjazd już pod względem logistycznym "zaklepany". Zorganizowane są trasy, dzienne przebiegi, miejsca noclegów. Mamy już zgromadzone fundusze i niezbędne do wyjazdu rzeczy. Wygospodarowaliśmy czas na urlop. Ba, jest już umówiona ekipa, fajnych, sprawdzonych kumpli, która nam będzie towarzyszyć. Najlepiej 4-5 osób. I nagle przed wyjazdem okazuje się, że towarzystwo rozprysło się nam jak "bańka mydlana". Każdy ma oczywiście jakieś, niezwykle ważne powody, dla których  w ostatniej chwili odwołuje wyjazd. Zostajemy się z "palcem w d… po łokieć". Jechać czy...? Oczywiście i mnie się takie sytuacje zdarzały. Najbardziej pamiętam swój wyjazd, kilkanaście już lat temu, do Estonii na zlot. Miało nas jechać kilku, a pojechałem sam. Do Jogevy nieopodal Tartu (dawniej Dorpat) dotarłem w dwa dni i jakoś bez stresu osamotnienia. Na zlocie to mnie nawet nagrodzili, gdyż najlepiej trafiałem gumowym kaloszem do koszykarskiej obręczy. Jak widać i takie konkurencje bywają! Będąc w Estonii postanowiłem, już bezpośrednio po zlocie, nie wracać i objechałem ten niewielki, ale ciekawy kraj. Tylko że każdy nocleg (z reguły w namiocie) to była (wspomagana piwkiem) pustka i zapatrzenie w gwiazdy oraz własne myśli. Na dodatek siekły komary, a z nimi ciężko było jakoś przeżywać wspólnie refleksje nad spotkanymi ludźmi, obejrzanymi krajobrazami i obiektami architektury. Najsmutniejszy wieczór był, "w przepięknych okolicznościach przyrody", nad brzegiem Bałtyku. Piaszczysty brzeg usiany był ogromnymi granitowymi głazami polodowcowymi. Wracający do swoich domów rybacy, udostępnili mi nocleg w swoim domku, w którym trzymali osprzęt rybacki. Siedziałem zapatrzony w morze (nawet komary dały sobie spokój) i te moje dwa piwka wcale mnie jakoś nie chciały rozweselić. Tak, my motocykliści, kiedy jedziemy gdzieś w trasę, to jesteśmy wystarczająco "sami ze sobą". Dlatego kiedy przychodzi wieczór, to znakomicie mieć koło siebie bratnią duszę i coś szklącego się w garści. Pewnie tutaj kryje się tajemnica, dlaczego tak chętnie jeździmy na rozmaite zloty. Zwłaszcza te, na których spotkamy osobników o podobnych zainteresowaniach.

A ile tego typu sytuacji, kiedy kumple nagle znikając, zostawiają człowieka samego z jego problemem, przydarza nam się w życiu? Tutaj taki slogan (nie daj Boże, aby nas to dotyczyło!): "Masz telefon to sobie poradzisz". Nie mam doświadczenia ani sportowej (tor), ani terenowej (wyprawy przez bezdroża) jazdy. Ale tam na pewno i to w sytuacjach dużo bardziej ekstremalnych niestety stwierdzamy, że osoba, do której mieliśmy zaufanie i szacunek, nagle przestała być naszym "guru".

Jest takie stwierdzenie, że : "tylko prawda jest ciekawa", ale czy my na pewno chcielibyśmy takiej prawdy doświadczyć? Tutaj rodzi się pytanie: czy, jeśli i ile razy, możemy się dać nabrać przez kogoś, kto nas zawiódł? Czas leczy rany! Tylko ile czasu musi upłynąć, aby nasze rany się zabliźniły? Zwłaszcza że każdy ma swój indywidualny system immunologiczny! Ja rozmaite "zdrady" związane z wyjazdami gdzieś "w świat" rozmaitym kolegom już wybaczyłem. Ale jak widać tego profesora, to do dziś pamiętam. Widocznie bardzo zranił moje ego znawcy dziejów naszego ogromnego wroga/przyjaciela (obydwie wersje są prawdziwe).

Jak najwięcej wspólnych, przyjacielskich wyjazdów życzę wszystkim moim turystycznym kolegom motocyklowym! Sezon zrobił się bowiem naprawdę znakomity, a Polska to przepiękny kawałek świata.

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

NAS Analytics TAG
Zobacz rwnie

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    NAS Analytics TAG
    na gr