Dwa nowe OPP na naszych drogach. Jeden z nich ju¿ zosta³ rekordzist±
CANARD dorzucił właśnie kolejne kilometry pod kontrolą kamer i tym razem mowa o naprawdę długim fragmencie drogi. Od poniedziałku działają dwa nowe odcinkowe pomiary prędkości, które maja za zadanie dyscyplinować kierowców.
Pierwszy z nowych systemów uruchomiono na autostradzie A2 pomiędzy węzłem Mińsk Mazowiecki a węzłem Janów. To aż 17,4 km jazdy pod ciągłą obserwacją, co czyni ten odcinek jednym z dłuższych w kraju. Obowiązują tu standardowe limity, czyli 140 km/h dla samochodów osobowych i motocykli oraz 80 km/h dla ciężarowych. Drugi OPP pojawił się na drodze ekspresowej S8 na obwodnicy Nadarzyna. Ten fragment jest znacznie krótszy, bo liczy 3,2 km, a dopuszczalne prędkości wynoszą odpowiednio 120 km/h i 80 km/h.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Przypomnijmy jeszcze, że odcinkowy pomiar prędkości działa inaczej niż klasyczny fotoradar, który łapie jeden moment. W przypadku OPP pojazd jest rejestrowany na wjeździe w kontrolowany fragment i ponownie przy jego opuszczaniu. System oblicza średnią prędkość z całego przejazdu i jeśli wynik nie zgadza się z przepisami, po kilku dniach przychodzi korespondencja, której nikt nie lubi. To rozwiązanie wyjątkowo skuteczne, bo eliminuje popularny manewr gwałtownego hamowania tuż przed słupkiem i natychmiastowego odkręcania gazu zaraz za nim.
Na drogach szybkiego ruchu, gdzie dopuszczalne wartości wynoszą 120 km/h lub 140 km/h, OPP wymusza utrzymanie równego tempa przez kilka albo kilkanaście kilometrów. Efekt jest zauważalny, bo ruch się uspokaja, a jazda staje się bardziej przewidywalna. Nie oznacza to jednak, że wszyscy pogodzili się z takim stanem rzeczy. Inwencja drogowa zmotoryzowanych ma się dobrze i wciąż pojawiają się próby obchodzenia systemu. Najprostszy sposób polega na opuszczeniu trasy przed końcem mierzonego odcinka, jeśli po drodze znajduje się węzeł lub zjazd. Wtedy system nie ma kompletu danych do wyliczenia średniej prędkości. GITD otwarcie przyznaje, że nie każdy zjazd da się objąć pełnym nadzorem ze względów technicznych i organizacyjnych.
Oczywiście są też inne niewyszukane metody, jak na przykład jazda blisko większego pojazdu, zabrudzona tablica rejestracyjna czy manewry pasem ruchu w newralgicznych punktach. Tyle że takie "sztuczki" nie mają za bardzo sensu, bo nowoczesne instalacje OPP są znacznie sprytniejsze niż stare fotoradary. Urządzenia rejestrują obraz z kilku perspektyw, a algorytmy potrafią analizować przejazd wielokrotnie i wyłapywać nienaturalne skoki prędkości.
Warto podkreślić, że mówimy tu o zjawiskach występujących na drodze pod kontrolą OPP, ale nie zachęcamy do kombinowania. Inna rzecz, że skala działania systemów do odcinkowego pomiaru prędkości rośnie z roku na rok i liczby mówią same za siebie. W 2025 r. w Polsce funkcjonowało około 70-71 OPP przez CANARD, obejmujących autostrady, drogi ekspresowe oraz wybrane drogi krajowe. Tylko w pierwszej połowie 2025 r. systemy te zarejestrowały ponad 263,8 tys. przekroczeń prędkości. Do końca trzeciego kwartału zeszłego roku 69 lokalizacji wygenerowało ponad 373 tys. wykroczeń, co czyni OPP jednymi z najbardziej zapracowanych narzędzi nadzoru drogowego w Polsce.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze