Brytyjska legenda w nowym wcieleniu. Thunderbolt znów uderza
Motocyklowy świat właśnie dostał solidny zastrzyk adrenaliny dzięki marce BSA, która na targach EICMA 2025 pokazała światu zupełnie nową interpretację swojego klasyka.
Tym razem Thunderbolt wraca nie jako ciężki brytyjski cruiser, ale jako zwinny, lekki adventurer gotowy na szutry, błoto i dalekie wyprawy poza asfalt. Classic Legends, indyjski właściciel marki, wyciągnął z archiwów wszystko, co najlepsze i ubrał to w nowoczesną technologię, tworząc maszynę, która waży mało, pali mało i daje maksimum frajdy. Brzmi obiecująco? Nawet bardzo.
Serce tego jednośladu to chłodzony cieczą, czterosuwowy singiel o pojemności 334 centymetrów sześciennych z głowicą DOHC. Oddaje prawie 30 koni przy ośmiu tysiącach obrotów, co w połączeniu z sześciobiegową skrzynią i masą własną na poziomie lekkiej kategorii daje oczekiwaną zwinność. Zawieszenie przygotowane na prawdziwe wyzwania to widelec upside-down ze skokiem 200 milimetrów z przodu i tylny amortyzator z regulacją napięcia wstępnego oferujący 180 milimetrów ugięcia. Wysoki prześwit i solidna płyta pod silnikiem sprawiają, że kamienie i korzenie przestają być problemem.
Elektronika stoi na najwyższym poziomie. Trzy tryby ABS dostosowane do deszczu, asfaltu i terenu plus kontrola trakcji oraz antyhoppingowe sprzęgło, czynią jazdę bezpieczną nawet w najtrudniejszych warunkach. Na pokładzie mamy nawigację krok po kroku, łączność Bluetooth i gniazdo USB, więc telefon nigdy nie padnie w środku lasu. Zbiornik 15,5 litra przy minimalnym apetycie na paliwo pozwala zapomnieć o stacjach benzynowych na cały dzień szaleństwa. To może się udać.
Aby zrozumieć skalę tego powrotu, trzeba cofnąć się do 1861 roku, kiedy w Birmingham powstała firma Birmingham Small Arms Company. Najpierw produkowała karabiny dla armii Jej Królewskiej Mości, potem rowery, a od początku dwudziestego wieku motocykle, które stały się synonimem brytyjskiej solidności. Oryginalny Thunderbolt z lat 1962-1972 to był powietrznie chłodzony, równoległy twin 654 centymetry sześcienne, 46 koni i prędkość maksymalna ponad 160 kilometrów na godzinę. Amerykańscy bikerzy kochali go za wygodę, niezawodność i codzienną przydatność. Produkcja padła w 1972 roku pod naporem japońskiej konkurencji, ale duch marki przetrwał.
Dziś Classic Legends stawia na wspólną platformę dla BSA, Jawy i Yezdi, zachowując przy tym indywidualny charakter każdej z nich. Thunderbolt 2026 to pierwszy tak poważny krok w segmencie lekkiego adventure i jednocześnie jasny komunikat, że brytyjska legenda wraca na salony z pełną mocą. Targi EICMA 2025 to dobre miejsce, żeby pokazać, że BSA znowu chce być graczem pierwszej ligi. Czy to się uda?
W tej chwili zapowiedzi są hurraoptymistyczne. BSA Thunderbolt 2026 ma połączyć klasyczną brytyjską duszę z indyjską jakością wykonania, która przecież potrafi być niezła. Nowy model gotowy na produkcję w 2026 roku ma spore szanse, żeby podbić serca nowych pokoleń motocyklistów. Zobaczymy jeszcze, jak to wszystko wyjdzie w przysłowiowym praniu.


Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze