tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Komentarze do: Motocykl zaczyna się od 100...
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
Komentarze 138
Pokaż wszystkie komentarze
Autor: konrad600r 11.01.2011 22:15

Witam, przed kupnem pierwszego poważnego motocykla spędziłem godziny czytając fora internetowe, wertując strony o podobnej tematyce. Pytanie "co wybrać na pierwsze moto" nosi w sobie pierwiastek filozoficzny. Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Wszelkie porady, opinie są pyłem wobec marzeń, upodobań i prawdziwej pasji. Motocykl kupujemy po to aby żyć, nie po to aby umrzeć. Moim pierwszym motocyklem stała się yamaha Thundercat YZF600 '98. Byłem pewny, że poradzę sobie z mocą 105km. Byłem pewny że to właściwy wybór, wybór intuicyjny, który okazał się spełnieniem moich marzeń. Wcześniej miałem praktykę z simsonem sr50, komarem, motorynką i jawą50. W wieku 20 lat, poczułem że pora przesiąść się na coś większego. Wiedziałem oczywiście, że skaczę na głęboką wodę... Jeśli, ktoś na słabe nerwy lub nieodpowiednie podejście do motocykla nie powinien decydować się na taki zakup. Jeśli chodzi o umiejętności, oczywiście takowych nie miałem. Umiejętności można nabyć, można nauczyć się wielu rzeczy nabierając coraz większej wprawy poprzez praktykę. Liczy się to co siedzi w głowie początkującego motocyklisty. Potrzebna jest świadomość własnych możliwości, szacunek do samego siebie i do motocykla. Osoba nieodpowiedzialna w ogóle nie powinna decydować się na jazdę motocyklem. Trzeba pamiętać, że to nie motocykl wyznacza granice możliwości lecz motocyklista! Osobiście nie lubię gdy coś mnie ogranicza. Zdecydowałem się na Cata ponieważ mnie przerasta, jest dla mnie wyzwaniem. Nie kierowałem się tym, jaki motocykl byłby dla mnie odpowiedni, lecz tym, czy ja jestem odpowiednią osobą na taki właśnie motocykl. Pierwszy sezon na moim Thundercacie dostarczył mi wiele frajdy i przygód. Jestem bardzo zadowolony z motocykla. Obyło się bez niebezpiecznych sytuacji, których oczywiście nie prowokowałem. Szanuję swoje życie, szanuję motocykl, mam do niego respekt. Uważam na innych użytkowników dróg, ponieważ potrafią zaskakiwać... Nie ma nieodpowiednich motocykli, są tylko nieodpowiedni motocykliści do takich czy innych maszyn. Nie ma odpowiednich czy nieodpowiednich maszyn na początek.

Odpowiedz
Autor: Paweł 03.03.2010 12:56

"co kupić na pierwsze moto"?......W moim przypadku oznaczało, że miałem już upatrzoną 600te (miałem 23 lata) ale się jej bałem i szukałem poparcia u znajomych, że dasz sobie rade, śmiało kupuj, a nie - zacznij od 250, wszystko w swoim czasie itp...I wydaje mi się, że większość z nas jak pyta - czuje podobnie. Po 4 sezonach (ca. 20 tys. km), pierwszym slizgu na piachu w zakręcie (ca 70km/h - pech to pech), szkole jazdy itp...wciąż się uczę. Rok temu sprzedałem (musiałem) pierwsze moto jakim jeździłem - GSX-R 600 K2. ALE po pierwszej rundzie po swojej okolicy zastanawiałem się jak ją sprzedać bo byłem przerażony. Z biegiem lat wydaje mi się, że nie był to dobry wybór, ale takie były moje pierwsze "kroki". Denerwują mnie wypowiedzi - to po co Ci sport skoro nie wykorzystujesz jego możliwości?, czy kup litra bo 600 to za mało... Odpowiedź jest prosta - nie wykorzystuje bo nie jestem na torze a sporty mnie najzwyczajniej w świecie "kręcą", a litra nie kupie bo 600 w zupelności mi wystarcza. Nikt początkującym nie odpowie wprost czy kupić większą czy mniejszą pojemnościowo maszynę, ale mój przypadek pokazuje, że można kupić 600 i dać sobie radę, choć jak mam być szczery - nie polecam na początek. A dałem sobie radę, bo prędkość dobierałem do umiejętności (których de facto nie miałem). I co najważniejsze – ta prędkość. Zgadza się, można się zabić nawet na przykładowej 250, ale wybierając maszynę bądźcie świadomi, że apetyt na prędkości rośnie w czasem. Kolejność jest taka - wolno, szybciej, szybko, b.szybko...i tu przychodzi moment, jak dostrzegłem, że część z nas pozostaje przy b.szybko a część zwolni (na podst. doświadczeń moich i kumpli którzy jeżdzą 3-10 lat). Na mniejszej (czyt. >600) nie będzie tego problemu, bo nie rozpędzi się do takich prędkości, a po drugie - nie będzie was prowokowała do szybkiej jazdy mocna maszyna jaką niewątpliwie jest 600. Pamiętajcie, że nikt nie planuje wypadku, a jeżdżąc ponad miare swoich możliwości na szali stawiacie swoje życie. Odpowiadając nie wprost na pytanie „co na pierwsze moto” – na nast. sezon chce kupić moto i kreci mnie Haya, jest wygodna, szybka i piękna zarazem. Ale bagatszy o kilka sezonów jazdy - pewnie pozostane przy czymś, co jest wygodniejsze niż 600, ciut mocniejsze ale dużo słabsze niż 1000.

Odpowiedz
Autor: krakken 08/05/2012 21:33

kawa z750 wazy 240kg.

Odpowiedz
Autor: Nowy 17.02.2010 01:42

Witam wszystkich Wiem, że trochę po spam-uje ale po to forum aby pytać... Chciałem zapytać o Horneta 600 na pierwszy motor co sądzicie na temat kupna troszkę jednak większego niż proponowane w artykule? Może powiem coś o sobie (co powino ułatwić wam osąd jeśli tylko jest możliwe takie ułatwienie) mam 22 lata ,180cm i waże około 90 kg Prawko kat B mam 4 lata i w miesiącu przejeżdzam około 4 tys kilometrów( wiem, że B to nie A ale jednak już daje mi to jakąś znajomość ruchu miejskiego i " kultury" na naszych wspaniałych drogach) dodatkowo jestem człekiem który preferuje płyną jazde tzn kompletnie nie rozumię ludzi którzy jeżdzą gaz - hamulec, kat. A zrobiłem w zeszłym roku moje doświadczenie z motorem jest tak naprawdę żadne bo jazdy na komarze i kursu do egzaminu nie będę wliczał gdyż komar to nie motor a na kursie byłem uczony ,że przedniego hamulca nie powinienem w ogóle używać tak więc standardowy kurs 100000 ósemek a potem miasto zdaje sobie sprawę, że czeka mnie nauka od podstaw zatem dlaczego zastanawiam się nad Hornetem? 1. Sprawdzałem już kilka motorów i w nim siedzi mi się najlepiej 2. Jechałem nim jeszcze przed egzaminem (bardzo niedługą trasę bo szwagier kupił nowy i chciał się pochwalić i nie mam problemu z wysokością ani utrzymainiem go w sensie oczywiście wolnej jazdy bo zdaje sobie sprawę z tego, że co innego jest karnąć się a co innego jezdzić) 3. 600 a nie 500 wiadoma rzecz mowa o niej w artykule 4. Co będę ukrywał podoba mi się:) Tak naprawdę jestem chory na Fazera ale słyszałem ze hornet jest bardziej elastyczny(nie wiem czy to prawda proszę nie krzyczeć tylko podpowiedzieć) dlatego ewentualnie wybrał bym Horneta Co do artykułu to naprawdę dobry i" podziwiam" ludzi że chcą litrówkę na pierwszy motor jak ja się zastanawiam czy 600 to nie za wielki kawał bydlaka

Odpowiedz
Autor: nowy 17.02.2010 01:39

Witam wszystkich Wiem, że trochę po spam-uje ale po to forum aby pytać... Chciałem zapytać o Horneta 600 na pierwszy motor co sądzicie na temat kupna troszkę jednak większego niż proponowane w artykule? Może powiem coś o sobie (co powino ułatwić wam osąd jeśli tylko jest możliwe takie ułatwienie) mam 22 lata ,180cm i waże około 90 kg Prawko kat B mam 4 lata i w miesiącu przejeżdzam około 4 tys kilometrów( wiem, że B to nie A ale jednak już daje mi to jakąś znajomość ruchu miejskiego i " kultury" na naszych wspaniałych drogach) dodatkowo jestem człekiem który preferuje płyną jazde tzn kompletnie nie rozumię ludzi którzy jeżdzą gaz - hamulec, kat. A zrobiłem w zeszłym roku moje doświadczenie z motorem jest tak naprawdę żadne bo jazdy na komarze i kursu do egzaminu nie będę wliczał gdyż komar to nie motor a na kursie byłem uczony ,że przedniego hamulca nie powinienem w ogóle używać tak więc standardowy kurs 100000 ósemek a potem miasto zdaje sobie sprawę, że czeka mnie nauka od podstaw zatem dlaczego zastanawiam się nad Hornetem? 1. Sprawdzałem już kilka motorów i w nim siedzi mi się najlepiej 2. Jechałem nim jeszcze przed egzaminem (bardzo niedługą trasę bo szwagier kupił nowy i chciał się pochwalić i nie mam problemu z wysokością ani utrzymainiem go w sensie oczywiście wolnej jazdy bo zdaje sobie sprawę z tego, że co innego jest karnąć się a co innego jezdzić) 3. 600 a nie 500 wiadoma rzecz mowa o niej w artykule 4. Co będę ukrywał podoba mi się:) Tak naprawdę jestem chory na Fazera ale słyszałem ze hornet jest bardziej elastyczny(nie wiem czy to prawda proszę nie krzyczeć tylko podpowiedzieć) dlatego ewentualnie wybrał bym Horneta Co do artykułu to naprawdę dobry i" podziwiam" ludzi że chcą litrówkę na pierwszy motor jak ja się zastanawiam czy 600 to nie za wielki kawał bydlaka

Odpowiedz
Autor: Kastor 04.02.2010 20:15

Artykuł bardzo dobry, oby tylko dał do myślenia wielu młodym napaleńcom. Osobiście mam już czwarte moto. Zaczynałem klasycznie od ER-5. Jeden sezon przejeżdżony na Kawie pozwolił mi przynajmniej przypomnieć sobie czym jest jazda na motocyklu. Nie obyło się oczywiście bez typowych błędów podczas pokonywania winkli. Teraz cieszę się że posłuchałem swojego zdrowego rozsądku, a nie co niektórych "doświadczonych" kolegów doradzających mi na początek min. CBR 600. Dzięki temu mam możliwość podzielić się z wami swoimi doświadczeniami. W kolejnym sezonie sprzedałem Kawę i przesiadłem się na FZS 600 99r. Jazda Fazerkiem dawała mi masę przyjemności z jazdy, ponadto po przejeżdżeniu nią jednego sezonu zdawałem sobie sprawę, że wciąż nie wykorzystuję w pełni jej możliwości i szybko to napewno nie nastąpi. Efekt był taki, że kolejnym motocyklem jaki zakupiłem była również Fazerka 600, tyle że o 3 lata młodsza z 2002 r. Zawsze marzyłem o motocyklu stricte sportowym, dlatego zdecydowałem się w końcu na przesiadkę na ZX6R. Pomimo, że była to również klasa 600, co dla niektórych nikczemna i nie warta zachodu, to dla mnie był to kolejny olbrzymi skok do przodu. Sposób oddawania mocy, technika prowadzenia były nieporównywalne z FZS 600. Kiedy czytam, jak młodej, niedoświadczonej osobie proponuje się na pierwszy motocykl sportową 600, to mam tylko nadzieję, że ten młokos będzie miał więcej zdrowego rozsądku, aniżeli jego "doświadczony" doradca.

Odpowiedz
Autor: Michał 21/04/2010 03:22

W sumie mam podobne "doświadczenie" w jeździe na motocyklach. Motorynka, wsk, a później... CBR 1000f :D Póki co żyję i mam się dobrze, jednak już zauważyłem, że kilka razy kwestię przeżycia pozostawiłem swojemu szczęściu. Czasem trudno o rozsądek mimo starań... Już pierwsze metry po wyjechaniu na asfalt przejechałem bokiem... Duża moc, słaba przyczepność no i moja nadgorliwość. W moim liczącym około 400km "doświadczeniu" zdążyłem już: -poznać życzliwość niektórych kierowców samochodów - spryskiwacze (mam już gotowy plan na zemstę w następnych takich sytuacjach, jeżeli kierowca będzie robił to celowo) -poznać z innej perspektywy stan Polskich dróg - niemiłe zaskoczenie oderwanym brzegiem asfaltu przy wyprzedzaniu, poza tym w Polsce motocyklista ma do wyboru 3 tory jazdy: koleina 1, koleina 2, przestrzeń między koleinami - często z wieloma nierównościami, których nie rozprostowały jeszcze koła samochodów -pouczyć się awaryjnego hamowania - na szczęście najpierw dobrowolnie w odludnym miejscu, a później w sytuacji kiedy zdziwiony i wystraszony kierowca zajeżdżał mi drogę - jechałem 50 km/h, jednak mimo wszystko byłem dla niego wielkim zaskoczeniem, pojawiając się przed nim z ledwie już trzymającym się ziemi tylnym kołem -nauczyć się, aby nie pochylać za bardzo motocykla przy próbie zawrócenia w miejscu (na nawierzchni o słabej przyczepności) -poćwiczyć świadome używanie przeciwskrętu -zaskoczyć policjantów swoją przepisową jazdą w terenie zabudowanym xD -nauczyć się czerpania satysfakcji z ostrożniejszej, wolniejszej i rozsądniejszej jazdy, oraz stopniowego zdobywania doświadczenia. Zauważyłem, że tak jak i w przypadku samochodu najpierw musiałem się trochę wyszaleć i znaleźć w kilku nieciekawych sytuacjach, a dopiero później przychodził rozsądek. Możliwe, że wielu motocyklistów nie ma szczęścia dożyć do tego etapu (czyli do prawidłowej oceny swoich "umiejętności" i jazdy w sposób odpowiedni do nich). Pierwszy motocykl o niższej mocy w jakiś sposób chroni przed zbyt ryzykownymi szaleństwami już na samym początku, ale jak widać da się też zacząć od mocniejszych motocykli. Niestety jednak nauka (często na własnych błędach) może skończyć się drastyczniej. ps. Przed rozpoczęciem jazdy na motocyklu przeczytałem chyba wszystkie mądrości zawarte na tej stronie w zakładce "porady", oraz wiele tematów na temat bezpieczeństwa jazdy na forum. Jak widać wiedza teoretyczna i tzw. "rozsądek" nie jest zbyt dobrym argumentem, dla kupna motocykla o większej mocy - chociaż ja akurat mimo wszystko nie żałuję :)

Odpowiedz
Autor: Fallen 22.11.2009 18:46

Kupuje się MOTOR nie po to żeby podkręcić manetkę do końca wycisnąć tyle ile fabryka da i zap.... do przodu... bo to wiadomo jak się kończy rowem na łuku lub wbiciem w tył auta na skrzyżowaniu lub prostej powiem tak od 13 roku życia zasuwałem najpierw miałem motorynke 50 później mz150,250, jawe 350 w wieku 18 lat zrobiłem prawko na samochód rok później na motor pierwszy jaki kupiłem to właśnie był Litr R1 z 2006 wystraszył mnie to było nie do opisania po prostu się go bałem i do tej pory się boje. Nie wiem czy dobrze zrobiłem kupując to monstrum na sam początek powyżej 140km ale powiem tak chciałem kupić coś trudnego do opanowania do tej pory go nie opanowałem a jeżdże już dwa lata powiem któtko jeśli jesteś narwanym człowiekiem lubiącym popisy kup sobie max skuter chodź pewnie to i tak będzie za dużo bo na litrze skończysz w trumnie lub urnie to nie są zabawki dla ludzi myślących że można zap... tylko na prostych bo nawet na takiej coś się zdarzyć może np.wybiec dziecko pies lub nawet wystarczy większa dziura w drodze... Jeśli jesteś opanowanym człowiekiem to każdy motor jest dla ciebie bez względu na moc a co do doświadczenia to nawet bardzo doświadczone osoby giną przez głupote nie tylko własna a najwięcej go się właśnie nabiera na czymś trudnym do opanowania.Tylko Rozsądnie bo życie jest tylko 1 dodam że mam 22lata 166cm wzrostu i ważę 64kg pozdrawiam wszystkich motocyklistów z opolszczyzny

Odpowiedz
Autor: Łukasz 23.08.2009 22:37

Witam wszystkich fascynatów motocykli. Mam 25 lat,171 cm wzrostu i waże około 80 kg planuje zakupić pierwsze większe moto prosze o porade co wybrać. Moja przygoda zaczeła się od rometa-więcej go pchałem niż jeździłem, potem simson skuter 2 lata, później simson enduro 2 lata. na tych motorowerach nakręciłem około 30 tys km. Na enduro wpadłem podstojącego busa, na zakręcie zbyt duża prędkość i ślizgiem wpadłem pod niego skończyło się na pościeranych butach i niewielkich otarciach. Później przyszedł czas na prawko jak miałem 17 lat kat a i b , miałem dziewczyne no i autko było bardziej komfortowe. Po 8 latach związek nasz się rozsypał i powrócił zapał do motocykli, a mianowicie próbowałem swych sił na kawasaki 1000 cm nie wiem jaki model z 88 roku (ścigacz)najpierw przewiózł mnie kumpel i szczerze mówiąć przeraziła mnie prędkość i przyspieszenie. potem zaproponował aby sam spróbował - bardzo się bałem ten motocykl wydawał mi się zbyt cięzki i za silny. ale spróbowałem nawet nie przekroczyłem 110 km/h pojeździłem troche i spodobało mi się jednak wiem że to nie jest motor dla mnie.Troche mnie śmieszy jak ktoś pisał że jeździł na motorowerze żę na scigu też da sobie rade:) przecież to jest całkiem inna technika jazdy, hamowania i ruszania itp.Wracając do tematu prosze was wszystkich doświadczonych użytkowników o porady a nawet wskazania konkretnego modelu(nie mam zbyt wiele kasy szukam czegoś do 8 tys zł). Z góry dziękuje i pozdrawiam.

Odpowiedz
1 2 3 4...5
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę