Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 138
Pokaż wszystkie komentarzeW sumie mam podobne "doświadczenie" w jeździe na motocyklach. Motorynka, wsk, a później... CBR 1000f :D Póki co żyję i mam się dobrze, jednak już zauważyłem, że kilka razy kwestię przeżycia pozostawiłem swojemu szczęściu. Czasem trudno o rozsądek mimo starań... Już pierwsze metry po wyjechaniu na asfalt przejechałem bokiem... Duża moc, słaba przyczepność no i moja nadgorliwość. W moim liczącym około 400km "doświadczeniu" zdążyłem już: -poznać życzliwość niektórych kierowców samochodów - spryskiwacze (mam już gotowy plan na zemstę w następnych takich sytuacjach, jeżeli kierowca będzie robił to celowo) -poznać z innej perspektywy stan Polskich dróg - niemiłe zaskoczenie oderwanym brzegiem asfaltu przy wyprzedzaniu, poza tym w Polsce motocyklista ma do wyboru 3 tory jazdy: koleina 1, koleina 2, przestrzeń między koleinami - często z wieloma nierównościami, których nie rozprostowały jeszcze koła samochodów -pouczyć się awaryjnego hamowania - na szczęście najpierw dobrowolnie w odludnym miejscu, a później w sytuacji kiedy zdziwiony i wystraszony kierowca zajeżdżał mi drogę - jechałem 50 km/h, jednak mimo wszystko byłem dla niego wielkim zaskoczeniem, pojawiając się przed nim z ledwie już trzymającym się ziemi tylnym kołem -nauczyć się, aby nie pochylać za bardzo motocykla przy próbie zawrócenia w miejscu (na nawierzchni o słabej przyczepności) -poćwiczyć świadome używanie przeciwskrętu -zaskoczyć policjantów swoją przepisową jazdą w terenie zabudowanym xD -nauczyć się czerpania satysfakcji z ostrożniejszej, wolniejszej i rozsądniejszej jazdy, oraz stopniowego zdobywania doświadczenia. Zauważyłem, że tak jak i w przypadku samochodu najpierw musiałem się trochę wyszaleć i znaleźć w kilku nieciekawych sytuacjach, a dopiero później przychodził rozsądek. Możliwe, że wielu motocyklistów nie ma szczęścia dożyć do tego etapu (czyli do prawidłowej oceny swoich "umiejętności" i jazdy w sposób odpowiedni do nich). Pierwszy motocykl o niższej mocy w jakiś sposób chroni przed zbyt ryzykownymi szaleństwami już na samym początku, ale jak widać da się też zacząć od mocniejszych motocykli. Niestety jednak nauka (często na własnych błędach) może skończyć się drastyczniej. ps. Przed rozpoczęciem jazdy na motocyklu przeczytałem chyba wszystkie mądrości zawarte na tej stronie w zakładce "porady", oraz wiele tematów na temat bezpieczeństwa jazdy na forum. Jak widać wiedza teoretyczna i tzw. "rozsądek" nie jest zbyt dobrym argumentem, dla kupna motocykla o większej mocy - chociaż ja akurat mimo wszystko nie żałuję :)
OdpowiedzBrak odpowiedzi do tego komentarza