"911" Jamesa Maya posz³o pod m³otek. To nietypowy egzemplarz
James May w swoim garażu trzymał wiele zabawek, ale jeden pojazd zawsze wybijał się ponad resztę. Nie przez krzykliwe modyfikacje czy rekordy prędkości, lecz przez czystą klasykę. Gdy ten biały wariant 911 pojawił się na aukcji, zrobiło się gorąco. Ta licytacja rozgrzała nawet nasze, motocyklowe serduszka.
W końcu rzadko zdarza się sytuacja, w której egzemplarz należący od nowości do prezentera, który od dekad definiuje brytyjskie programy motoryzacyjne, trafia w ręce nowego właściciela. Wielu fanów ruszyło na polowanie, ale dla wszystkich jest już za późno. Porsche już zmieniło właściciela.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
Chodzi o Porsche 911 Carrera S z roku 2010, wersję po liftingu generacji 997.2, uznawanej przez purystów za punkt, w którym tradycja spotkała się z nowoczesnością, lecz bez poświęcania charakteru. Auto nosi lakier Carrara White, wygląda jakby z katalogu wycięto stronę z definicją elegancji, a następnie ograniczono dodatki do absolutnego minimum. Jedynym akcentem, który zdradza sportową duszę, są czerwone zaciski hamulcowe kryjące się za dziewiętnastocalowymi obręczami Carrera Classic.
W kabinie panuje zupełnie inny klimat niż w większości współczesnych samochodów, pełnych czerni i szarości. May postawił na tapicerkę Ocean Blue, tak spokojną i klasyczną, że dziś wygląda niemal egzotycznie. Taki dobór wnętrza to nie przypadek, bo w tej konfiguracji nie ma niczego, co pojawiło się z myślą o krótkotrwałych modach. Wszystko ma wyglądać dobrze teraz i za dwadzieścia lat.
Sercem samochodu pozostał wolnossący bokser o pojemności 3,8 litra. W wersji Carrera S generuje około 385 koni mechanicznych i 415 niutonometrów, napędza wyłącznie tył i reaguje na gaz w sposób, w którym nie ma ani śladu turbodziury. W czasach coraz bardziej odrealnionych układów napędowych taki silnik działa jak antidotum na motoryzacyjną przesadę. Do tego dochodzi sześciobiegowa skrzynia ręczna, już dziś będąca czymś, co w salonach znika niemal szybciej niż wolnossące jednostki.
Egzemplarz Maya wyposażono w aktywne zawieszenie PASM, kontrolę stabilności PSM, mechaniczny dyferencjał, nawigację PCM, zestaw audio Bose oraz kilka elementów przydatnych przy codziennej eksploatacji, takich jak tempomat czy przyciemniana przednia szyba.
Ale najbardziej zaskakujące w tym samochodzie nie jest jednak wyposażenie, lecz sposób użytkowania. Auto spędziło większość życia w prywatnym garażu prezentera i było wykorzystywane jak zwykły, acz nieczęsty środek transportu, a nie sprzęt do ujęć czy wykręcania czasów na torze. Przebieg wynosi zaledwie około 30 800 mil, czyli niecałe 50 tysięcy kilometrów. Patrząc na piętnastoletnie Porsche, to raczej są to wartości bliższe kolekcjonerskim fantomom niż samochodom jeżdżącym regularnie.
Dokumentacja serwisowa jest pełna i przejrzysta. Auto obsługiwano najpierw w Porsche Center West London, później w Number 5 Garage, a lista wymienianych elementów obejmuje komplet chłodnic, przewody układu chłodzenia, kondensatory klimatyzacji, opony, płyny, filtry i olej w skrzyni. Ostatni duży serwis wykonano w maju 2025 roku przy przebiegu nieco ponad 49 tysięcy kilometrów, co oznacza, że nowy właściciel odbiera samochód gotowy do jazdy bez jakichkolwiek zaległości przeglądowych.
Aukcja odbyła się bez ceny minimalnej na platformie Collecting Cars. Mimo to zainteresowanie było tak duże, że oferty natychmiast przebiły średnie wartości rynkowe modeli 997.2, dochodząc do okolic trzystu tysięcy złotych. Ostateczna kwota sprzedaży pozostaje nieujawniona.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze