5 częstych błędów popełnianych przez motocyklistów

Autor: Michał Brzozowski 2017.04.13, 13:29 11 Drukuj

Te pięć rzeczy, które zaraz wam wyliczę, to błędy bardzo łatwe do usunięcia ze swoich zachowań. Żeby je wyeliminować, wystarczy świadomość, że coś robimy źle. Na pewno nie popełniasz żadnego z nich?

1. Niezapięty kask

To zachowanie, które najczęściej można zaobserwować u użytkowników skuterów, dużo radziej u motocyklistów. Użytkownicy skuterów to często (choć oczywiście nie zawsze, bez urazy!) osoby, które nie jeżdżą swoimi pojazdami ze względu na miłość do nich, nie zgłębiają wiedzy dotyczącej jazdy, nie interesują się zagadnieniami kwestii bezpieczeństwa. Oni po prostu chcą szybko i tanio przemieścić się z punktu A do punktu B, za bardzo nie wnikając w to, co robią. Prawo nakazuje jazdę w kasku, więc na głowę wędruje jakiś prosty, najtańszy kaskopodobny twór, ale prawo nie nakazuje go zapinać, więc... Delikwenci jeżdżą z rozpiętym kaskiem, którego paski powiewają swobodnie na boki w czasie jazdy. Galopująca głupota. Kask na głowie nie utrzyma się w czasie wypadku - ciasno zapięty pasek jest JEDYNĄ barierą, która może zatrzymać go na naszej głowie w trakcie wypadku. Z resztą zobaczcie sami, co dzieje się, gdy kask jest niezapięty, a dochodzi do wypadku.

2. Brak rękawiczek

To zawsze mnie zadziwiało. Jeżeli tylko pogoda robi się znośna i na termometrze notujemy powyżej powiedzmy 15 stopni na plusie, okazuje się, że niektórzy rezygnują z jazdy motocyklem czy skuterem w rękawiczkach. O ile nie dziwi mnie jeszcze brak rękawiczek u użytkownika skutera, który z ochronnych ciuchów ma tylko kask, o tyle u w pełni ubranego w odzież ochronną motocyklisty jest to co najmniej zastanawiające. Przecież w razie przewrotki bezwarunkowy odruch nakazuje nam wyciągać przed siebie ręce, chroniąc naszą głowę i ciało przed skutkami uderzenia o ziemię. Aż nie chcę myśleć, jak wyglądałyby moje dłonie, gdybym jeden ze swoich szlifów zaliczył bez rękawiczek.

3. Hamowanie tylko przodem

To ciekawostka, która tyczy się głównie motocyklistów, jeżdżących na plastikach, które nie posiadają systemów typu ABS, czy CBS. Ile słyszałem deklaracji, brzmiących mniej więcej tak: "ja to tylnego hamulca w ogóle nie używam, bo po co?" Jak nie wiesz po co potrzebny jest tylny hamulec, to bardzo słabo. Fakt, prędkość przy hamowaniu wytracamy przy pomocy przedniego hamulca, tylny hamulec w skróceniu drogi hamowania ma marginalne znaczenie. Marginalne, ale jednak znaczenie. Przed uderzeniem w przeszkodę może nas uchronić właśnie tylny hamulec, który skróci drogę hamowania o 2 metry... Ale jest jeszcze jedna rzecz. Prawidłowa obsługa tylnego hamulca stabilizuje tor jazdy, pomaga zachować optymalne złożenie w zakręcie, pozwala na pełniejszą kontrolę nad motocyklem. Gdyby hamulec tylny nie miał znaczenia, nikt by go nie montował - byłoby taniej. Poza tym, te wszystkie CBSy, sprzężone ABSy sprawiają, że hamowanie jest dużo stabilniejsze i przewidywalne, niż tylko przy chamskim ciśnięciu prawej klamki niepołączonej w żaden sposób z hamulcem tylnego koła.

4. Niesprawdzanie ciśnienia opon

Motocykl coś ciężko się prowadzi? Kierownica chodzi z większym niż zwykle oporem, a motocykl wali się w zakręty? Dodatkowo jest jakiś niestabilny i opona szybko się zużywa? Musisz koniecznie udać się do mechanika! To problem z oponami, trzeba je napompować… A tak serio, to mam wrażenie, że niektórzy czekają właśnie na wizytę w serwisie, by mechanik uzupełnił ciśnienie w ogumieniu ich motocykli, bo z niewiadomych mi przyczyn sami tego nie robią. Jazda na flaku w naszym kraju jest bardzo popularna - rozejrzyjcie się tylko. A jeżeli ktoś nie ma domowego kompresora, albo na stacji benzynowej w jego miejscowości na kompresorze ciągle wisi tabliczka AWARIA, wystarczy zakupić zwykłą, stacjonarną pompkę rowerową do wentyli samochodowych - schradera. Kilka ruchów i mamy napompowane oba koła. Prosto, szybko, tanio i niezależnie.

5. Jazda w ciemnej szybce po zmroku

Ciemna szyba w kasku wygląda ekstra, sam też tak uważam. W dzień, szczególnie słoneczny, nie ma nic lepszego. Ale jazda w kasku z ciemną szybą po zmroku, a szczególnie jeszcze po drogach nieoświetlonych latarniami - jest ryzykanctwem. Ci, którzy jeżdżą w kaskach integralnych i nie wożą ze sobą szyby "na wymiankę", gdy planują wracać po zmroku, po prostu proszą się o problemy. Często tłumaczą się, że nie ma jak, nie mają miejsca, itp... A jest jeden sposób, który działa, jeżeli ma się kombinezon motocyklowy, albo przynajmniej spinane spodnie po całości z kurtką. Taką szybę - koniecznie w worku od kasku, albo w innym miękkim materiale, można umieścić pod kurtką, na boku. Idealnie pasuje w tym miejscu, nie przeszkadza, a jeżeli spodnie są spięte z kurtką - na pewno nie wypadnie. Oczywiście wszyscy, którzy mają blendę w swoich kaskach, mogą roześmiać się czytając ten punkt, ale... to nie o was tu chodzi.

Zdjęcia
Komentarze 4
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali
na górę