Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 44
Pokaż wszystkie komentarze16 godzin może i wyjeździł, ale jestem przekonana, że większość na placu. W tym momencie manewry są na tyle wymagające, że większość całego kursu na A spędza się właśnie na ich ćwiczeniu, a do minimum ogranicza się wyjazdy na miasto. Super, że autor pochwalił się swoim 10-godzinnym kursem, ale w tamtych czasach trzeba było jedynie ogarnąć 8-semkę, i to stosunkowo małym motocyklem, także uważam, że kompletnie nie powinno się tego porównywać.
OdpowiedzHm, robilem niedawno kurs A, i wychodzilo jakos 10/10 mniej wiecej, lojenie 2h z rzedu na placu jest dosc meczace i po 40min wlasciwie traci sens, tak jak i jezdzenie 2h po miescie non stop. Moze zalezy od kursanta, ale dla mnie sie to jakos przyjemnie balansowalo, 20min rozgrzewki na placu, godzinka na miescie, 40min na placu. Nie zaluje zadnej godizny ani tu ani tu, ale tez nie czulem na samym kursie potrzeby dluzszych cwiczen natomiast wprowadzilbym obowiazkowe doszkalanie np po roku od zadania na prawko, nawet godzinka wtedy daje juz super duzo.
OdpowiedzJa tydzień temu zdałem na prawo jazdy kat. A2, jeździłem Gladiusem, większość, czyli 17h spędziłem na placu. Było to nudne, uciążliwe i męczące, ale tak powiedział mi Pan instruktor, bo na mieście to ,,pikuś,, natomiast plac jest najtrudniejszy. Faktycznie, okazał się trudny, ale sami widzicie, że to co zostało wprowadzone, czyli dużo trudniejszy ,,tor przeszkód,, jest, przynajmniej dla mnie nie potrzebne. Rozumiem jeszcze szybki slalom i ominięcie przeszkody, to jest przydatne, ale wolny slalom, jest prawie niepotrzebny, a na nim oblewa najwięcej osób. Dodatkowo lepiej byłoby gdyby właśnie więcej czasu poświęcić na naukę jazdy w mieście i ogólnie na drodze, przy większych prędkościach niż na placu. Tak naprawdę, jak odbiorę dokument, bo motocykl już kupiłem, to będę się uczył samemu jeździć, tak jak inni którzy zdali, bo to czego się nauczyłem na kursie nic mi nie pomoże w tym, abym został przy życiu poruszając się swoim motocyklem.
Odpowiedzskoro nie zaczales jeszcze nawet dobrze jezdzic, to jakim prawem oceniasz to co jest potrzebne, slalom szybki jest dosc wyżylowany, szczegolnie na mokrym, wiele osob tez nie ma psychy, aby przejezdzac go odpowiednio szybko, ale duzo pokazuje o umiejetnosci odpowiedniego prowadzenia motocykla, natomiast slalom wolny, powinienes byc w stanie zrobic po kilku h jazdy, jezeli sobie z nim nie radzisz, to radzilbym posiedziec jeszcze troche na placu przed wyjazdem w miasto, bo wyjebiesz w pierwszy lepszy samochod na swiatlach, o wyjezdzie z garazu nie mowiac, dziecinna jest ocena programu szkolenia jak nawet nie wiesz co cie czeka, jak dla mnie jezeli 17h zajelo Ci opanowanie manewrow na placu, to po prostu 20 to dla Ciebie za malo i trzeba bylo dokupic wiecej
OdpowiedzPrzede wszystkim gratuluję zdania egzaminu. Niestety jest jeszcze gorzej niż piszesz - o kilku rzeczach, których wymagano od Ciebie na egzaminie praktycznym na mieście , MUSISZ ZAPOMNIEĆ, aby dożyć do kat.A.
OdpowiedzNie jestem jakimś wariatem, jeździłem wcześniej hondą cbr 125, niby nic, bo to lekki, malutki motocykl(wcale nie jest wielki, duży i nie mam dużo siły). Tak, żeby opanować to, zajęło mi raptem kilka godzin, ale żeby to ćwiczyć i żeby zdać robiłem wszystko co kazał mi instruktor(więc nie chcę, żeby mnie ktoś oceniał, bo Pan mm wcale mnie nie zna) To czy powinienem jeździć motocyklem, czy też nie, nie zależy od Pana mm. Ale wracając, tak, wyjeżdżając z garażu robię slalom między szczotką, a grabkami i rozglądam się, na prawo i lewo, żeby czasem nie potrącił mnie kot, oczywiście bez podparcia. Każdy radzi sobie inaczej, dlatego nie uważam, żeby wolny slalom był bardzo potrzebny do tego, żeby poruszać się motocyklem.
OdpowiedzUważaj jednakże na tego kota :)
Odpowiedz