Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 36
Pokaż wszystkie komentarze...i jeszcze jedna uwaga techniczna, co do tego jak prawidlowo i bezpiecznie uzywac przedniego hamulca: bardzo wazne jest, aby w sytuacji awaryjnego hamowania nie dac sie poniesc emocjom i nacisnac klamki momentalnie do konca, co na pewno doprowadzi do zablokowania kola. Prawidlowa technika inicjacjii hamulca polega na progresywnym naciskaniu klamki, tak aby dociazyc przod pojazdu maksymalnie, zanim hamulec zacznie dzialac z maksymalna sila. Jest to o tyle istotne, ze skutecznosc hamowania jest bezposrednio powiazana z powierzchnia styku opony z jezdnia, a to z kolei jak wiemy zalezy od sily nacisku na przednie kolo(im wiekszy nacisk tym bardziej opona sie rozplaszczy, dociskajac sie do nawierzchni).....i tak kolo sie zamyka :) zycze bezpiecznej jazdy i skutecznego hamowania!
OdpowiedzPrawda jest taka, że siła hamowania zależy głównie od tarcia pomiędzy oponą a nawierzchnią. Natomiast siła tarcia w żadnym stopniu nie zależy od powierzchni styku tylko od rodzaju powierzchni trących i od siły nacisku... Rozpołaszczenie opony nie ma żadnego wpływu na siłę hamowania
OdpowiedzTeż miałem taki upadek i nauczyłem się dwóch rzeczy: nie trąbić i nie blokować przedniego koła. Stało się to tak, że zatrąbiłem, bo dziadek w volvo zajechał mi paskudnie i ten kutafon wtedy zatrzymał się w miejscu całkowicie blokując mi drogę (te wypasione volva mają bardzo dobre hamulce). Nie miałem żadnych szans na hamowanie inaczej niż przednim tylko i momentalnie uślizg, zdążyłem jeszcze tylko się w locie odepchnąć od motocykla, który wbił się pod tę konserwę a ja leciałem i leciałem i w nic nie trafiłem a miałem wolnej przestrzeni nie więcej niż metr szerokości (z boku był chodnik z gęstą metalową barierą, a z drugiego boku to nieszczęsne auto). Pamiętam jeszcze, że tak ruszałem głową w tym locie żeby nie trafić moim AGV w nic, bo mi szkoda było kasku.... Przeleciałem tak ze 2 długości volva 90 i rypnąłem o asfalt, ale chyba padem w przód z przewrotem, bo miałem krwiaka na plecach pod ochraniaczami kurtki i dostałem też w kolano. Najweselsze w tym było, że kazałem kolesiowi zjechać i uwolnić mój zaklinowany motocykl po czym natychmiast podniosłem go jedną ręką za kierkę a waży on ponad 200 kg. Byłem w takim szoku, że nie spisałem żadnego protokołu i nigdy też nie zobaczyłem żadnej kasy. Naprawa motocykla kosztowała mnie prawie 2000 ale żyję i już nie trąbię ani nie hamuję gwałtownie przednim hamulcem. Prawdziwa nauka zawsze kosztuje.
Odpowiedzno własnie !!!!! ja w zeszłym sezonie nie umiałem powsztrzymać emocji i wcisnąłem przedni hamulec do końca jak pies mi wybiegł i skączyło sie to usligiem przedniego koła motocykl poszedł bokiem i walnąłem w mur.........................!!!!!!!!!! A potem szpital, a motocykl za dobrze to noewyglądał Uwarzajcie na przedni hamulec!!!!!!!!!!
Odpowiedzteż się zdarzyło po deszczu:( jechałem do pracy, lekka górka, hamowałem przodem, tyłem, ale przód za mocno i się zblokował... czułem jak przednie koło "myszkuje" i nawet puszczenie przedniego hamulca już nie pomogło:(
Odpowiedzja podobnie - hamowałem przed wyjeżdżającym z podporządkowanej katamaranem ;) dodam, że oczywiście wyjechał nagle i w ostatniej chwili, do dziś mam obite biodro (a stało się to miesiąc temu) i bolący bark, moto porysowane i drobny uraz psychiczny; natychmiast i całkowicie wcisnąłem hamulec i koło musiało się zablokować; są tacy który mówią, że może to być nawyk wyniesiony z jazdy samochodem z ABS-em; trudno się w moim wypadku nie zgodzić: prawko (B) od 16 lat, już mój pierwszy samochód miał ABS, a jeździłem kilkoma... zdecydowanie trzeba się szkolić: raz by wyrobić w sobie dobre odruchy, dwa by pozbyć się starych, złych nawyków ;)
OdpowiedzUUUUU. Ja miałem sytuację kiedy na drogę(po deszczu) wbieglo mi dziecko!!!! Emocje, przedni do końca, ślizg kola w bok, gleba;( Lusterko rozbite, poobijana noga i ręka, plastiki podrapane no i duma ucierpiala... PS. To bylo na enduro, który zresztą wciąż jeżdżę:)
Odpowiedz