Ta witryna używa plików cookie. Więcej informacji o używanych przez nas plikach cookie, ich zastosowaniu
i sposobie modyfikacji akceptacji plików cookie, można znaleźć
tutaj
oraz w stopce na naszej stronie internetowej (Polityka plików cookie).
Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Komentarze 36
Pokaż wszystkie komentarzeTeż miałem taki upadek i nauczyłem się dwóch rzeczy: nie trąbić i nie blokować przedniego koła. Stało się to tak, że zatrąbiłem, bo dziadek w volvo zajechał mi paskudnie i ten kutafon wtedy zatrzymał się w miejscu całkowicie blokując mi drogę (te wypasione volva mają bardzo dobre hamulce). Nie miałem żadnych szans na hamowanie inaczej niż przednim tylko i momentalnie uślizg, zdążyłem jeszcze tylko się w locie odepchnąć od motocykla, który wbił się pod tę konserwę a ja leciałem i leciałem i w nic nie trafiłem a miałem wolnej przestrzeni nie więcej niż metr szerokości (z boku był chodnik z gęstą metalową barierą, a z drugiego boku to nieszczęsne auto). Pamiętam jeszcze, że tak ruszałem głową w tym locie żeby nie trafić moim AGV w nic, bo mi szkoda było kasku.... Przeleciałem tak ze 2 długości volva 90 i rypnąłem o asfalt, ale chyba padem w przód z przewrotem, bo miałem krwiaka na plecach pod ochraniaczami kurtki i dostałem też w kolano. Najweselsze w tym było, że kazałem kolesiowi zjechać i uwolnić mój zaklinowany motocykl po czym natychmiast podniosłem go jedną ręką za kierkę a waży on ponad 200 kg. Byłem w takim szoku, że nie spisałem żadnego protokołu i nigdy też nie zobaczyłem żadnej kasy. Naprawa motocykla kosztowała mnie prawie 2000 ale żyję i już nie trąbię ani nie hamuję gwałtownie przednim hamulcem. Prawdziwa nauka zawsze kosztuje.
OdpowiedzBrak odpowiedzi do tego komentarza