
dzisiaj 12:24 Wiadomości
BMW K1600GTL - o wiele więcej niż turystyk 1
dzisiaj 11:39 Wiadomości
World Superbike przenosi się do USA
dzisiaj 11:05 WSBK
|
Jeśli jeszcze nie szukasz dramatycznych doznań po otwarciu gazu, ale funkcjonalnego motocykla generującego zerowy poziom stresu, zastanów się poważnie Yamaha XJ600 to motocykl, któremu należy się medal za zasługi dla ludzkości. Przynajmniej dla tych jeżdżących motocyklem. Duża część z nich prawdopodobnie została zmotocyklizowana właśnie dzięki pancernikowi Yamahy. Czemu się tutaj dziwić? Sprzęt był tani, wygodny, a jedynym sposobem na zepsucie go było przetopienie na widelce. Ostatnie sztuki zjechały z taśmy w 2002 roku ale było bardziej niż pewne, że Yamaha powróci do tematu. Stało się. Poważną schedę przejęła XJ6, którą obecnie można kupić w trzech wersjach. Testowana dziś to najbardziej praktyczna z nich, Diversion F. Kłopot w tym, że F często kojarzone jest z „Fun”, a tutaj „Funu” doszukają się jedynie najbardziej zagorzali optymiści. Cały cymes sprowadza się jednak do tego, że papier toaletowy także nie jest zbyt „fun”, ale spróbujcie żyć bez niego… Wizaż po latach Yamaha w ciągu kilku ostatnich lat zaprezentowała nam swój charakterystyczny styl projektowania motocykli. Drapieżne linie, ostre cięcia, muskularne kształty. To wszystko znajdziemy także w XJ6 Diversion F i bardzo dobrze, bo dzięki temu jeśli podjedziesz wieczorem pod klub, wszyscy pomyślą, że to co najmniej FZ1. Podoba mi się dysproporcjonalność dwóch końców motocykla. Masywny przód z pełną owiewką, a do tego filigranowy zadupek i brak wydechu po którejkolwiek jego stronie. No właśnie, wydech. Układy ukryte pod motocyklem są generalnie czymś bardzo fajnym. Kiedy jednak spojrzymy na to, co zastosowano w Diversionie, w naszej głowie rozbudzą się skojarzenia z kobzą i niklowanymi akcesoriami do samochodów z Lidla. Universal Japanese Motorcycle? Tak. Zdecydowanie tak. Po pierwsze, pełna owiewka pozwala bezstresowo i bezboleśnie podróżować z prędkościami rzędu 150-160 km/h, o wiele wygodniej niż np. w nowej Hondzie CBR600F. Na Diversionie jest komfortowo już od pierwszego zajęcia miejsca za sterami. Sprzęt ten jest encyklopedycznie przyjazny i przyjemny jeśli chodzi o ergonomię i wygodę. Wszystko jest na właściwym miejscu. Wsiadasz i jedziesz bezstresowo. Siedzisko pasażera usytuowane na agresywnym zadupku wygląda, jakby było niewygodne, ale jest wręcz przeciwnie. Nie jest to przecież duży motocykl, ale pasażer nie ma prawa na nim narzekać. Zbiornik paliwa ma 17 litrów, co jest raczej akceptowalną pojemnością w motocyklu tej klasy. Jednak 4 litry z tego to rezerwa. Moim zdaniem, to trochę za dużo, zwłaszcza, że „migawka” zdaje się włączać znacznie wcześniej, niż w momencie, kiedy w baku pozostało 4 litry. Kiedy zaświeci się rezerwa, automatycznie włącza się licznik przejechanych na niej kilometrów. Po co? Jeśli byłby to pozostały zasięg, nie ma sprawy. Ale przejechane kilometry? Łatwo można o tym zapomnieć i być zdanym na łaskę lokalnej ludności. Zzzzzzzz... Silnik w bardzo krętej linii pochodzi z R6. No dobrze, pochodzi z FZ6, ale ta z kolei jest pędzona piecem z R-szóstki. Jeśli kiedyś zastanawiałeś się, czy istnieje motocykl, którym można usnąć, nie zastanawiaj się dalej. Zdarzało się, że stojąc na światłach szukałem potwierdzenia uruchomionego silnika na obrotomierzu. Nie można tego ująć inaczej, ten silnik jest całkowicie wysterylizowany z jakichkolwiek oznak emocji i charakteru. Określenie „nudny” byłoby zbyt banalne. Spójrzmy jednak na to z nieco innej strony. Rzędówka wkręca się na obrotowy diabelnie szybko, choć dźwięk jest nieco nikczemny, stłumiony i metaliczny. Kiedy na pierwszym biegu odkręcisz gaz w opór, metaliczne brzęczenie przerodzi się we wściekły ryk i będzie ci się wydawało, że lada moment wystrzelisz przednim kołem do góry i już do końca życia będziesz spotykał jedynie nimfomanki, ale prędkościomierz ukaże druzgocące 67 km/h. Yamaha chce być bardzo szybka, ale na chęciach się kończy. Oczywiście po pewnym czasie można przekroczyć 200 km/h, ale jest duża szansa, że wcześniej zdążysz dojechać do celu podróży. Próba elastyczności definitywnie neutralizuje wszelkie emocje. Na szóstym biegu, przy prędkości 50 km/h po dodaniu gazu rozkręcanie silnika przypomina wybudzanie pacjenta z narkozy. Sprzęgło co prawda pracuje lekko i precyzyjnie, ale wbijanie kolejnych przełożeń jest nie tyle trudne, co lekko toporne. Dzieje się tak nawet przy wbijaniu biegów bez sprzęgła z uprzednim lekkim naciskiem na dźwignię. Taniec z winklami O ile wykład z prawa administracyjnego porywa bardziej niż silnik, o tyle podwoziu należą się pochwały. Nie ma co prawda regulacji, ale wstępne ustawienia są OK. XJ6 bardzo szybko i łatwo zmienia kierunek, co czyni z niej fajny sprzęt to latania po zakrętach. XJ600 była mocno krowiastym motocyklem, ale XJ6 w tek kwestii jest naprawdę niezła. Widać filozofia „easy” nadal panuje. Co ciekawe i co mnie mocno zaskoczyło, XJ6 w bardzo niezauważalny sposób reaguje na zmianę obciążenia i jazdę we dwoje. Zawieszenia nie dobijają, a ubytek we właściwościach prowadzenia jest śladowy. Yamaha potrafi robić hamulce. Kropka. Te w R1 były w stanie zatrzymać bieg czasu i od tej pory wzorowano się na nich. Heble w Diversionie są dobrze dozowalne i co najważniejsze skuteczne. Jestem zwolennikiem stalowego oplotu ale tutaj jest on zupełnie zbędny. Z kim, z czym? Skoro jest to model oklejony plastikiem to zmienia się też nieco jego konkurencja. Kawasaki ER6F na starcie ma bonusowe punkty za zadziorny, energiczny i przede wszystkim ciekawy silnik. Honda CBF600 jest jeszcze bardziej nudna i jeszcze bardziej do bólu przyzwoita przez co wygrywa wszystkie testy (bye bye serce, hello rozum). Suzuki Gladius na szczęście jest nakedem i niezbyt nadaje się do porównania z Diversionem F, ale kto wie, może ktoś wymyśli wersję z owiewką zaprojektowaną przez Dawida Wolińskiego. Suzuki Bandit 650 jest całkiem niezły, choć trochę za ciężki, ale nadrabia to świetną elastycznością silnika. Prawdę mówiąc, na tle rywali XJ6 Diversion F nie błyszczy i nie wystaje z tłumu. Z ceną 29 900 zł nie jest także okazją. Czym więc chce sobie zaskarbić pozytywne opinie i miejsce w garażach, tak jak zrobiła to jej poprzedniczka? W większości dokładnie tym samym. To motocykl typu „wsiadasz-i-jedziesz-o-nic-się-nie-martwisz”. XJ6 jest łatwa i przyjazna użytkownikowi, sąsiadom i prawdopodobnie środowisku, choć nie wiem dokładnie dlaczego. To nadal wymarzony motocykl dla początkującego, który szuka czegoś, co ma biegi, rozpędza się do ponadautostradowej prędkości, wygląda agresywnie i jest komfortowe. Jeśli jesteś takim kimś, a fakt posiadania nudnego motocykla ci nie przeszkadza i nie szukasz jeszcze dramatycznych wrażeń po otwarciu gazu, możesz się poważnie zastanowić. Dane techniczne:
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
KOMENTARZE (14) Pokaż wszystkie komentarze » Podyskutuj na forum Powiadomienia mailowe o nowych komentarzach
ehh, i znowu to samo. Motocykl poniżej 180 koni= szrot. Ja rozumiem, że Pan redaktor jest najlepszym jeźdźcem na świecie i potrzebuje tych 200 koni bo wykorzystuje je w 100 procentach. Człowieku, ten sprzęt do 100 km/h robi ... » czytaj dalej
odpowiedzŻenująca niestety ta recenzja ... po co recenzować codzienny motocykl użytkowy porównując go wciąż ze ścigaczami i ich osiągami? To tak jakby recenzować Forda Fiestę narzakając przy tym cały czas, że nawet się nie umywa do ... » czytaj dalej
odpowiedzprzesadzili z tą kastracją powinna być też wersja z niekastrowanym silnikiem od R6 i był by mocny wygodny sprzęt skoro to jest słabsze od mojej Fz6 to całkiem nuda
odpowiedzMialem ten motocykl jako moj pierwszy duzy. Nudny jak flaki z olejem, po 4 miesiacach zmienilem na Fazera 8. Znacznie przyjemniejszy sprzet. FZ6S2 tez bije tego sprzeta na glowe. Do miasta wystarczy z tym ze jak bedziesz ... » czytaj dalej
odpowiedzNajwiększym konkurentem ze stajni Suzuki jest dla niej nowe jajko czyli GSX650F, i powinien zostać wymieniony.
odpowiedzKoledzy - 10 lat temu miałem okazję pojeździć może w sumie 100km motocyklem... dzisiaj mi odbiło i chcę kupić - więc byłby to mój początek z motocyklami... zastanawiam się nad wersją naked - jak sądzicie - dla 30 letniego ... » czytaj dalej
odpowiedzProponuje sie przejechac Kawasaki ER6n. Dwa gary robia z tego motocykla dosc zadziorne moto z krewkoscia daleko wieksza niz FZ6n... Mialem i za nim tesknie. Do miasta i szybkich jazdach po winklach poza miastem to jest... » czytaj dalej
odpowiedzbardzo dobry pomysł. Kup wersje z ABSem. Wiem po sobie - warto. No i golas to golas! Sam mam FZ6S2 i jestem bardzo zadowolony chociaż wygląd xj6 jest powalający! Pozdro
odpowiedzW mojej opinii to całkiem dobry sprzęt do nauki, jednak zanim zaczniesz używać manetki w systemie 0 - 1 warto by było trochę popracować nad techniką jazdy, żeby sobie nie zrobić kuku.
odpowiedzMam wersję XJ6S (półowiewka) z 2009 roku, przelatane 9000km. Absolutnie zgodna charakterem z artykułem. Skrzynia bez zarzutu, Boczo masz chyba raczej na myśli dźwięk niż działanie. Czasami trudno znaleźć luz - tyle uwag. Silnik... » czytaj dalej
odpowiedzDobry tekst. Myślę, podobnie zresztą jak autor, że jest to motor dla kogoś, kto okres szaleństwa ma już zas sobą, a chce w sposób komfortowy i bezstresowy pośmigać po pracy, a czasem i do pracy, a może nie koniecznie jeszcze ... » czytaj dalej
odpowiedzPrzypomina z deka Honde CBR'ke co ostatno wyszła :P
odpowiedzNudny to jest Opel Corsa B 1.0 - 0-140 kmh w minutę :-) XJ6 osiąga 140 kmh w 7,3 sekundy. Na miasto wystarczy.
odpowiedzCiekawe kto teraz kupi ten motocykl :) - "Hej stary co Ty kupiłeś? Nudny motocykl? :)" Szczerze napisawszy po tym teście aż mam ochotę się nim przejechać.
odpowiedz