Yang Hongxin nie wierzy w baterie solid-state. Czy to wszystko jedna wielka podpucha?
Szef SVolt Energy Technology, łączący w swoich rękach funkcję prezesa, przewodniczącego rady i prezydenta spółki, wprost stwierdził, że baterie solid-state Donut Lab w formie gotowej do masowej produkcji to fikcja.
Yang Hongxin uważa, że ogniwa w praktyce "nie istnieją". To mocne słowa, zwłaszcza że Donut Lab od początku 2026 roku elektryzuje branżę i jest jednym z najczęściej dyskutowanych tematów w segmencie napędów elektrycznych.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Jednocześnie trzeba przyznać, że sceptycyzm SVolt nie jest odosobniony. Warto pamiętać, że Donut Lab nie zdradziło szczegółów procesu produkcyjnego, którym rzekomo miało rozwiązać problemy trapiące baterie ze stałym elektrolitem. Tymczasem nawet CATL, największy producent ogniw Li-ion na świecie, otwarcie przyznaje, że realna komercjalizacja pełnoprawnych baterii solid-state wciąż jest odległa i raczej nie nastąpi w perspektywie 1-3 lat. Jednocześnie sam SVolt, który plasuje się pod koniec globalnego TOP10, zapowiada jedynie masową produkcję ogniw z częściowo zestalonym elektrolitem w 2027 roku, jednocześnie kontynuując prace badawcze. Rewelacje Donut Lab traktuje więc z dużą rezerwą.
Z dostępnych, wciąż niepełnych informacji dowiadujemy się, że Donut Lab mogło postawić na ekstremalnie wysoką gęstość energii, osiąganą dzięki zastosowaniu elektrod i elektrolitu rozdrobnionych do poziomu grup cząsteczek, tworzących coś na kształt nanopasty. Taki materiał miałby być nanoszony warstwami metodą sitodruku, budując ogniwa bipolarne. W teorii faktycznie mogłoby zapewnić bardzo dobre parametry. Problem w tym, że w segmencie ogniw Li-ion nigdy nie udało się wdrożyć takiego rozwiązania na skalę przemysłową, mimo że zbliżone techniki warstwowego nadruku sprawdzają się w magazynach energii czy fotowoltanice.
Coraz częściej pojawia się więc hipoteza, którą stawia m.in. elektrowóz.pl, że Donut Lab mogło użyć pewnego triku formalnego. Chodzi o określenie "stały elektrolit". W Państwie Środka nie wolno go używać, jeśli elektrolit zawiera choćby minimalną frakcję ciekłą. Wcześniej takie konstrukcje określano jako solid-state, obecnie można mówić co najwyżej o liquid-solid lub elektrolicie stało-ciekłym, nawet gdy faza ciekła to zaledwie 5 procent całości. W Europie podobnych regulacji nie ma, co otwiera pole do interpretacji. W praktyce oznacza to, że w razie niepowodzenia własnych badań Donut Lab mogłoby sięgnąć po gotowe ogniwa typu semi-solid-state od zewnętrznego dostawcy. Akumulator oparty na takich ogniwach faktycznie byłby nieco lżejszy od klasycznego pakietu Li-ion, a jednocześnie oferowałby wyraźnie wyższą pojemność przy tej samej objętości.
Chodzi nawet o 50 procent różnicy, co zaczyna tłumaczyć liczby pojawiające się przy motocyklu Verge TS Pro. W wersji z klasyczną baterią mówimy o 20,2 kWh, natomiast przy rzekomym pakiecie solid-state deklarowane jest 33,3 kWh, czyli wzrost o 64,9 proc. Wystarczy przyjąć inne podejście do wartości netto i brutto, aby te dane zaczęły się ze sobą logicznie łączyć.
Również deklarowane gęstości energii nie brzmią całkowicie nieprawdopodobnie. Największe wątpliwości budzą za to obietnice dotyczące trwałości i ładowania. Zapowiedź 100 000 cykli to poziom, którego nie osiągnął dotąd nikt, nawet w wyspecjalizowanych ogniwach projektowanych pod tysiące cykli pracy, w tym konstrukcjach opartych o monokryształy.
Innymi słowy, wszystko zapowiada się wyjątkowo interesująco. Jeśli baterie Donut Lab faktycznie trafią do zamówionych motocykli i pokażą realne osiągi, to będzie przełom, ale do czasu, kiedy nie zobaczymy tych możliwości w praktyce, musimy być sceptyczni.
Z perspektywy motocyklisty tak naprawdę drugorzędne jest to, czy elektrolit jest w 100 procentach stały, czy tylko częściowo. Liczy się to, czy obiecywane parametry faktycznie działają w codziennej eksploatacji, czy akumulator jest bezpieczny, trwały i tańszy od obecnych rozwiązań, jak zapowiada producent. Na razie zostaje nam obserwować rozwój wydarzeń i czekać, aż marketing ustąpi miejsca twardym testom na drogach. Swoją drogą, jeśli to byłaby jedynie "rozmyta prawda" w wersji Donut Lab, to firma mocno by sobie tym zaszkodziła.







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze