XIV Międzynarodowy Zlot Motocykli BMW
Za nami czternasta już edycja Międzynarodowego Zlotu Motocykli BMW organizowanego przez BMW Klub Polska Motocykle. W tym roku na bazę imprezy wybrano malownicze rejony Pojezierza Lubuskiego, a konkretnie Folwark Amelię, położny nad Jeziorem Lubikowskim w sercu Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego.
W tym roku termin imprezy zbiegł się z długim czerwcowym weekendem, przez co część uczestników dotarła na miejsce już w czwartek. Oficjalnie impreza rozpoczęła się w piątek, kiedy to pojawiło się najwięcej gości, w tym goście zza granicy – Białorusi, Czech, Holandii, Wielkiej Brytanii oraz Niemiec.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Piątkowe wieczorne działania integracyjne przebiegały na tyle hucznie i skutecznie, że w sobotni poranek nie każdy zdecydował się na uczestnictwo w sobotnich przejażdżkach. A było gdzie pojechać i na co popatrzeć, bo zarówno asfaltem jak i szutrami można było dotrzeć do wielu ciekawych miejsc. Te najbardziej intrygujące to oczywiście fortyfikacje Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego o które wiosną 1945 roku toczyły się zacięte walki. To właśnie tutaj poprowadzono trasy sobotnich przejażdżek. Miłośnicy jazdy poza asfaltem również mogli się wykazać. Szutrowe ścieżki i bezdroża okazały się dla jednych za łatwe, dla innych nieco za ambitne. Wszyscy jednak poza drobnymi stratami w sprzęcie dobrze się bawili. W tzw. międzyczasie znalazł się czas na obiad i konkursy.
Po powrocie na bazę impreza nabrała tempa. Na terenie folwarku przygotowano kilka konkursów. Rywalizację rozpoczęto od „konkursu GS”. Każdy chętny do udziału miał za zadanie pokonać motocyklem zróżnicowany tor przeszkód i donieść do mety jajko. Choć próba wyglądała na pozornie prostą, przysporzyła większości zawodników sporo problemów, szczególnie kopny piasek, na którym należało nawrócić motocyklem. Nie zabrakło tradycyjnego konkursu wolnej jazdy. Wyłoniono też zwycięzcę w konkurencji „podnoszenie GSa”. W tzw. międzyczasie każdy chętny mógł przysiąść się do symulatora zainstalowanego na stoisku California Superbike School i podyskutować o technice jazdy motocyklem. Reszta wieczoru to rozdanie nagród i zabawa do białego rana.
Duże plusy imprezy to fajnie wybrana lokalizacja i dobra baza noclegowa. Tradycyjnie nie zawiodła organizacja i towarzystwo. Trochę można krzywić się na pogodę – chwilami padało, nie było za ciepło i dokuczał porywisty wiatr. Generalnie było jednak super i dziękując za zaproszenie na imprezę liczymy na spotkanie już za rok.
|
|
|





















































Komentarze 1
Pokaż wszystkie komentarzeZdjęcie pamiątkowe oczywiście z... czołgiem. Co oni nie widzą, że to nie jest Tygrys? :D
Odpowiedz