tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Wyprawa do Norwegii - samotnie na dwóch kołach NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Wyprawa do Norwegii - samotnie na dwóch kołach

Autor: Jacek Cabaj 2015.08.25, 11:38 15 Drukuj

Na dobry początek może trochę o sobie. Mam 21 lat i studiuję weterynarię. Prawo jazdy kat. A mam od 3 lat. Całe życie oszczędzałem pieniądze, dorabiając sobie w wakacje. W lutym tego roku, bez wiedzy rodziców kupiłem motocykl - Yamahę Fazer FZ6 S2 z 2007r. Od kiedy go nabyłem nosiło mnie na jakąś dłuższą wyprawę. Pewnego dnia wybór padł na Norwegię ze względu na bardzo dobrej jakości drogi i niesamowite widoki. Miałem w planie zobaczyć jedynie kilka miejsc i to niezwiązanych z architekturą, bo nie lubię typowego zwiedzania. Była to Droga Troli, Język Trola, Droga Atlantycka, droga Tindevegen. W sumie wyszło około 4500 km na motocyklu. Rodzice nie byli zachwyceni dowiadując się 2 tygodnie przed wyprawą zarówno o motocyklu jak i o podróży (ojciec jest ortopedą, więc wiadomo czemu nie przepada za motocyklami). Jechałem sam, gdyż żaden ze znajomych nie ma motocykla. Z drugiej strony pasowało mi to ze względu na całkowitą swobodę w planowaniu i realizowaniu trasy.

Ubezpieczenie wykupione, wszystkie rzeczy do podroży przygotowane, motocykl sprawdzony. Wyruszyłem 10 lipca z Sieradza (woj. łódzkie). Do Szwecji dotarłem promem Stena Line z Gdyni i właśnie tam padła mi nawigacja. Przydała się więc dobra znajomość trasy + notatki o skrzyżowaniach, zapisane na małej kartce przyklejonej do baku. Nie zgubiłem się ani razu, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Przez Szwecję przejechałem autostradą w ciągu jednego dnia. Spałem na dziko w namiocie w lesie jeszcze na terenie Szwecji. Następnego dnia w planie było dojechanie w okolice języka Trola (ok. 520 km) co się udało, pomimo że w międzyczasie zaczęło solidnie padać. Najbliższy camping znalazłem z widokiem na jeden z wielu wodospadów w okolicy. W kolejnym dniu miałem zaplanowaną wspinaczkę na Język Trola, nie mniej jednak z uwagi na zapowiadane warunki atmosferyczne byłem skłonny zrezygnować.

Jak się jednak okazało, obudziłem się przy prawie bezchmurnym niebie. Podjąłem więc decyzję, że idę w góry. Dojechałem 10 km, zaparkowałem na parkingu (płatny 60zł...), zostawiłem wszystkie swoje bagaże przy moto i w drogę (22 km wspinaczki). Najgorszy był pierwszy kilometr, bo szło się prawie cały czas pionowo, potem było już lżej. Po drodze zabrakło oznaczeń szlaku i z kilkoma osobami zastanawialiśmy się jak iść. Poszedłem z dwoma Ukraińcami, gdyż jeden z nich był alpinistą. Wiedziałem, że z nim nie zginę. Summa summarum i ta pomyliliśmy trasy nadkładając niepotrzebnie dodatkowe 2,5 km. Kolejne kilka kilometrów wędrówki doprowadziło nas w kocu do sławnego języka Trolla. Nie ukrywam - z daleka wyglądał mniej spektakularnie niż na zdjęciach, ale jak się do niego zbliżyliśmy, był o wiele ciekawszy. Chwilę posiedzieliśmy, zrobiliśmy kilka zdjęć oraz poznałem resztę ukraińskiej grupy. W końcu trzeba było się jednak zbierać w drogę powrotną. Wiadomo, w dół było łatwiej, ale nogi i tak dawały o sobie znać po wcześniejszej wspinaczce. U podnóża gór nowo poznani znajomi ze Lwowa zaprosili mnie na swój camping. Skoczyliśmy więc wspólnie na zakupy do pobliskiego sklepu. Po całodniowym trudzie miałem ogromną ochotę na zimne piwo, którego jak się okazało, po godzinie 20 w supermarkecie nie można już kupić. No cóż - takie prawo - pomyślałem i zadowoliłem się gazowana wodą. Na campingu zjedliśmy kolację - barszcz ukraiński a'la gorący kubek, chwilę jeszcze pogadaliśmy, po czym poszliśmy spać. Ja akurat spałem pod gołym niebem, bo nie chciało mi się rozkładać namiotu.

Z campingu wyjechałem w towarzystwie świecącego słońca, lecz po około godzinie podoga załamała się i zaczęło padać. Wiedziałem, że szybko nie przestanie. W planach na ten dzień było dostanie się do miasta Stryn oraz przystanek w Bergen, gdzie zaplanowałem wysyłanie pocztówek i krótki posiłek. Jazda w deszczu to jednak żadna przyjemność, przez co w Bergen zatrzymałem się na dłużej niż sądziłem, docierając w efekcie do miejsca noclegu o 40 km bliższego niż wcześniej planowałem. Z dwojga złego, nowe miejsce okazało się niezwykle ciekawe - spałem tuż przy malowniczej, rwącej rzece. Właścicielem campingu był na oko 65-letni Norweg, mówiący płynnie po angielsku. Na widok blisko 30 wędek w jego "recepcji" rozpoczęła się między nami dyskusja o łowieniu ryb. Muszę przyznać, że było to bardzo ciekawe doświadczenie. Następnego, równie deszczowego dnia w planach była droga Trolli i droga Atlantycka. Łącznie około 460 km. Mimo, że w deszczu to i tak jechało się super - wrażenia niesamowite. Nakładki przeciwdeszczowe na rękawicach poddały się już po 2 godzinach - suszyłem je na silniku podczas przeprawy promem między brzegami jeziora. Kombinezon przeciwdeszczowy spisał się za to bez zarzutu.

W środę zatrzymałem się na Furu camping za miastem Sunndalsora. Sprawdziłem, że kolejny dzień również ma być deszczowy, więc zrezygnowałem z jazdy do Trondheim i przeczekałem dobę w namiocie. Warto było poczekać. Polecam oprócz znanej drogi Troli, drogę Tindevegen - niesamowite widoki, zakręty i wrażenia. Najbardziej w pamięci utkwił mi widok narciarzy zjeżdżających wzdłuż drogi. Super sprawa jeździć na nartach w lipcu. Tego dnia zrobiłem ponad 900 km, bo miałem prom w sobotę, a nie chciałem już spać na campingu. Drzemałem sobie więc co jakiś czas przy autostradzie w punktach do odpoczynku. Na campingach poznałem bardzo dużo ludzi. Z niektórymi adłem nawet wspólne posiłki. Nie spotkałem po drodze niestety żadnego motocyklisty z Polski. Na trasie Atlantyckiej rozmawiałem jedynie z dwoma Węgrami jadącymi na motocyklach BMW, z którymi wspólnie przejechałem około 50 km zanim zatrzymali się w hotelu na noc. Z Norwegii wróciłem promem z Ystad do Świnoujścia. Pogoda w krajach Skandynawskich to loteria. Mi trafiły się łącznie 3 deszczowe dni, więc nie było tragedii.

Żeby nie było tak kolorowo, przytrafiła mi się jedna bardzo nieciekawa sytuacja, kiedy tylne koło nagle straciło przyczepność i poleciałem prosto na czołówkę... Było gorąco!

Podsumowując

Koszt wyprawy to głównie paliwo, promy, campingi i czasem płatne drogi/tunele (większość jest za darmo dla motocykli). Łącznie cały wyjazd wyniósł mnie około 2800zł i nie żałuję żądnej wydanej złotówki. Przykładowe ceny: prom z kabiną 390zł (bez 270zł), noc w namiocie na campingu to około 60zł, woda 1,5l - 7zł, paliwo 6,5-7zł, czekolada 20zł, piwo 15zł. Moim pożywieniem były głównie bułki i cheeseburgery. Przeciętny obiad w Norwegii kosztuje mniej więcej 70zł. Ze sobą wziąłem dodatkowo mielonki, kabanosy, kaszę kuskus, pasztet, cukier oraz herbatę. Sam motocykl spisał się bez zarzutu. Spalanie wynosiło od 4,7l na zjazdach z gór do 5,8l na autostradzie. W międzyczasie tylko raz naciągałem łańcuch i zużyłem prawie całą puszkę do smarowania łańcucha (pozazdrościłem poznanym Węgrom napędów z przegubem kardana w ich BMW).

Rzeczy, które ze sobą zabrałem:

1. Apteczka
2. Narzędzia, bezpieczniki, zestaw naprawczy do opon bezdętkowych, kamizelka odblaskowa
3. 3 Koszulki, jeansy, spodenki, 4 komplety bielizny, lekkie buty, ręcznik turystyczny
4. Mielonki w puszce, pasztet, 3 paczki kabanosów pakowanych hermetycznie, kasza kuskus
5. Latarka
6. Powerbank Xiaomi 10400
7. 2 telefony + 1 zapasowa bateria
8. Lustrzanka + ładowarka do baterii
9. Kamerka Sj5000 + 4 dodatkowe baterie i 2 karty pamięci 32GB
10. Namiot 1-os, śpiwór, karimata
11. Kombinezon przeciwdeszczowy, nakładki na buty i rękawiczki
12. Kuchenka gazowa z zapasowym kartuszem
13. Odzież termiczna
14. Pieniądze w gotówce, komplet dokumentów, ubezpieczenie assistance, karta bankomatowa
15. Chusteczki higieniczne oraz nawilżane, kilka torebek foliowych
16. Sztućce, nóż, scyzoryk, multitool, kubek ze stali nierdzewnej, termos
17. Skrypt z histologii, bo mam poprawkę we wrześniu (nawet nie otworzyłem)
18. Dobre nastawienie

NAS Analytics TAG

Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 12
Pokaż wszystkie komentarze
Autor:swat91 25/08/2015 23:53

pozdro z Wykopu :)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę