tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Tysiąc kilometrów motocyklem po Sardynii. Jej pierwszy raz [TURYSTYKA] NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Tysiąc kilometrów motocyklem po Sardynii. Jej pierwszy raz [TURYSTYKA]

Autor: Rozalia "Łobuziara" Kozieł 2019.11.18, 18:03 12 Drukuj

Początkujący motocyklista, Sardynia i nieznany motocykl - zapewne większość pomyśli, że to szaleństwo, bo taki wypad wymaga jednak nieco doświadczenia. A jednak jeśli w sercu czujesz, że po prostu musisz to zrobić,  wszystko jest możliwe!

Objechanie włoskiej wyspy dookoła było nie lada marzeniem. Wsiąść na dwa koła i, podziwiając krajobrazy, jechać przed siebie. To nic, że jestem początkującą motocyklistką, prawda jest taka, że marzenia należy spełniać, a mojego charakterku nie zatrzyma brak praktyki, czy strach przed czymś nowym. Więc… do dzieła! Wyprawa na Sardynię - czas start.

NAS Analytics TAG

Sardynia Lobuziara 19

Kupiliśmy loty do Cagliari, wynajęliśmy motocykle od znanej mi już wypożyczalni Carbustec i zabukowaliśmy pierwszy nocleg na wyspie, gdyż mieliśmy dolecieć wieczorem. Następnego dnia rano odebraliśmy maszyny i ruszyliśmy z Cagliari na południowo-wschodnią część wyspy. Po zrobieniu pierwszych 20 kilometrów pojawiły się problemy z motocyklami. Takie przywitanie, które spowodowało, że pierwszego dnia zrobiliśmy jedyne 70 kilometrów, bojąc się dalej kusić los. 

Oczywiście sytuacja wraz z wypożyczalnią została opanowana i jedynie liczyliśmy, że jadąc w głąb wyspy - te problemy się nie powtórzą. Dotarliśmy do Costa Rei - maleńkiego miasteczka z sympatyczną plażą. Nocleg znaleźliśmy spontanicznie, a resztę popołudnia spędziliśmy na towarzyskim posiedzeniu, planując już kolejny dzień. Z racji tego, że na Sardynii już miałam okazję być - znałam niektóre drogi i miejsca, więc łatwiej było mi zaplanować tę podróż. 

Sardynia Lobuziara 18

Poranek drugiego dnia przywitaliśmy oglądaniem wschodu słońca na plaży. To właśnie na tej części wybrzeża można oglądać jak słońce wyłania się z morskiej piany. Zapowiadał się kolejny cudny dzień. Tubylcy radzili, aby przybyć na Sardynię we wrześniu, a dolecieliśmy tam właśnie w takowym terminie i na pogodę narzekać nie mogliśmy. 

Po powrocie z plaży - śniadanie i z powrotem na dwa koła, aby opuścić miejsce noclegu do wyznaczonej godziny. Naszym kolejnym przystankiem miało być Tortoli - urocze miasteczko, w którym zakochałam się już rok wcześniej, położone tuż przy półwyspie Arbatax z niesamowitymi czerwonymi skałami. Idealną chwilą było siedzieć na wysokim klifie, z kaskiem obok i kawą w ręku, a krajobraz umilał dźwięk fal uderzających o skały. Aż nie chciało się jechać dalej! 

Dotarliśmy do Cala Liberotto, gdzie czekał na nas kolejny nocleg. Niestety moja półsprawna noga po wypadku dawała się we znaki, więc spędziłam ten wieczór na planowaniu następnych kilometrów tripu. Jednak tego dnia przejechaliśmy już połowę wschodniego wybrzeża, a więc poznaliśmy drogi, które zapierają dech w piersiach. Kręte, szerokie, z niesamowitymi widokami - góry i wybrzeża w jednym - więc uśmiech w kakakasku był cały czas. Upał ewidentnie nakazał zrzucenie motocyklowych ubrań, a w przydrożnych zajazdach można było tańczyć w rytm pozytywnej muzyki. 

Sardynia motocyklem

Trzeciego dnia ruszyliśmy na północ i dotarliśmy do Santa Teresy - półwyspu z widokiem na Korsykę, która była niemalże na wyciągnięcie ręki, a przecież też słynie z niesamowitych dróg dla motocyklistów. Santa Teresa jako miasteczko urzekła nas bardzo, oprócz tego, że trafiliśmy na niezbyt sympatycznego kelnera w jednej z restauracji. Po obiedzie wyruszyliśmy do Isola Rossa, czyli w miejsce upragnione przeze mnie, gdzie czekał na nas nocleg tuż przy plaży. Motocykle przed drzwiami, widok na morze i kilka schodków dzielących od zejścia na włoski piasek. Nawet pizza jedzona z pudełka na plaży smakowała tam zupełnie inaczej. 

Sardynia Lobuziara 12

Czwarty dzień podróży szykował nam wiele niespodzianek, niesamowitych serpentyn i pięknych miejsc, o czym jeszcze wcześniej nie wiedzieliśmy. Z Isola Rossa ruszyliśmy do Groty Neptuna - na północno-zachodnim półwyspie. Droga? Marzenie. Wdrapywaliśmy się na niezłą górę, z pięknymi zakrętami i widokami, a na szczycie wystarczyło już przejść zaledwie tysiąc schodków, aby obejrzeć to dzieło natury. Kto nie był - polecam z całego serca, bo takich skał i widoków na pełne morze - jeszcze nie widziałam. 

Z Groty ruszyliśmy do Alghero, spotykając na równie zaskakujących serpentynach przy wybrzeżu - innych motocyklistów i… dzikie konie, które tak po prostu stały na drodze i jadły trawkę. Wyzwaniem było przejeżdżać koło nich, nie wiedząc jak zareagują. Na szczęście nie zwracały na nas specjalnej uwagi. 

Później górami i zacienionymi drogami ruszyliśmy na miasteczko Arborea. Jednak z małą przygodą, gubiąc jednego z motocyklistów. Nie każdy z nas miał nawigację i zdarzyła się sytuacja, że musieliśmy szukać "uciekiniera". Dotarliśmy na sam wieczór. Wykończeni po 250 kilometrach jazdy i wielu atrakcjach - tych lepszych i gorszych, więc jedyne czego wówczas chcieliśmy - to iść spać. 

Sardynia Lobuziara 9

Piątego dnia zostało nam do przejechania 80 kilometrów - mniej więcej, aby dojechać na maleńką wysepkę Sant’Antioco, która połączona jest z dużą wyspą - mostem. Wówczas właściwie cieszyliśmy się już z sukcesu objechania wyspy dookoła, bo na lotnisko zostało nam zaledwie 70 kilometrów, a jeszcze półtorej dnia przed nami. Zaplanowaliśmy więc, że objedziemy również tą niewielką wysepkę, zwiedzając tamtejsze plaże, groty i wyjątkowe miejsca. 

Jednak chcąc zjeść po prostu obiad - mogliśmy jedynie pomarzyć. O godzinie 15:00 czy 16:00 w wielu miejscowościach restauracje nie są czynne. Trwa siesta. Na szczęście tej sjesty nie miał supermartket, a my dla tubylców byliśmy nie lada atrakcją, jedząc bułki z parówkami i majonezem na ławce przy porcie. Umierając z głodu - było nam już wszystko jedno.

Sardynia Lobuziara 6

Sardynia to niesamowicie piękna wyspa. Drogi jak marzenie dla miłośników dwóch kółek. Krajobrazy, które na długo zostają przed oczami i ta dzikość, która napędza jeszcze bardziej, aby ją odkrywać. Tubylcy - różnorodni. Jedni charyzmatyczni, uśmiechnięci i chcący ugościć najlepiej jak potrafią. Drudzy - niezbyt mili, ale wiadomo - wszędzie tak jest. Niestety rzuca się w oczy również to, że mieszkańcy Sardynii niekoniecznie dbają o nią. W dużych miastach widać bałagan, ale nawet w dzikich miejscach, przy drogach, z dala od terenów zabudowanych. Mimo to chętnie na nią wrócę po raz trzeci. Masa wspomnień, jak i sentyment na zawsze zostanie w serduchu. Ale przede wszystkim to, że tam właśnie pykło ciągiem pierwsze tysiąc kilometrów. Satysfakcja jest? Jest ogromna. 

  NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjęcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 9
Pokaż wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ścigacz.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z komentarzy łamie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunięty. Uwagi przesyłane przez ten formularz są moderowane. Komentarze po dodaniu są widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadającym tematowi komentowanego artykułu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu Ścigacz.pl lub Regulaminu Forum Ścigacz.pl komentarz zostanie usunięty.

Nasi fani komentowali

Polecamy

Aktualności

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep Ścigacz

    na górę