Stalowy wróg motocyklisty. Ale można go zneutralizować
Europejskie drogi są usiane kilometrami stalowych barier energochłonnych, które mają chronić kierowców samochodów przed skutkami wypadków. Ale co z motocyklistami?
Nowe badania uderzają w samo sedno problemu, który wielu z nas zna aż za dobrze. Te same barierki, które mogą uratować życie kierowcy auta, dla motocyklisty są śmiertelnym zagrożeniem - zwłaszcza gdy dojdzie do zderzenia z nimi w pozycji pionowej.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSYŁKA GRATIS »
Podczas gdy motocykliści walczą z mokrym asfaltem, ostrymi zakrętami i nieprzewidywalnymi warunkami drogowymi, okazuje się, że największe niebezpieczeństwo może czaić się na poboczu. Gdy kierowca jednośladu uderza klatką piersiową lub brzuchem w górną krawędź bariery, skutki bywają tragiczne. Obecne rozwiązania, które mają chronić przed urazami przy poślizgach i upadkach, nie zdają egzaminu przy zderzeniach w pozycji pionowej, a takich wypadków jest więcej, niż się wydaje.
Zespół naukowców, inżynierów bezpieczeństwa i specjalistów od infrastruktury drogowej wziął pod lupę trzynaście różnych projektów z całego świata. Ich celem było jedno: znaleźć rozwiązania, które faktycznie ratują życie motocyklistów. Badacze przeanalizowali zarówno nowoczesne konstrukcje, jak i tanie modyfikacje istniejących barier. Wśród najlepszych pomysłów znalazł się projekt z Texas A&M University, który zakłada montaż płaskiej lub zakrzywionej blachy stalowej na górnej krawędzi barierki. Dzięki temu uderzenie rozkłada się na większą powierzchnię, a ostre zakończenie przestaje być śmiercionośnym narzędziem. Kolejny ciekawy patent to hiszpański P2025012, czyli prosty, tani element stalowy nakładany na barierę. Mało inwazyjny, nie blokuje odpływu wody ani pracy pługów śnieżnych, a co najważniejsze, realnie podnosi poziom bezpieczeństwa.
Niestety, choć rozwiązania są dostępne, brakuje im formalnych standardów i uznania w przepisach. Obecnie nikt nie wymaga od producentów dróg testów symulujących uderzenie motocyklisty w pionie. A dopóki nie ma takich norm, trudno oczekiwać, by zarządcy dróg inwestowali w rozwiązania dla motocyklistów, skoro przepisy koncentrują się wyłącznie na autach.
Nie chodzi o to, żeby każdy zakręt otaczać fortecą ze stali i plastiku. Ale już niewielkie zmiany, jak osłonięcie górnej krawędzi barierki, mogą zdecydować o tym, czy po wypadku wrócimy do domu o własnych siłach. Szczególnie że niemal połowa śmiertelnych wypadków motocyklistów to zdarzenia, w których nie uczestniczył żaden inny pojazd. Często dzieją się na krętych, bocznych drogach, daleko od autostrad, gdzie montuje się najbardziej zaawansowane systemy ochronne.
Autorzy badania wzywają do wspólnego działania: projektantów dróg, naukowców, instytucji europejskich oraz, co najważniejsze, samych motocyklistów. Nasz głos ma znaczenie. Warto zgłaszać niebezpieczne bariery, naciskać na audyty infrastruktury i przypominać urzędnikom, że motocykliści to też uczestnicy ruchu, nie tylko problem do odhaczenia w statystykach.
Barierki mają chronić, nie zabijać. Czas, by projektanci zaczęli patrzeć na drogę oczami motocyklisty. Tym bardziej że technologia i pomysły już są. Teraz trzeba tylko odwagi, by je wdrożyć.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze