Skrócona kara dla Romano Fenatiego. Włoch może powrócić w przyszłym sezonie
Kiedy świat wyścigów motocyklowych zadrżał we wrześniu z oburzenia po wybryku Romano Fenatiego w czasie GP San Marino, wydawało się, że kariera włoskiego zawodnika jest definitywnie zakończona. Tymczasem apelacja od wyroku Trybunału przy Włoskiej Federacji Motorowej przyniosła skutek o Fenati już w lutym przyszłego roku odzyska prawo do startów.
Kiedy Fenati celowo wcisnął hamulec w rozpędzonym do 200 km/h motocyklu Stefano Manziego, spadły na jego głowę prawdziwe gromy. Błyskawicznie wyleciał ze swojego teamu Marinelli Snipers, w którym ścigał się w klasie Moto2, stracił także przyszłoroczny kontrakt z MV Agustą, który mógł być dla niego wstępem do naprawdę wielkiej kariery. Co więcej, Włoska Federacja Motorowa nałożyła na niego karę odebrania licencji wyścigowej na osiem miesięcy.
Reklama
Te motocykle najlepiej sprzedawały się w ubiegłym roku
Zobacz nowości na sezon 2026 »
Motocykle tej marki były na pierwszym miejscu sprzedaży w Polsce! Na rok 2026 przygotowali nowe modele, które mają być jeszcze większymi przebojami tego sezonu. Zobacz te nowości i przetestuj je podczas dni otwartych
ZOBACZ NAJNOWSZE MODLE NA 2026 »
Zrezygnowany Romano Fenati przyjął karę i ogłosił koniec kariery wyścigowej. Jednocześnie złożył jednak apelację od wyroki włoskiej federacji, która właśnie została rozpatrzona pozytywnie. Skruszony zawodnik odzyska licencję trzy miesiące wcześniej - 15 lutego 2019 roku. Oznacza to, że będzie w pełni dyspozycyjny od początku przyszłego sezonu.
Jak na razie nie słychać jednak o żadnej ekipie, która chciałaby przyjąć zawodnika, który spalił za sobą wszystkie mosty. Również sam Fenati nie chwali się planami na przyszły sezon. Póki co, odkupuje swoje winy pracując w sklepie z narzędziami. Coś nam jednak mówi, że tuż przed startem sezonu wyskoczy jak królik z kapelusza na prezentacji któregoś z teamów. Mimo ciężkiego charakteru, to wciąż bardzo dobry kierowca.







Komentarze
Pokaż wszystkie komentarze