Remis, który zabola³. Wicemistrz z sercem mistrza
Na świeżo odmalowanej nitce toru Blackstar Speedway Visonta na Węgrzech, pod patronatem FIM Europe, rozegrały się Mistrzostwa Europy Minimotocykli 2025. Olaf Kozłowski walczył dzielnie. Tytuł mistrzowski był o włos.
W gorący, przesycony zapachem paliwa weekend, na asfalcie ścigała się cała czołówka Europy - Włosi, Francuzi, Czesi, Słowacy, Słoweńcy, Węgrzy i nasi, z biało-czerwoną flagą na ramieniu. Do boju stanęli młodzi zawodnicy na maszynach klas Minimoto A, B, C, Open50, CBR125, PW50 i Mini Bike 110, 160 i 190. Trzy wyścigi - dwa sobotnie i jeden niedzielny - miały zadecydować, kto uniesie w górę puchar najlepszego z najlepszych.
Reklama
Kalendarz dla motocyklisty na rok 2026 Gwiazdy MotoGP.
Duży 42x30 cm. 79 zł WYSYŁKA GRATIS!
Kalendarz motocyklowy na rok 2026 ścienny, przedstawiający najważniejszych bohaterów tego sezonu MotoGP. Marc Marquez, Jorge Martin, Johann Zarco, Raul Hernandez, Fabio Quartararo, Franco Morbidelii, Pedro Acosta, Pecco Bagnaia, Marco Bezzecchi, Alex Marquez i inni w obiektywnie Łukasza Świderka, polskiego fotografa w MotoGP
KUP TERAZ. WYSY£KA GRATIS »
W klasie Mini Bike 160 w ogniu walki znalazł się Olaf. Polak z krwi i kości, który nie przyleciał tu po oklaski, tylko po złoto. Jego rywalami byli twardzi gracze z Italii i Francji, na co dzień startujący w elitarnych zmaganiach włoskiej serii CIV Junior Ohvale 160. Ale Olaf nie zamierzał ustępować pola. Już piątek, dzień treningów i kwalifikacji, zapowiadał niesamowite emocje. Różnice w czasach były mikroskopijne. Olaf był trzeci, a do drugiego miejsca zabrakło mu zaledwie pięciu tysięcznych sekundy. Do lidera, tylko 0,199 s. Zawody zapowiadały się pasjonująco.
W pierwszym sobotnim wyścigu Olaf odpalił jak rakieta, natychmiast wychodząc na prowadzenie. Francuski rywal odpowiedział zimną krwią i brutalną precyzją, spychając Olafa na drugą lokatę. Ale los szybko się odwrócił, bo highside zakończył przygodę Francuza, a Olaf odzyskał pozycję lidera. Niestety, sam otarł się o podobny los i po ratowanym uślizgu oddał prowadzenie Włochowi, który dowiózł zwycięstwo do mety. Olaf skończył na drugiej pozycji, ale gotowy na kolejne rozdanie.
Drugi wyścig to już był koncert jazdy w wykonaniu naszego zawodnika. Znowu błyskawiczny start, znowu pierwsze miejsce, i znowu atak Francuza. Ale tym razem Olaf nie tylko wyczuł intencje przeciwnika, lecz odpowiedział jak prawdziwy strateg - wpuścił rywala w pułapkę, a chwilę później z chirurgiczną precyzją założył blockpass i odzyskał prowadzenie. Kibice nie mogli oderwać wzroku. Pojedynek trwał do ostatnich metrów, adrenalina lała się z silników i serc, ale to Olaf przeciął linię mety jako pierwszy. Po sobotnich zmaganiach miał 45 punktów i cztery oczka przewagi nad Włochem. Wszystko miało się rozstrzygnąć w niedzielę.
Ale niedziela przyniosła deszcz, śliską nawierzchnię i niespodziewany dramat. Po opóźnieniu wywołanym wyciekiem oleju zawodnicy wystartowali na suchym już torze. Olaf miał pecha - słabszy start zepchnął go na czwarte miejsce. Gonił zaciekle, lecz po kontakcie z rywalem stracił przyczepność przodu i upadł. Motocykl, na szczęście, nie zgasł. Wstał, wsiadł, ruszył dalej. Po dziesięciu piekielnie szybkich okrążeniach odzyskał trzecią pozycję i ukończył wyścig na P3.
Włoski rywal też nie miał idealnego dnia i zakończył zmagania na drugim miejscu. Trzy wyścigi, trzy różne rozstrzygnięcia - 2-1-3 dla Olafa, 1-3-2 dla Lorenzo Pomy z Włoch. Punktowo remis. Regulamin jednak nie zna litości - o tytule decyduje wynik ostatniego wyścigu. Mistrzem Europy zostaje Włoch.
Czy to boli? Boli jak diabli. Ale czy to porażka? Ani trochę. Olaf stawił czoła najlepszym w Europie i wyrwał z ich rąk punkty, uznanie i respekt. Ścigał się jak równy z równym z zawodnikami, którzy mają za sobą najdroższe programy szkoleniowe i profesjonalne wsparcie. Olaf ma serce, talent i rodzinę, która trzyma go przy motocyklu.
Przed nim jeszcze dwie rundy FIM MiniGP Czech, w których prowadzi w klasyfikacji generalnej. A potem - miejmy nadzieję - finał światowy w Walencji. Ale żeby tam dotrzeć, nie wystarczy tylko wola walki. Potrzebne są fundusze, widoczność i wsparcie. Na Instagramie i Facebooku Olaf ma zaledwie 700 obserwatorów, podczas gdy jego rywale przekraczają 10 tysięcy. To nie jest tylko kwestia lajków - to potencjalni sponsorzy, szansa na dalszy rozwój, możliwość trenowania i ścigania się z najlepszymi.
Więc jeśli chcesz, żeby biało-czerwony zawodnik stał kiedyś na najwyższym stopniu podium MotoGP - obserwuj, udostępniaj, kibicuj. Wspierajmy naszego chłopaka. Warto!







Komentarze
Poka¿ wszystkie komentarze