tr?id=505297656647165&ev=PageView&noscript=1 Relacja z Forza Italia 2022. Daj si wcign do woskiego wiata
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG
NAS Analytics TAG

Relacja z Forza Italia 2022. Daj si wcign do woskiego wiata

Autor: Wojciech Grzesiak 2022.06.12, 20:02 1 Drukuj

W niedzielę 12 czerwca zorganizowano w Pałacu Rozalin kolejną edycję imprezy Forza Italia i choć zrodziła się ona jako samochodowa, to w tym roku delikatnie przemycono motocykle. Dla mnie był to doskonały pretekst, żeby wyczyścić moje Moto Guzzi, odpalić w kasku hity Al Bano i Rominy Power i ruszyć w drogę do Rozalina.

Dolce vita!
Zacznę od mocnego stwierdzenia, choć wiele osób pewnie się ze mną zgodzi, że Włochy powstały po to, by uczynić świat pięknym, ekscytującym i smacznym. Włoska odzież, włoskie jedzenie i włoska motoryzacja to coś, czego ciężko nie lubić, chyba że jest się wujkiem Włodkiem, który nie kupuje samochodów na F. Oczywiście Włosi słusznie zapracowali sobie w tej kwestii na swoją "renomę", ale wujek Władek zdecydowanie nie zrozumiałby, dlaczego mimo wszystko ludzie pchają się do włoskich sprzętów. I to nie jest tak, że kiedyś komuś odpadła śrubka czy coś i od tego utarło się, że włoskie sprzęty są jak spacer po nierozminowanej łące w Kosowie. Mimo wszystko kocha się je za kształty, ciekawą historię i emocje, które za nimi idą. Pracowałem kiedyś w salonie, w którym była amerykańska i japońska marka, ale stała też MV Agusta F3 i to przy niej toczyło się najwięcej dyskusji i pasjonujących rozmów. Moje Moto Guzzi stawiałem daleko od wejścia, żeby było poprawnie politycznie, ale mimo wszystko motocykl cieszył się sporym zainteresowaniem. Włosi są dumni ze wszystkiego, co dali światu, nawet jeśli to czasem niedomaga albo jest gorzej wykonane, bo akurat zbliżała się przerwa obiadowa. Trafiłem kiedyś na ciekawy opis włoskiej korporacji: "Masz dwie krowy, ale nie wiesz, gdzie są, więc postanawiasz zjeść lunch."

NAS Analytics TAG

Moc dumy
Duma Włochów zaprowadziła ich do utworzenia projektu o nazwie Motor Valley, w którym są zrzeszone takie marki jak Ferrari, Pagani, Lamborghini, Ducati czy Maserati. Oczywiście Włosi dali nam też Vespę, Moto Guzzi, Aprilię, Alfę Romeo i wiele innych. Wchodząc na stronę Motor Valley na dzień dobry wisi slogan "Odkryj krainę, w której narodziła się prędkość". We Włoszech od lat organizują też słynny Concorso d'Eleganza Villa d'Este, w którym jednak nie ma ograniczeń co do kraju pochodzenia. Podobne konkursy elegancji odbywają się na całym świecie, a w Polsce jest między innymi zlot Forza Italia, który działa od 2011 r. i w jego ramach też wybierane jest najpiękniejsze auto, oczywiście włoskie. To co zaczęło się jako piknik, rozrosło się do sporych rozmiarów klimatycznej imprezy plenerowej dla wszystkich, którzy choć odrobinę dali się porwać włoskiemu szaleństwu.

Raj na ziemi
Najmocniejszą reprezentację na imprezie miały marki Alfa Romeo i Fiat, które zjawiły się w wielu różnych smakach, kolorach i wersjach, o których pewnie większość osób w ogóle nie słyszała. Było też jednak trochę prawdziwej włoskiej samochodowej pornografii na czele z Ferrari Testarossą i Lamborghini Diablo. Wiecie, kiedy pierwszy raz zetknąłem się z fanatykami włoskiej motoryzacji to pamiętam była impreza Ducati na torze Poznań, wiele lat temu. Zastanawiałem się wtedy, jak można być tak zboczonym na punkcie włoskich sprzętów i w ogóle czegokolwiek niezależnie od kraju pochodzenia. Krótko po tym na jednej z imprez targowych poznałem osobę, z którą lata później przyszło mi współpracować. Owa osoba ma fioła na punkcie marki Moto Guzzi i pamiętam, jak usłyszałem słowa "Ducati to jeżdżą dresy, prawdziwi stylowi Włosi mają Moto Guzzi." Ubawiłem się przy tym setnie i był to kolejny praktyczny przykład włoskiej dumy, choć płynęła w polskiej krwi. Ostatecznie sam wsiąkłem we włoski klimat, kiedy zacząłem sprzedawać Vespy i później jeszcze inne włoskie marki. Jest takie powiedzenie, że zabawni goście są niebezpieczni, bo będziesz się śmiała i śmiała i nagle zorientujesz się, że jesteś naga. To samo tyczy się włoskiej motoryzacji, więc uważajcie.

Tak jak nie lubię zlotów, tak na Forza Italia jechałem moim Moto Guzzi niespiesznie, ale ze sporą ekscytacją, ponieważ oto mogłem spędzić dzień w towarzystwie osób, które często starają się być bardziej włoscy od Włochów. Zresztą sam czasami się na tym łapię jedząc pizzę neapolitańską od środka ku brzegom i na koniec maczam je w oliwie z oliwek, espresso piję z eliptycznej filiżanki z białym wnętrzem, tak by nic mnie nie dekoncentrowało i nie odciągało od kawy, a kiedy robię pizzę, to tylko na składnikach z włoskich delikatesów. Już na dzień dobry czekało mnie miłe zaskoczenie, bo oto w pakiecie prasowym znalazło się wino, oczywiście włoskie. Dalej było już tylko lepiej. Morze włoskich samochodów i jeziorko włoskich motocykli w postaci reprezentacji marek Liberty Motors, a są to oczywiście Vespa, Moto Guzzi, Piaggio, Aprilia i Ducati. Najbardziej eksponowane było to ostatnie. Były też zabytkowe Vespy od domu aukcyjnego Ardor, a także jedna Lambretta, która wyglądała jak tzw. stodołowe znalezisko. Chciałbym, żeby ta impreza rozrosła się także pod kątem motocyklowym, bo przecież w Polsce nie brakuje właścicieli włoskich jednośladów, którzy mogliby ubarwić spotkanie swoją obecnością. Mam nadzieję, że Liberty Motors ze swoimi działaniami przetrze szlak dla takiej inicjatywy.

Pomimo że impreza była włoska, to z mojego punktu widzenia organizacja była bardzo dobra. Najbardziej zaskoczył mnie catering urządzony pod eleganckimi namiotami z miłą, uśmiechniętą i dobrze ubraną obsługą, a także bardzo dobrym oznakowaniem. Oczywiście zamiast burgerów można było zaserwować panini, ale to już będzie czepialstwo z mojej strony. Na zlocie również wyjątkowo przyjemnie robiło się zdjęcia i to nie tylko za sprawą fantastycznych pojazdów, ale też dlatego, że każdy miał czas, więc jak widział, że ktoś robi zdjęcie danego samochodu, to nie wchodził w kadr. Niektórzy goście i właściciele pojazdów byli do tego stopnia wciągnięci w klimat, że wypatrzyłem kilka osób, które wyglądały tak, jak wyobrażałbym sobie stylowego właściciela Maserati żywcem wyjętego z lat 70. i 80. ubiegłego wieku.

W stronę słońca
Po wszystkim niespiesznie wyjechałem moim Moto Guzzi z powrotem w stronę Warszawy i w rytmie takich utworów jak "Abbandonati" od Al Bano i Rominy Power, "Sempre sempre" Peppino Gagliardiego czy "Cuore matto" od Little Tony'ego i "Piu ci penso" ruszyłem w stronę Śródmieścia, żeby położyć wisienkę na szczycie włoskiego tortu. Była nią oczywiście pizza neapolitańska w Spacca Napoli na Świętokrzyskiej, gdzie spotkało mnie miłe zaskoczenie, ponieważ do menu napojów wreszcie dodano Chinotto, które idealnie skomponowało się z pizzą bianca z kremem truflowym, chipsami z włoskiego specku i serem stracciatella z mozzarelli di bufala D.O.P. Swoją drogą, w menu restauracja nie odmienia słowa "mozzarella". To jest dopiero prawdziwa duma i szacunek.

NAS Analytics TAG


NAS Analytics TAG
Zdjcia
NAS Analytics TAG
Komentarze 0
Poka wszystkie komentarze
Dodaj komentarz

Publikowane komentarze s prywatnymi opiniami uytkownikw portalu. cigacz.pl nie ponosi odpowiedzialnoci za tre opinii. Jeeli ktrykolwiek z komentarzy amie regulamin , zawiadom nas o tym przy pomocy formularza kontaktu zwrotnego . Niezgodny z regulaminem komentarz zostanie usunity. Uwagi przesyane przez ten formularz s moderowane. Komentarze po dodaniu s widoczne w serwisie i na forum w temacie odpowiadajcym tematowi komentowanego artykuu. W przypadku jakiegokolwiek naruszenia Regulaminu portalu cigacz.pl lub Regulaminu Forum cigacz.pl komentarz zostanie usunity.

Polecamy

NAS Analytics TAG
.

Aktualnoci

NAS Analytics TAG
reklama
NAS Analytics TAG

sklep cigacz

    NAS Analytics TAG
    na gr